"Zemsta kończy się stosem trupów". Jan Klata bardzo gorzko diagnozuje sytuację w Polsce

"Zemsta kończy się stosem trupów". Jan Klata, żegnając się z Teatrem Starym w Krakowie, udzielił mocnego wywiadu tygodnikowi "Newsweek".
"Zemsta kończy się stosem trupów". Jan Klata, żegnając się z Teatrem Starym w Krakowie, udzielił mocnego wywiadu tygodnikowi "Newsweek". Fot. Mateusz Skawarczek / Agencja Gazeta
Od lat było wiadomo, że to, co robi Jan Klata jako dyrektor Teatru Starego w Krakowie, jest nie w smak przedstawicielom prawicy. Nie dziwi więc fakt, że nie miał szans na to, by jego kadencja na tym stanowisku została przedłużona. 1 września kończy się jego kierowanie krakowskim teatrem. W wywiadzie, jakiego udzielił z tej okazji "Newsweekowi" Jan Klata opisuje kulisy swojego rozstania z Teatrem Starym i przedstawia swoje diagnozy aktualnej sytuacji w kraju. Bardzo mocne diagnozy.

"Hańba" i "wstyd" – takimi okrzykami grupki widzów zaczęła się kadencja Jana Klaty w Teatrze Starym w 2013 r. Tłumaczyli, że reżyserowany przez niego spektakl jest zbyt wulgarny. Przeciwnicy Klaty natomiast od wulgarności nie stronili – nazywali go choćby "tęczowym pedałem" i "pornoklatą", zaś aktorzy dostawali pogróżki. Potem Klata naraził się jeszcze nieraz prawicowej publiczności, więc gdy tylko władzę w kraju przejął PiS, od razu pojawiły się informacje, że stanowisko straci. Odczekano jednak do końca kadencji, zorganizowano konkurs. Klata w nim wystartował, ale był bez szans – wygrał Marek Mikos, dziennikarz zajmujący się tematyką kulturalną, przed laty dyrektor TVP Kielce.



W wywiadzie dla "Newsweeka" Klata zdradza, jak wyglądał ten konkurs. Otóż wezwano go do Warszawy na cały dzień, utrudniając przygotowania do premiery "Wesela".
Jan Klata
reżyser, dramaturg

– Dwa dni przed premierą "Wesela" Ministerstwo Kultury ogłosiło rezultat całodniowych przesłuchań tzw. konkursu na nowego dyrektora Teatru Starego. Wyrywanie akurat w takim momencie reżysera na cały dzień do Warszawy to głupota czy sabotaż?

– Jak brzmi odpowiedź?

– Chyba głupota, ewentualnie prymitywna pokazówka, że mogą zrobić wszystko, co chcą, bo przecież suweren wręczył im do tego mandat. Wedle narracji obozu władzy dotychczas ojczyzna była na kolanach, więc oni – wyzwoliciele Polski – teraz będą uczyć nas chodzić.

A potem, gdy aktorzy Teatru Starego usiłowali bronić dyrektora, od ministra kultury Piotra Glińskiego usłyszeli, że żadne odwołania nic nie dadzą. "Że nie ma zgody jego obozu politycznego na kolejną kadencję Klaty. Po prostu, rozkaz z KC. (...) Wicepremier Gliński na koniec spotkania z protestującymi aktorami Starego Teatru postanowił ich pocieszyć i powiedział: 'Spokojnie, dajcie nowemu dyrektorowi szansę, a jeśli się nie sprawdzi, to się go za rok wyrzuci i wybierze kolejnego'" – relacjonował Klata.
Zmiany, jakie pod rządami PiS dokonują się w Polsce, Klata nazywa "idiotyczną bolszewią", a używając języka teatralnego, mówi o "klasycznej tragedii zemsty".
Jan Klata
reżyser, dramaturg

– Jeśli jednym zdaniem opisać "Hamleta" jako zemstę za ojca, to my mamy zemstę za brata i wszystkie interesy Polski są temu podporządkowane.

Jak taka tragedia zemsty się kończy


– Zawsze tak samo – stosem trupów. (...)

–Osobista zemsta zaważy na losie 38 milionów?

– Czyż nie na tym polega dramatyzm szekspirowskich bohaterów? Ten nasz bohater jest akurat bardzo specyficzny. Człowiek, z którego inicjatywy została uruchomiona potężna machina propagandy przeciwko elitom, jest modelowym wręcz uosobieniem wyalienowanej elity. Wzorem z Sevres nieprzystosowania do zwykłego życia. Starszy, zrzędliwy pan zagubiony w przeciwdeszczowej pelerynce spod Grunwaldu. Gdyby Kaczyński znalazł się na przykład na dworcu, to nie tylko nie potrafiłby kupić biletu, ale zapewne wsiadłby do niewłaściwego pociągu na nieczynnym peronie.

Co pozostaje Polakom? Nie zrobić z siebie "gotowanej żaby" – mówi Klata.
Cały wywiad Aleksandry Pawlickiej z odchodzącym dyrektorem Teatru Starego w Krakowie w najnowszym wydaniu tygodnika "Newsweek".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...