To oni obronią nas przed czołgami ze wschodu. Na pokazie Obrony Terytorialnej zabrakło tylko Zagłoby i Wołodyjowskiego

Na pokazie były pojazdy piechoty, śmigłowce i ... kawaleria.
Na pokazie były pojazdy piechoty, śmigłowce i ... kawaleria. Fot: Tomasz Krywionek / za zgodą "Nowego Kuriera Zamojskiego"
Wojska Obrony Terytorialnej to duma, chwała i oczko w głowie szefa MON Antoniego Macierewicza. I nic dziwnego, żołnierze jak malowani, Wojciech Kossak z pewnością ucieszyłby się na ich widok. Wielki miłośnik koni z pewnością nie odpuściłby okazji do sportretowania przynajmniej jednego z nich. Zaraz zaraz, koni? Ano tak…

Pod Komarowem odbyła się prezentacja Wojsk Obrony Terytorialnej. Ci, którzy spodziewali się zobaczyć nowoczesny sprzęt, nie zawiedli się. Były wojskowe samochody Humvee, nad głowami latały śmigłowce, a poniżej w kurzu podnoszonym przez wirniki helikopterów dawali pokaz sprawności żołnierze WOT. I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie pewien szczegół.
Okazuje się, że WOT wystawiły na pokazie pluton... kawalerii. Tak, w XXI wieku konie wracają do łask, a żołnierze nie byli członkami jakiejś grupy rekonstrukcyjnej odtwarzającej Wrzesień 1939 czy okres bitwy pod Grunwaldem. Na zdjęciach opublikowanych przez "Nowy Kurier Zamojski" widać kawalerzystów ubranych w moro szarżujących na wyimaginowanego wroga z Berylem w ręku.
Nie zabrakło w trakcie pokazu także scen zgoła filmowych. Pamiętacie, jak Kmicic przed bitwą śledził przemarsz wojsk księcia Bogusława, leżąc obok własnego konia? Podobną scenę można było zobaczyć także na pokazie WOT. Właściwie na przedstawieniu zabrakło tylko Zagłoby i Wołodyjowskiego. Zaczyna być jasne, dlaczego decyzją ministra Macierewicza zaczęto wybijać zęby naszej najsilniejszej jednostce wojskowej, 11 Dywizji Kawalerii Pancernej. Wygląda na to, ze w jednostkach WOT będziemy mieli taką prawdziwą kawalerię, na koniach.



źródło: "Nowy Kurier Zamojski"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...