Escobar nie żyje, ale trzeci sezon "Narcos" będzie jeszcze lepszy. Od historii kartelu z Cali włosy stają dęba

Historia kartelu z Cali postanowili wziąć na warsztat scenarzyści serialu "Narcos". Jednak to nie fikcja - możliwości braci Orejueal były naprawdę ogromne.
Historia kartelu z Cali postanowili wziąć na warsztat scenarzyści serialu "Narcos". Jednak to nie fikcja - możliwości braci Orejueal były naprawdę ogromne. Fot. screen z youtube.com/ Netflix
Manchester United, Manchester City, Liverpool, Arsenal i kilkanaście innych klubów Premier League. Kartel w Cali zarobił przed laty tyle pieniędzy, że mógłby kupić je wszystkie i jeszcze by im zostało. To fragment jednego z trailerów do najnowszego, trzeciego już sezonu serialu Narcos. Ten pojawi się już na początku września i mimo śmierci Pablo Escobara będzie równie emocjonujący. Bo tym razem opowie nam historię kartelu z Calu, którego historia – choć mniej znana – jest równie niesamowita.

Od zawsze południowoamerykańskie kartele narkotykowe zbudzały jednocześnie zachwyt i przerażenie. Spektakularne i krwawe zbrodnie, fantazyjne miejsca zbrodni, sposoby szmuglowania narkotyków zagranicę czy włożenie do kieszeni miejscowej policji, wojska i urzędników rozpalało i nadal rozpala wyobraźnię. Jednak co nam po wybuchach, arsenałach broni czy ciężarówkach pełnych kokainy. Najważniejsze są pieniądze.
A moda na narkopotęgi wróciła wraz z pomysłem Netflixa i serialowi „Narcos”. Dwa pierwsze sezony opowiadały historię Pablo Escobara, jednego z najbogatszych i najprzebieglejszych mafiozów w Ameryce Południowej. Jego przygody, metody działania i to jak zdobywał ogromne pieniądze przerażają. I fascynują jednocześnie. Jednak Pablo Escobar zginął, więc pojawiły się obawy, że naprawdę dobry serial też zniknie. Jednak nie docenilibyśmy Kolumbii i jej tradycji. Byli lepsi od Escobara - bracia Gilberto i Miguel Orejuela i założony przez nich kartel z Cali. To oni byli prawdziwymi narkobaronami. I nie mieli oporów przed walką na śmierć i życie z tym pierwszym. Teraz zostali bohaterami kolejnego sezonu "Narcos".



Może nie byli tak medialni jak Pablo Escobar, ale za to diablo skuteczni. A na wieść o ich majątku, każdemu oczy zaświecą się złotymi symbolami dolarów. Bo jak przejść obojętnie obok informacji, że w 30 sekund zarabiali 22,5 tysiąca dolarów? Oprócz astronomicznych kwot posiadali też 3200 biur, 3500 sklepów i 1040 knajp. I prezydenta kraju w kieszeni. A zaczynali niewinnie w latach 70. – od sprzedaży marihuany. Działali blisko 30 lat i do tej pory nie wiadomo, na ile można wycenić majątek całej "rodziny" z kolumbijskiego miasta Cali. Ale suma ponad 23 miliardów dolarów robi wrażenie. Oczywiście w skali roku.
Do perfekcji mieli także opanowany sposób prania brudnych pieniędzy, które przepuszczali przez przedsiębiorstwa, które finansowały zn ich inwestycje. A jak mogliby teraz zainwestować? Ot, choćby przez zakup... Premier League. Całej. I wcale nie uszczupliłoby to budżetu całej narkotykowej machiny. Kto teraz jest w stanie kupić całą angielską ligę? Do tego całe rzesze zamordowanych członków konkurencyjnych karteli, urzędnicy, policja, część wojska, aż wreszcie władze Kolumbii - polskie mafie nie wytrzymują tego porównania.

W latach 2004-2005 obaj bracia zostali poddani ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. Jak mówił Pablo Escobar - Lepiej zginąć w Kolumbii niż gnić w amerykańskim więzieniu. On miał to szczęście, ale jego najwięksi rywale już nie. przynajmniej po śmierci wygrał odwieczną rywalizację.
Nowy sezon serialu startuje 1 września. Idealnie, żeby załatać dziurę po "Grze o Tron".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...