Kiedyś śpiewali "Idź pod prąd", dziś płyną z prądem "dobrej zmiany". Co się stało z punkowcami z KSU?

Kiedyś śpiewali "Idź pod prąd", dziś płyną z prądem "dobrej zmiany". Co się stało z punkowcami z KSU?
Kiedyś śpiewali "Idź pod prąd", dziś płyną z prądem "dobrej zmiany". Co się stało z punkowcami z KSU? Fot. Facebook.com/ Eugeniusz Siczka Olejarczyk
Miłość fanów na pstrym jeździ koniu – o tym wie każdy artysta. Wystarczy, że druga płyta jest zbyt refleksyjna w porównaniu z pierwszą i zagorzały zwolennik odwraca się od swego idola. Ale tu nie chodzi o rzesze nastolatków, którzy skaczą z kwiatka na kwiatek. Tu chodzi o fanów, którzy byli wierni zespołowi od niemal 40 lat. A dziś wielu z nich nie jest w stanie ścierpieć tego, co się z KSU stało. Nie potrafią zaakceptować ani ich występów na jednej scenie z grupami disco polo, ani ich udziału w patriotycznych imprezach ku chwale Żołnierzy Wyklętych.

Emocje wokół KSU wybuchły teraz ze zdwojoną siłą. To za sprawą wyroku sądowego, jaki zapadł w sprawie menadżerki zespołu Agnieszki J., która sama się przedstawia jako "Agrawka". Jak podał kilka dni temu portal bieszczadzka24.pl, została ona skazana na 2 miesiące ograniczenia wolności w zawieszeniu za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat dyrektora Ustrzyckiego Domu Kultury. Jeśli go nie przeprosi i nie usunie z Facebooka kłamliwych wpisów, kara ograniczenia wolności może zostać odwieszona.
Dodatkowo atmosferę podgrzewało to, że KSU od lat w połowie sierpnia gra koncert w swoim rodzinnym mieście i bez współpracy z dyrektorem UDK taka impreza nie może się udać. A z ubiegłorocznego koncertu KSU w Ustrzykach "Agrawka" została wyprowadzona w kajdankach. Skomplikowane? Za chwilę wszystko się wyjaśni.

Czarna Mambo Agnieszko Agrafffffko. Zniszczyłaś ten Zespół wiele lat temu. Dlatego odszedłem. (...) Ja nadal kultywuję PUNKa w swoim sercu i muzyce, Ty mieszasz i skłócasz ludzi, ciągnąc Gienka i Ekipę w dół po równi pochyłej...

Tak o menadżerce KSU na oficjalnym profilu zespołu napisał jeden z byłych muzyków tej grupy, basista Paweł Gawlik, diagnozując jednocześnie, w jakim punkcie znalazła się dziś grupa. I jak daleko jej do swoich korzeni.



KSU to totalny fenomen. W czasach, gdy w rozgłośniach radiowych królowała tandeta w rodzaju "Jak się masz, kochanie" grupy Happy End, a jeśli już w eterze pojawiało się coś ze zgniłego Zachodu, to najczęściej było to słodkie Boney M., w Ustrzykach Dolnych narodził się zespół, który absolutnie nie pasował do propagandy sukcesu epoki Gierka. Niemożliwe stało się możliwe – z dala od wielkich ośrodków, gdzie czasem docierały zagraniczne nowości płytowe, w środku Bieszczad kilku nastolatków zawiązało zespół, dla którego wzorem były rodzące się wówczas w Wielkiej Brytanii pierwsze grupy punk rockowe. To nie do wiary, ale to wszystko działo się w roku 1977, gdy w nawet w Warszawie czy Trójmieście jeszcze niewiele osób słyszało o muzyce punkowej.
Nagrania, jakie pozostały z pierwszych paru lat działalności KSU, pod względem technicznym pozostawiają wiele do życzenia. Umiejętności muzyków... też. Ale siłą KSU było co innego – szczerość i prostota przekazu. Oni wyglądali, żyli i śpiewali tak, że wszystko odzwierciedlało słynne punkowe hasło "No future". Namawiali przy tym do buntu:

Nie po to urodziłeś się
By z góry patrzeć na tłum szary
Jesteś niewielkim elementem
Z numerem w aktach zapisanym

Idź pod prąd!

KSU "Idź pod prąd"
Połowa lat 80. przyniosła kryzys w działalności zespołu spowodowany głównie tym, że raz po raz któryś z muzyków był przymusowo brany na dwa lata w kamasze. Gdy w drugiej połowie lat 80. grupa odrodziła się, ze starego składu pozostał tylko jeden muzyk: Eugeniusz "Siczka" Olejarczyk. Po jego powrocie ze służby wojskowej powstało mnóstwo utworów o charakterze pacyfistycznym, takich jak "Umarłe drzewa", czy "1944" znane też jako "Rozkaz". 
Jakie jest KSU dzisiaj? Na pewno często bardziej refleksyjne niż przed laty, jeśli chodzi o środki artystyczne. W utworach co jakiś czas wykorzystywane są gitary akustyczne, czasem skrzypce. O to nikt do muzyków nie ma pretensji – to przecież dobrze, że zespół nie stoi w miejscu i nie zajmuje się jedynie "odklepywaniem" starych numerów. Fani zżymają się na coś innego: na to, że grupa pojawia się tam, gdzie punkowcom (czy nawet ex-punkowcom) – ich zdaniem – po prostu nie wypada.

9 -go lipca ZAPRASZAMY wszystkich nad zalew Biszcza- Żary na coroczną imprezę Dzień Miodu i Pieroga.

Opublikowany przez Gminny Ośrodek Kultury Sportu i Rekreacji w Biszczy na 27 czerwca 2017
Jedną z takich imprez był lipcowy występ na "Dniu Miodu i Pieroga" w Biszczy koło Biłgoraja. KSU znalazło się w programie imprezy tuż przed grającym na studniówkach i wesela zespołem Exciter, który na swojej stronie internetowej chwali się choćby wykonaniem covera "Ona czuje we mnie piniądz".

Swoich fanów, chyba po to, aby nie czuli aż tak, że chodzi właśnie o "piniądz", zespół na Facebooku informuje w trochę innej formie. Oficjalny plakat imprezy jest gdzieś schowany, wiadomość o koncercie przekazywana jest na afiszu bez kiczowatych kolorów kojarzących się z disco polo. Jest czarne tło, mapa Polski i orzeł w koronie. O dziwo – głową zwrócony na wschód, a nie na zachód, jak to jest na godle.

09.07.2017 BISZCZA KSU 21:00 - 22:30

Opublikowany przez KSU na 8 lipca 2017
Koncertów granych u boku zespołów disco polo KSU ma na koncie dziesiątki. Ale fani grupy z Bieszczad mają żal także o imprezy innego rodzaju – takie, które mogą świadczyć o zbliżeniu KSU do "dobrej zmiany". Przed rokiem muzycy wystąpili na Festiwalu Energii Wolności, na którym świętowano rocznicę Cudu nad Wisłą. Organizatorem imprezy była Energa, a pomysłodawcą – Grzegorz Ksepko: wiceprezes koncernu, a jednocześnie działacz PiS, dobry znajomy Marty Kaczyńskiej i muzyk zespołów trashmetalowych. Jak pisała wówczas "Gazeta Wyborcza" – wiceprezes zrealizował swoje marzenie: stworzył festiwal, by móc na nim wystąpić. Frekwencja była słaba i – choć zapowiadano, że impreza będzie kontynuowana – w tym roku do niej nie doszło.

KSU z bogatym instrumentarium w wersji akustycznej podczas świętowania Cudu Nad Wisłą! Bieszczadzka energia i wolność!

Opublikowany przez Festiwal Energia Wolności na 15 sierpnia 2016
Inną imprezą, o udział w której część fanów KSU ma żal do zespołu, była "Muzyka wyklęta" w Legnicy. Muzycy z Ustrzyk zagrali m.in. obok patriotycznej Fortecy, by uczcić pamięć majora Władysława Dybowskiego – żołnierza skazanego przez stalinowski sąd na karę śmierci (wyrok wykonano w 1947 r., prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski).
Bisy KSU

Wczoraj KSU dało 2 bisy na koncercie z okazji roku mjr Dybowskiego w Legnicy ;)

Opublikowany przez Muzyka Wyklęta na 15 maja 2017
Menadżerka zespołu twierdzi, że właśnie po koncercie w Legnicy grupa ma kłopoty i organizatorzy różnych imprez są "szantażowani przez kilka zespołów", że jeśli zagra KSU, to oni się z imprezy wycofają. Pisze o tym w poście, w którym wytyka niektórym "polakom" (tak, tak jest w oryginale), że wstydzą się "swojej historii, a nawet swojego rządu".

A’propos bojkotu naszych koncertów: Chciałam niezmiernie podziękować naszym braciom polakom i muzykom z innych zespołó...

Opublikowany przez KSU na 13 sierpnia 2017
Pod tym wpisem rozgorzała dyskusja pełna emocji. I fani, i muzycy związani niegdyś z KSU twierdzą, że to właśnie menadżerka grupy zaprowadziła zespół w rejony "dobrozmianowe". Przypominają przy tym, że na Agnieszce J. ciąży wyrok za to, iż rozpowszechniała kłamliwe informacje na temat przebiegu ubiegłorocznego koncertu KSU w rodzinnych Ustrzykach. "Agrawka" została wówczas wyprowadzona ze sceny w kajdankach odwieziona do domu, bo zachowywała się agresywnie i wulgarnie. Potwierdził to zresztą w sądzie lider zespołu, Eugeniusz Olejarczyk. Ona sama zaś napisała na Facebooku, że została pobita i oskarżyła dyrektora Ustrzyckiego Domu Kultury o przekręty w umowach. No i tego dotyczy wyrok.

Teraz "Agrawka" podkreśla, że jest patriotką i już zapowiada, że sprawiedliwości będzie się domagać u Andrzeja Dudy.

(...) w kwestii mojej wolności zamierzam rozmawiać tylko i wyłącznie z Prezydentem Polski, w innym przypadku, jeśli ktoś będzie mnie próbował pozbawić wolności, uprzedzam, że w więzieniu zamierzam automatycznie rozpocząć protest głodowy opuszczając ciało, jeśli nie zwróci się mi tej wolności.

z wpisu na oficjalnym profilu zespołu KSU
"Czy zespół KSU ma takie same poglądy polityczne jak pani? Robisz wielką krzywdę Siczce i reszcie kapeli swoim światopoglądem" – komentuje jeden z internautów. "Mówimy głośno NIE dla narodowych kapel!" – dodaje inny punk.
A wierni fani, pamiętając, że lider zespołu w swym życiu zaliczył niejeden zakręt i wychodził na prostą, proszą: "Gienek, ogarnij się jeszcze ten jeden raz i zrób z tym ku*wa porządek, plis".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...