Z ziemi włoskiej do Polski, czyli zadawanie szyku na stylowym skuterze Piaggio Medley

Piaggio Medley w pełnej krasie.
Piaggio Medley w pełnej krasie. naTemat
Piaggio Medley to skuter, który przysporzył mi kilka nie przespanych nocy. Dramat testującego, jak opisać coś, co już na pierwszy rzut oka nie ma zbyt wielu wad tak, żeby nikt nie zarzucił stronniczości? W końcu uznałem, że dość tego, trzeba po prostu napisać, jaki Medley jest. A jest... świetny.

Gdybym miał powiedzieć, z czym kojarzy mi się skuter, w kilku słowach to z pewnością użyłbym takich słów jak słońce, wiatr, ciepło. Może poszedłbym dalej, do Rzymu na przykład. Albo Neapolu. Sardynia też może być. Skutery sprawdzają się w wielu włoskich miastach, gdzie stanowią doskonałe urządzenie do szybkiego przemieszczania się z punktu A do B. Bywa, że stają się przedmiotem kultu, uosobieniem stylu i nie ma w tym nic dziwnego. W słonecznej Italii trudno je spotkać chyba tylko w Wenecji.



Także w Polsce coraz więcej osób jeździ jednośladami, pośród których skutery stanowią dużą część. Zwykle są to lekkie maszyny z silnikiem nie przekraczającym pojemności 125 ccm i mocy dochodzącej do 15 koni mechanicznych. Poruszanie się po ulicach takimi pojazdami jest dozwolone dla każdego, kto przynajmniej trzy lata posiada prawo jazdy kategorii B. Nie trzeba nic więcej.
Skutery mogą mieć sylwetkę bardziej sportową, albo przypominać kultowe Vespy z lat 60. ubiegłego wieku. Do tamtej stylistyki właśnie z powodzeniem nawiązuje Piaggio Medley, choć od razu trzeba wyraźnie podkreślić, że dzisiejsza "włoszczyzna" tylko z zewnątrz przypomina Lambretty, Vespy czy Osy naszych rodziców i dziadków. W środku to już jest zupełnie inna bajka...

Start
Skuter odpala się dokładnie tak samo jak każdy inny - przekręcamy kluczy w stacyjce, dłoń zaciśnięta na klamce hamulca, palcem naciskamy starter i gotowe. Tyle że w przypadku Medley silnik jakoś inaczej się rozkręca. Jakby powoli, nie ma żadnego szarpnięcia rozrusznika. To pochodna zamontowanego układu start-stop, znanego z samochodów. Silnik włącza się bardziej płynnie, tak samo zresztą gaśnie, o czym przekonałem się już na pierwszych światłach. Dojeżdżam, staję, a po chwili silnik gaśnie. Ki czort? Ano właśnie system start-stop sprawił, że na światłach skuter gaśnie.
Ma to trzy wielkie zalety i jedną wadę, którą też można przekuć w zaletę. Pierwsza jest oczywista - oszczędność paliwa i ekologia. Nie są to jakieś porażające wielkości, bo ani emisja spalin nie jest wysoka, ani oszczędności paliwa nie będą znaczne, ot - z pól litra benzyny na 100 km, ale warto to odnotować. Drugą zaletą jest to, że jak silnik nie pracuje to się nie grzeje. I choć układ chłodzenia radzi sobie podczas jazdy dobrze nawet w upalne dni, to dzięki start-stop nie będzie się go przeciążać. Trzecia rzecz, o której warto wspomnieć, to fakt, że silnik jednocylindrowy z natury rzeczy musi trochę drżeć. Podczas jazdy nic się z tym nie zrobi, ale też nie ma to większego znaczenia, zawieszenie musi wybierać dziury i drżenie silnika nie jest najgorszym, co może nas spotkać. Ale wyłączony "wibrator" na postoju trudno przecenić.

To rozwiązanie ma też jedną wadę. Malutką, z którą da się żyć, ale jednak. To opóźnienie. Żeby włączyć na powrót silnik trzeba minimalnie przekręcić manetkę gazu. Silnik się włącza, można jechać, ale jest chwila zwłoki. Jeśli na początku za mocno się odkręci gaz, to przez chwilę nie dzieje się nic, a potem następuje start rakiety. Trzeba się do tego przyzwyczaić, a z czasem można się zacząć zabawiać niczym Sharon Stone w filmie "Szybcy i martwi". Pamiętacie tę scenę, gdy zegar przed wybiciem pełnej godziny wydawał minimalny zgrzyt? To była ta chwila, w której rewolwerowcy sięgali po broń. Gdy siedziałem na Medley i zaklinałem zielone światło na skrzyżowaniu, próbowałem wyczuć ten moment na chwilę przed tym, jak się zapali.
Dla konserwatystów mam jednak dobrą wiadomość – system można wyłączyć jednym przyciskiem. Ale w mojej ocenie nie warto tego robić.

Medley do testów odebrałem krótko po tym, jak musiałem oddać Liberty. Choć obydwa wyjeżdżają z tych samych fabryk i na pierwszy rzut oka niewiele się różnią, to wystarczy usiąść na Medley, by szybko odkryć, że jest większy. Siedzi się jakoś poważniej, nawet wyższa osoba nie garbi się nad kierownicą.

and stop
Medley nie jest demonem prędkości, i podobnie jak Piaggio Liberty osiąga prędkości około 100 km/h. Nawet troszkę powyżej, ale powiedzmy sobie szczerze - bez zamontowania szyby akcesoryjnej jazda powyżej setki na godzinę oznacza ciągłą walkę z porywami wiatru, który chce nas oderwać z siodła i komarami, które później długo trzeba wykałaczką wybierać spomiędzy zębów.
Medley został stworzony do sprawnej jazdy po mieście między samochodami. Jest lekki, zwinny, skręca niemal w miejscu i nie ma żadnych problemów żeby przeciskać się pomiędzy samochodami stojącymi w korkach. Jedyny problem mogą stanowić furgonetki, które mają lusterka na tej samej wysokości co w Piaggio, trzeba uważać, żeby nie uderzyć. Gdy kierowcy "puszek" będą przeklinać swój los i uciekający czas, prowadzący Medleya będzie mógł z uśmiechem na ustach gnać na umówione spotkanie. Jeśli nie będzie robót drogowych i objazdów, to raczej się nie spóźni.
Gdyby zaszła konieczność lekkiego "naginania" przepisów, szczególnie tych dotyczących ograniczenia prędkości, to warto wiedzieć, że zatrzymaniem też nie będzie problemu. Duża tarcza z przodu, niewiele mniejsza z tyłu i układ ABS działają nad wyraz sprawnie i ani razu nie zdarzyło mi się, żebym poczuł choć przez moment strach, że nie zatrzymam się przed przeszkodą. Nie ma też zbędnego nurkowania przodem, skuter zatrzymuje się dokładnie tak, jak powinien to robić - szybko i pewnie.

Elektronika i dużo miejsca
Walory użytkowe nie ograniczają się wyłącznie do układu start-stop i sprawnych hamulców. to także wygodna, szeroka kanapa, sporo miejsca na podnóżkach, na których będą spoczywać nasze stopy. Podnóżki są zresztą na tyle szerokie, że nie ma obawy, by jakaś kałuża zamieniła suche spodnie czy buty w mokre nieszczęście. Obudowy są tak zaprojektowane, że tylko rzęsisty deszcz może zmoczyć kierowcę skutera będącego w ruchu. Inna rzecz, jak się stanie na światłach, tu nie ma przeproś - zmokniemy.
Wyświetlacz jest duży i bardzo czytelny. Trudno się doprawdy nad nim rozwodzić, są dokładnie te informacje, które są potrzebne kierowcy, i podane w przejrzysty sposób. Podobnie zresztą jak w Piaggio Liberty. To, co odróżnia Medleya od mniejszego brata to przestrzeń bagażowa. Pod kanapą mieści się nie jeden kask, a dwa duże kaski integralne, że nawet nie wspomnę o kaskach otwartych czy innych wynalazkach. W dwie osoby można pojechać do supermarketu i zrobić całkiem przyzwoite zakupy. Do tego mamy jeszcze do dyspozycji spory schowek w kolumnie kierownicy, do którego więcej się zmieści niż tylko portfel czy komórką. Gdyby jednak jedna siatka z zakupami się nie zmieściła, to można ją zawiesić na haczyku umocowanym przy kolumnie kierownicy.

PIaggio nie jest tanie, ale moim zdaniem warte swojej ceny. W sezonie kosztowało 15 tysięcy złotych, na promocyjnej wyprzedaży rocznika można nawet zejść do 13 tysięcy. Jak za silnik na kółkach i trochę plastiku to nie mało, ale kupując PIaggio płaci się jeszcze za coś więcej. To styl, tradycje, włoskie wzornictwo i to coś, co sprawia, że mało ko przechodzi obok tego skutera obojętnie.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...