Andrzej Duda poczuł wiatr w żaglach i chce się odciąć od PiS? Tak mówią na prawicy, ale opozycja wietrzy spisek

Andrzej Duda chce się wybić na niezależność? Opozycja widzi to trochę inaczej.
Andrzej Duda chce się wybić na niezależność? Opozycja widzi to trochę inaczej. Fot. Screen/Facebook/Andrzej Duda – Krzysztof Sitkowski KPRM
Prezydent chce zwiększenia kompetencji głowy państwa, ale pomysł ten nie podoba się ani posłom opozycji, ani rządzącemu PiS. Różne są jednak oceny powodów, dla których Duda forsuje koncepcję przeprowadzenia referendum konstytucyjnego. Gdy jedni mówią o rozłamie w obozie władzy, drudzy twierdzą, że to tylko medialny szum i próba odwrócenia uwagi od prawdziwych problemów.

– Prezydentowi chyba coraz mniej jest po drodze z rodzimą formacją i coraz więcej dowodów wskazuje na to, że Andrzej Duda próbuje zdystansować się od polityki Prawa i Sprawiedliwości – twierdzi anonimowo jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości. – Dzięki temu rośnie zaufanie dla prezydenta, ale czy to wystarczy, żeby przeforsować swoje plany? – zastanawia się na głos parlamentarzysta.



Pośród zwolenników Prawa i Sprawiedliwości prezydent Duda ma aż 97-procentowe poparcie i tylko 2 procent źle ocenia jego prezydenturę. Takie wyniki sondażu dają rzeczywiście do myślenia, tym bardziej, że prezydent w ostatnich tygodniach pokazał, że potrafi przeciwstawić się wytycznym płynącym z Nowogrodzkiej. Narażając się na gniew Jarosława Kaczyńskiego zdecydował się zawetować dwie ustawy reformujące sądownictwo w Polsce i... na popularności wcale nie stracił.

Prezydent wybija się na niezależność?
Może właśnie dlatego Duda zapragnął rozwinąć skrzydła. Dziś jego pełnomocnik ds. referendum konstytucyjnego zapowiedział, że kancelaria prezydenta przygotuje projekt zmian w konstytucji, które dadzą prezydentowi RP większą władzę, niż ma on dzisiaj. – Mamy sytuację, w której prezydent jest wybierany w wyborach powszechnych. Ten mandat społeczny nie znajduje jednak pełnego odzwierciedlenia w przepisach konstytucji z 1997 roku, jeżeli chodzi o zakres jego kompetencji – tłumaczył w wywiadzie radiowym Paweł Mucha.

– Osobiście zapowiedź zwiększenia kompetencji głowy państwa odczytuję jako zapowiedź uniezależnienia się od swojej macierzystej partii – wyznaje poseł PiS. Zdaniem parlamentarzysty inicjatywa ta wyraźnie wskazuje na to, że Duda chce pokazać, że teraz to on będzie rozdawać karty w polskiej polityce. – Uważa pewnie, że sam wygra przyszłe wybory i niezależnie od poparcia dla PiS umocni się na fotelu prezydenckim. Jarosław Kaczyński wielokrotnie opowiadał się za systemem kanclerskim, propozycje Dudy są zupełnie przeciwstawne wobec wizji prezesa – twierdzi poseł.

Zasłona dymna
W taki scenariusz nie wierzy jednak posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus. – Przede wszystkim, gdy ktoś najpierw łamie konstytucję, nie powinien zaczynać dyskusji na temat jej zmiany. A co do samej zmiany, nie wierzę, żeby prezydent decydował się na konflikt z Jarosławem Kaczyńskim. Samo zawetowanie ustaw dotyczących zmian w sądownictwie było w mojej ocenie zagrywką polityczną wymierzoną przeciwko Zbigniewowi Ziobrze. To z nim Andrzej Duda ma wieloletni spór, nie z prezesem PIS – twierdzi Scheuring-Wielgus. Jej zdaniem prędzej czy później sprawa przyschnie i Andrzej Duda wróci do łask Jarosława Kaczyńskiego. Zbigniew Ziobro też kiedyś popadł w niełaskę. Wrócił, ukorzył się i dziś jest ministrem – przypomina posłanka.

– Cała ta dyskusja na temat referendum to marketingowa zagrywka, która ma odwrócić uwagę opinii publicznej od nieudolności rządu, która szczególnie mocno objawiła się przy okazji tragicznej nawałnicy – twierdzi z kolei Krzysztof Brejza, poseł Platformy Obywatelskiej. Sam co prawda zauważa, że rzeczywiście koncepcje zwiększenia kompetencji głowy państwa nie idą w parze z pomysłem Kaczyńskiego na wzmocnienie roli premiera rządu, ale w jego ocenie dowodzi to tylko słabości obozu rządzącego. – Sami nie potrafią się zdecydować, czego tak naprawdę chcą – twierdzi Krzysztof Brejza.

Co ciekawe, wszyscy nasi rozmówcy są zgodni co do jednej kwestii – zwiększanie kompetencji głowy państwa nie jest potrzebne. Konstytucja dość jasno je określa i są wystarczające – twierdzą niemal jednogłośnie posłowie Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej. W zupełnie innym kierunku chciałaby pójść posłanka Nowoczesnej. – Nasze ugrupowanie skłania się ku systemowi bardziej kanclerskiemu, mamy to nawet wpisane do naszego programu. Zwiększanie roli głowy państwa niczemu nie służy – twierdzi Joanna Schering-Wielgus.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...