"Czegoś takiego w Radomiu 20 lat nie widziałem". Piłkarze chcieli być fair, a potem okazało się, że to jednak druga liga

Bramkarz Rozwoju Katowice długo nie zapomni tego, co zrobił.
Bramkarz Rozwoju Katowice długo nie zapomni tego, co zrobił. Fot. Facebook / Zebrra.tv
Trzecia kolejka drugiej ligi, Radomiak Radom podejmował u siebie Rozwój Katowice. I wygrał 4:1. Ale zanim mecz się skończył, na murawie doszło do sytuacji bardzo rzadko spotykanej. Na szczęście obie strony zachowały się na poziomie.

Kilka chwil wcześniej rozpoczęła się druga połowa, a Radomiak prowadził 1:0, kiedy po faulu gospodarze chcieli oddać piłkę gościom. Normalne zachowanie fair play. Maciej Świdzikowski z Radomiaka posłał ją z własnej połowy aż do bramkarza rywali. Ten jednak zachował się jak całkowity amator i dał się… przelobować. Później rozpaczliwie gonił jeszcze futbolówkę, ale koniec końców tylko wpadł do bramki i zaplątał się w siatkę. A sędzia wskazał na środek boiska.



Publiczność na stadionie w Radomiu oszalała, ale osłupiali piłkarze raczej stali i patrzyli po sobie skonsternowani. – Proszę państwa, czegoś takiego dawno w Radomiu nie było. Na dobrą sprawę jak chodzę 20 lat na mecze, czegoś takiego nie widziałem. To na pewno będzie jeden z hitów tej kolejki, kto wie czy nie rundy – ekscytował się komentator.

Niesamowita sytuacja w meczu RKS Radomiak Radom- KS Rozwój Katowice! Maciej Świdzikowski przy próbie oddania piłki przelobował golkipera gości, Bartosza Golika. Po chwili radomianie oddali Rozwojowi bramkę

Opublikowany przez Zebrra.tv na 11 sierpnia 2017
Ostatecznie "rachunek strat" został wyrównany, ponieważ gospodarze pozwolili tuż po wznowieniu gry wbić sobie bramkę.

Ale koniec końców mecz i tak zakończył się wygraną 4:1 Radomiaka.

Źródło: Zebrra.tv
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...