"Śniadek pokazał, że dla prezesa PiS zrobi wszystko". Ludzie mu tego nie darują i kpią z "parasolkowego"

Jarosław Kaczyński i Janusz Śniadek przed Kancelarią Premiera, 2013 rok.
Jarosław Kaczyński i Janusz Śniadek przed Kancelarią Premiera, 2013 rok. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
Janusz Śniadek, kiedy szef "Solidarności", dziś poseł PiS i lider tego ugrupowania na Pomorzu, wywołał prawdziwą burzę. Internet kipi od wściekłych komentarzy, na żywo też słychać: "Panie Śniadek, nie wstyd panu?". Przypomnijmy w skrócie tezę byłego związkowca – to Lech Kaczyński jest symbolem "Solidarności”, nie Lech Wałęsa. Nic dziwnego, że sam Śniadek szybko został "wzięty na tapetę". "A czego on jest symbolem?" – rozlega się w internecie. Niestety, z odpowiedzi pan poseł raczej nie będzie zadowolony.

Słowa Śniadka poraziły jak mało co. Jaki miał w tym cel? Po co? Żeby jeszcze bardziej jątrzyć? Czy przypodobać się władzy? Jego stare zdjęcia z parasolem, który trzyma nad Jarosławem Kaczyńskim stały się już hitem sieci. "To on jest symbolem służalczości" – tak – żeby użyć najbardziej przyzwoitych słów, które padają pod jego adresem – oceniają go dziś w internecie. Bo wielu nie da się zacytować, takie emocje wzbudził poseł PiS.



"On może Lechowi Wałęsie co najwyżej nawijać robaki na haczyk jeśli potrafi wędkować" – skomentował Krzysztof Luft. "Panu Lechowi do pięt nie dorastają. Kim w ogóle jest ten Śniadek?" – piszą inni. To zdjęcie ma być symbolem.
"Jest to obrzydliwe i żałosne"
Przypomnijmy słowa Janusza Śniadka, które w rzeszy Polaków obudziły tak walecznego ducha w obronie Wałęsy. "Gdybym miał wymienić osoby, których zasługi dla związku były największe, to Lech Kaczyński byłby na ich czele. Ubolewam, że na świecie 'Solidarność' wciąż kojarzona jest z Lechem Wałęsą" – dowodził Śniadek w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Janusz Śniadek powiedział też, że Lechowi Wałęsie "na starość odebrało rozum".
– Jest to obrzydliwe i żałosne. Przeczytałem te słowa z poczuciem głębokiego zażenowania. Jeżeli komuś odebrało rozum to raczej Januszowi Śniadkowi. Jeżeli Śniadek coś w życiu osiągnął, to właśnie dzięki Wałęsie – mówi naTemat poseł PO z Gdyni, Tadeusz Aziewicz.
Tadeusz Aziewicz

Nie wiem, gdzie byśmy dzisiaj byli, gdyby nie mądrość Lecha Wałęsy, który był nie tylko liderem "Solidarności”, ale jednym z największych przywódców polskiego narodu. To on przeprowadził nas suchą nogą przez ciężkie czasy i osłonił swoim autorytetem budowę demokratycznego państwa. Nie wiem, czy popełnił w młodości jakieś błędy, z perspektywy jego późniejszych zasług ma to marginalne znaczenie.

A mówił, że szanuje Wałęsę
Śniadka poznał w 1990 roku jako młodego związkowca ze stoczni i wtedy – jak mówi – robił on pozytywne wrażenie. Nie pamięta jednak jego twarzy z czasów pierwszej i podziemnej "Solidarności". – On nie wywodzi się ze starego środowiska Jarosława Kaczyńskiego, chociaż jako przewodniczący "Solidarności" mocno kolaborował z PiS, musiał jednak trzymać ten parasol, żeby dostać się do łask – mówi poseł.

Dziś, gdy spotkają się w lokalnych mediach od razu pojawia się zła emocja. – Janusz Śniadek chorobliwie nienawidzi liberałów, stąd agresja i impertynencje – stwierdza Aziewicz. Ze związkowca Śniadek przerodził się w polityka i najwyraźniej przeszedł wielką metamorfozę również w kontekście polityki historycznej. Bo jako szef "Solidarności" mówił 14 lat temu, że... szanuje Lecha Wałęsę.
Ba, w starych wywiadach krytykował Jarosława Kaczyńskiego – właśnie z powodu sporu o udział barci Kaczyńskich w wydarzeniach Sierpnia'80!. Gdy podczas rocznicowego zjazdu NSZZ Solidarność w 2010 roku Kaczyński poruszył ten wątek, Śniadek był wyraźnie niezadowolony, bo "cały ten spór zepchnął na dalszy plan sprawy związkowe". – Niech badają to historycy – taką rzucił propozycję. A dziś sam wybiega przed szereg i wsadza kij w mrowisko?
Janusz Śniadek
2010 r.

" Wątek personalny zawarty w wystąpieniu Kaczyńskiego spowodował, że wszystko inne zostało przysłonięte tym konfliktem. To był błąd. Trwa antyzwiązkowa krucjata". Czytaj więcej

"Lista PiS utrzymała go w życiu publicznym"
Kiedyś Janusz Śniadek zarzekał się, że za jego szefowania "Solidarność" wcale nie popierała PiS. "Solidarność od wielu lat jest ofiarą pomówień, proszę mi podać jeden dokument, który by potwierdzał, że popiera PiS" – to jego słowa.

A jednak w 2011 roku został posłem tej partii. Mówiono wtedy w Gdańsku, że z Piotrem Dudą przegrał wybory na szefa "Solidarności" i został bez niczego. – Dla niego lista PiS okazała się niezwykle ważna, bo utrzymała go w życiu publicznym – mówi nam jeden z polityków. Media informowały potem o jego kosztownych podróżach jako posła. "Obrońca ubogich lata co trzy dni!" – pisał "Fakt", podsumowując, że w pierwszej kadencji Sejmu Śniadek latał samolotem 150 razy, również do domu w Trójmieście.

Z kolei w czasie obecnej kadencji głośno było o pracownicy jego biura poselskiego, która weszła do rady nadzorczej spółki Energa Wytwarzanie. Pisała o tym w ubiegłym roku trójmiejska "Wyborcza".

"Żaden polityk wcześniej nie zniżył się do tego"
Mocno zauważalny moment, którym Janusz Śniadek naraził się także byłym związkowcom, to słynna parasolka z 2013 roku, która dziś odżyła. Dawny związkowiec, dziś poseł PO, Jerzy Borowczak, nazwał go wtedy "parasolowym liderem PiS" i przypomniał, że "Solidarność" protestowała przeciwko wszystkim rządom, niezależnie, czy były one prawicowe, czy lewicowe.
Jerzy Borowczak

"Hitem dnia była postać nowego parasolowego lidera PiS. Parasol trzymany przez Janusza Śniadka nad głową Jarosława Kaczyńskiego ma swoją wymowę. Przewodniczącemu OPZZ chciałbym przypomnieć, że to rząd SLD, który wówczas popierał, wprowadził podatek liniowy, a rząd PiS obniżył podatek dla najbogatszych". Czytaj więcej

Tadeusz Aziewicz przypomina sobie z kolei ostatnią kampanię wyborczą, w której konkurował ze Śniadkiem. I billboard Śniadka postawiony przy pomniku Grudnia'70 w Gdyni. – To dla gdynian święte miejsce. Tam zabijano ludzi. Żaden polityk wcześniej nie zniżył się do tego, żeby przyjść tam z materiałami reklamowymi – mówi poseł.
Dziś już chyba wielu zapomniało, że kiedyś był związkowcem, a młodzi zupełnie tak go nie kojarzą. A jako posła? Sądząc po komentarzach w sieci, wielu nie wie, kto to.

"Platforma powinna przeprosić"
Przy okazji ostatnich nawałnic jego nazwisko pojawiło się w kontekście "osób trzymających władzę w partii na Pomorzu". Kilka miesięcy temu bronił Antoniego Macierewicza przed atakami.
Janusz Śniadek

"Im ktoś wydaje się większym zagrożeniem dla status quo postkomunistycznego „betonu” i „konserwy”, a minister Macierewicz z pewnością takim zagrożeniem jest, tym silniej jest atakowany". Czytaj więcej

Na cel bierze opozycję: "Platforma powinna gorąco przepraszać Polaków za te swoje lata rządów, za to ulatnianie się miliardów złotych z budżetu, które teraz nagle okazuje się, odzyskujemy". A już niedługo – w ramach sejmowej podkomisji ds. pracy – ma się zająć handlem w niedzielę. Podobno to związkowcom obiecał, że posłowie zajmą się tym po wakacjach.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...