"Dobry pasterz zostaje z owcami" – mówił Kaczyński. Dwie katastrofy, dwie reakcje rządów PiS i Donalda Tuska

Prezes PiS Jarosław Kaczyński odwiedził Podkarpacie podczas powodzi w 2010 roku.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński odwiedził Podkarpacie podczas powodzi w 2010 roku. Fot. Screen/https://youtu.be/_ECimcMavf8
Zaraz miną dwa tygodnie, a nikt nie słyszał, by prezes PiS zabrał głos w sprawie nawałnic albo żeby odwiedził poszkodowanych. Również prezydent nie zareagował tak, jak wielu mogło oczekiwać. Wydał komunikat, ale do dziś na miejsce kataklizmu nie pojechał. W tym czasie rząd cały czas odpiera zarzuty, że zareagował zbyt późno, a prawicowy internet śmieje się z Tuska, że dużo gorzej zareagował na powódź w 2010 roku. Dlatego sprawdzamy. Jak wtedy było? Kto i kiedy odwiedził powodzian? Porównajmy reakcje rządów na największe kataklizmy w Polsce ostatnich lat.

"Kiedyś się interesował" – napisał sentymentalnie jeden z internautów, odgrzewając teraz nagranie z 2010 roku, gdy Jarosław Kaczyński pojechał do zalanej gminy Borowa na Podkarpaciu. Nagranie pochodzi z początku czerwca, a powódź zaczęła się w połowie maja.



Nie była to jednak pierwsza wizyta Jarosława Kaczyńskiego na zalanych terenach. Był tam już na samym początku tej wielkiej powodzi w 2010 roku – choć w tajemnicy, która jednak wyszła na jaw. – Pan Kaczyński był zszokowany skalą zniszczeń, jakie poczyniła u nas powódź – zdradził wówczas burmistrz Zatora Zbigniew Biernat.
Apelował o hojność
Siedem lat temu prezes PiS był tak zaangażowany, że w obliczu kataklizmu powodziowego, apelował do wszystkich o solidarność ("Dzisiaj nie ma i nie powinno być żadnych podziałów"), a także o hojność w niesieniu pomocy poszkodowanym, nie mówiąc o tym, że pochwalił samorządy.
Powódź była też przyczyną, dla której dwa lata później zganił Tuska słowami: "Dobry pasterz zostaje ze swoimi owcami, kiedy przychodzi wilk. Tusk uciekł, powódź to wilk".

To jednak zamierzchłe czasy. Gdzie jest dzisiaj? Bo teraz – niemal dwa tygodnie po nawałnicach – którymi żyła cała Polska – to jego zupełnie nie słychać, by publicznie zareagował na nawałnice.
W internecie słychać za to przekrzykiwania, kto kiedy szybciej ofiarom kataklizmu pomógł – obecny rząd na Pomorzu, czy ekipa Donalda Tuska powodzianom w 2010 roku.

Rządowe Centrum się ociąga
Dlatego przypomnijmy jak było. I porównajmy rządowe reakcje na największe od lat kataklizmy, które dotknęły Polskę. Bo i dziś po nawałnicach, i w 2010 roku po powodzi, na jednych i drugich rządzących spadły gromy za zbyt powolne działania.

A zatem powódź. Dzień po dniu. Z relacji ówczesnej rzeczniczki MSWiA przebieg wydarzeń wyglądał następująco:

14 maja, piątek – MSWiA otrzymuje od wojewodów pierwsze informacje o lokalnych podtopieniach, ale dopiero 15 maja IMiGW podaje informacje o zagrożeniu powodziowym, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) przekazuje je do MSWiA

16 maja, niedziela – szef MSWiA jedzie do Małopolski (dziennikarze otrzymują komunikat, że sytuacja jest stabilna)

17 maja, poniedziałek – w Krakowie odbywa się narada z udziałem premiera Donalda Tuska (media otrzymują komunikat o "lokalnych podtopieniach")

W tym czasie powódź już szaleje. Tusk pierwszy raz odwiedza zalane tereny 18 maja 2010 roku. Jedzie do Proszówek w powiecie bocheńskim, jednego z miejsc w Małopolsce najbardziej dotkniętych powodzią, do Pcimia, Kobiernic koło Bielska Białej, Jawiszowic. Można uznać, że to trzeci dzień od oficjalnego komunikatu RCB. Premier Szydło również po trzech dniach jedzie do poszkodowanych w nawałnicach.
Rządowe posiedzenie za posiedzeniem
To podobieństwa. Potem pojawiają się różnice. W obliczu powodzi 2010 roku Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego pierwszy raz zbiera się w środę późnym wieczorem, 19 maja. Nadzwyczajnemu posiedzeniu przewodniczy Tusk. "Polska złoży wniosek o udzielenie pomocy z funduszu solidarności Unii Europejskiej. Premier zapowiedział przygotowanie pakietu z pomocą dla osób poszkodowanych w związku z sytuacją powodziową" – czytamy w komunikacie.

Kolejne posiedzenie już następnego dnia, 20 maja, w czwartek. "Na pokrycie skutków powodzi rząd przeznaczył około 0,5 mld złotych. Przewidywana jest pomoc doraźna dla osób fizycznych w wysokości do 6 tysięcy złotych" – to fragment komunikatu.

Piątek, 21 maja – znów nadzwyczajne posiedzenie. Następne w sobotę i niedzielę. I tak codziennie do 28 maja, a potem na początku czerwca, też codziennie.
Szydło w wojewódzkich sztabach
Za każdym razem analizowana jest bieżąca sytuacja, w spotkaniach biorą udział: premier, szefowie MSWIA, MON, resortu zdrowia, marszałek Sejmu, szef BBN, wicepremierzy oraz inni politycy, a także szef IMGiW, Komendant Główny Policji oraz Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej, Główny Inspektor Sanitarny. Wojewodowie łączą się za pomocą telekonferencji. W sumie takich posiedzeń odbyło się 18. Informacja o wszystkich dostępna jest na stronach internetowych, w archiwum Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

W zakładce Aktualności nie ma jednak informacji o posiedzeniach Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego związanych z ostatnimi nawałnicami na Pomorzu. Premier Beata Szydło najwyraźniej preferuje wojewódzkie sztaby kryzysowe w mniejszym gronie.

W tym przypadku sytuacja wygląda tak. Gdy w nocy z 11 na 12 sierpnia nawałnice przeszły nad Pomorzem, premier przerywa urlop i 12 sierpnia zwołuje posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku z udziałem wojewody pomorskiego, straży pożarnej, policji i wojska (a dziś jest w takim sztabie w Gostyniu).
14 sierpnia na Pomorze wysłane zostaje wojsko, 15 sierpnia premier udaje się do poszkodowanych gmin, jedzie tam również szef MON i szef MSWiA. Szybkość działania rządu ma obrazować grafika, którą promuje sama Kancelaria Premiera.
"Dlaczego bagatelizowano sprawę"
Wreszcie z ust rzecznika rządu dowiadujemy się, że w czwartek 24 sierpnia Rada Ministrów omówi skutki nawałnic. A 22 sierpnia minister Mariusz Błaszczak podaje, że Polska wystąpi do Funduszu Solidarności Unii Europejskiej. Taka propozycja pada 10 dni po nawałnicy. Tusk zgłosił ją w czwartym dniu po informacji RCB.

A i tak komentarzom nie było końca. "Dlaczego, mimo ostrzeżeń IMiGW o powodzi, MSWiA przez trzy dni bagatelizowało sprawę?" – pytały wtedy media. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wręcz zostało nazwane Centrum Rządowej Bezradności, do dziś pokutuje przekonanie, że nie poradziło sobie z wyzwaniem.

Zdjęcia Tuska, który dość intensywnie odwiedzał powodzian do dziś jednak krążą w sieci. Pomijając aspekt polityczno-wyborczy – faktycznie było go tam widać. Bronisław Komorowski też pojechał do powodzian już 4 dni po objęciu prezydenckiego fotela.
A prezydent Duda nie zrobił tego do dziś. Owszem, w oficjalnych komunikatach w sieci przekazał słowa wsparcia poszkodowanym, wysłał też list do rodzin na Pomorzu. Nie do wszystkich to jednak dotarło, wielu internautów nie dostrzegło reakcji prezydenta. Ale w internecie nic nie ginie. Zachował się, np., taki tweet Andrzeja Dudy z 2014 roku, w którym ironizował z Tuska w kontekście powodzi.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...