"Opętanie i oszalałe postawy przedstawicieli PiS". "Agent Tomek" stracił nerwy, bo PiS-owski wojewoda popsuł mu interes

Słynny "Agent Tomek" ma kłopoty przez PiS-owskiego wojewodę warmińsko-mazurskiego.
Słynny "Agent Tomek" ma kłopoty przez PiS-owskiego wojewodę warmińsko-mazurskiego. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Były poseł PiS i najsłynniejszy niegdyś agent CBA Tomasz Kaczmarek wyjątkowo nerwowo skomentował fakt, iż w prowadzonych przez jego stowarzyszenie domach opieki wojewoda warmińsko-mazurski zlecił kontrolę, która zakończyła się decyzją o konieczności zwrotu ok. 1,4 mln zł z publicznych dotacji i powierzeniu placówek innej organizacji. Na łamach "Faktu" Kaczmarek zapowiada teraz narobienie PiS-owskiemu wojewodzie kłopotów w prokuraturze, CBA, a nawet u samego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Pikanterii sprawie dodaje bowiem fakt, iż interes byłego prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości postanowił dogłębnie skontrolować i surowo ocenić wojewoda Artur Chojecki, który w warmińsko-mazurskim jest terenowym przedstawicielem rządu Beaty Szydło. Kilka miesięcy temu zarządził on kontrolę w stowarzyszeniu ECWS Helper, które prowadziło sieć domów opieki. Prezesem stowarzyszenia jest były poseł i były agent CBA Tomasz Kaczmarek. Szereg wydatków ze środków pochodzących od Skarbu Państwa w wyniku tej kontroli zostało zakwestionowanych, co łączy się z koniecznością zwrotu ok. 1,4 mln zł.



Jak ujawnia "Fakt", w Warmińsko-Mazurskim Urzędzie Wojewódzkim nie potrafili zrozumieć, dlaczego publiczne pieniądze szły na zakupy między innymi... luksusowej bielizny i elektrycznych deskorolek. Poważne podejrzenia wzbudziły też wydatki na transport. Na przykład to, iż do auta o 90-litrowym baku ktoś potrafił podobno zatankować aż 175 l paliwa. Tabloid cytuje też wyniki kontroli dotyczące wynajmu luksusowych aut, zakupu drona i wspomina, że w jednym z domów opieki aż 37 proc. wydatków stanowiły pensje szefostwa.

Tomasz Kaczmarek nie ukrywa poirytowania faktem, iż tak głęboko grzebała w jego interesach kontrola zarządzona przez polityka PiS. Twierdzi on, że ktoś próbuje zrobić z niego złodzieja na podstawie pracy niekompetentnych kontrolerów. – Opętanie i oszalałe postawy przedstawicieli PiS w olsztyńskim urzędzie wojewódzkim zmusiły mnie, żeby powiadomić prokuraturę, Zbigniewa Ziobrę i szefa CBA – stwierdził słynny "Agent Tomek" w rozmowie z "Faktem".

Przypomnijmy, iż Tomasz Kaczmarek od 1995 roku pracował w policji, a później przeniósł się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W okresie służby w CBA był kluczową postacią w głośnych sprawach Beaty Sawickiej i Weronki Marczuk. To wówczas zyskał przydomek "Agent Tomek". Po zakończeniu kariery w służbach w 2011 roku został posłem PiS. W 2013 roku został jednak zawieszonyw prawach członka klubu parlamentarnego PiS po tym, gdy ujawniono nagrania z zajścia, podczas którego miał on grozić pobiciem krzesłem mężowi swojej partnerki. Zimą 2015 roku zrzekł się mandatu poselskiego.

źródło: "Fakt"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...