Gang Świeżaków a sprawa polska. To, co dzieje się wokół tych maskotek, wykracza poza granice zdrowego rozsądku

Pierwsza edycja pluszowych zabawek z popularnego dyskontu wywołała kontrowersje. Druga to już prawdziwa wojna.
Pierwsza edycja pluszowych zabawek z popularnego dyskontu wywołała kontrowersje. Druga to już prawdziwa wojna. Fot. facebook.com/BiedronkaCodziennie
W weekend media społecznościowe i wszystkie serwisy z memami wcale nie spały. Do życia została powołana zażarta walka o Świeżaki. I nie są to zmyślone historie - to dzieje się naprawdę, a zmagania z pozyskaniem upatrzonej maskotki urastają do rangi zjawiska społecznego. Z jednej strony doskonały materiał na zabawne obrazki, z drugiej wciąż obraz części polskiego społeczeństwa.

Dla tych, których jakimś cudem ominął fenomen owocowo-warzywnych maskotek z Biedronki wyjaśniamy: Świeżaki to seria pluszaków, które można odebrać po uzbieraniu określonej liczby punktów/naklejek, które dostajemy za zakupy we wspomnianym dyskoncie. W obecnej edycji jeden "dorosły" świeżak to 60 punktów, na "juniora" trzeba uzbierać o połowę mniej. Jeden punkt to zakupy za 40 złotych. Szybka kalkulacja i wiemy, że jedną, dużą maskotkę dostaniemy po wydaniu... 2400 zł. Na szczęście to max, bo dodatkowe naklejki można odbierać, jeśli w naszym koszyku będą owoce lub warzywa. Do wyboru jest: borówka (Basia), kalafior (Krzyś), marchewka (Marysia), jabłko (Antoś), truskawka (Tosia), brokuł (Bartuś), rzodkiewka (Żaneta), groszek (Grześ), bakłażan(Błażejek) i czosnek (Czesio). Z grubsza tyle trzeba wiedzieć na początek. Bo to, co dzieje się potem to już zupełnie inny stan świadomości.

Wojna nie na żarty
Wydawałoby się, że "promocja" jakich wiele w supermarketach. W jednym zbieramy punkty na "nóż szefa kuchni", w drugim na komplet garnków, w trzecim na walizki podróżne. Jednak to, co się dzieje w tym przypadku, to nie zwykłe zbieranie kolejnych naklejek na specjalny katalog. To wojna na śmierć i życie.



Wytaczane są najcięższe działa: potrzeby dzieci kontra zabawki dla domowych pupili, prezenty dla pociech a potrzeby kolekcjonerskie, kradzieże naklejek z kas w dyskontach, a nawet oszustwa na popularnych serwisach ogłoszeniowych. Problem zahaczył nawet o popularne forum z poradami prawnymi. [Wszystkie zamieszczone poniżej screeny są autentyczne]
Oczywiście nie sposób zliczyć memów, które już powstały na podstawie "wojny o Świeżaki" oraz fałszywych ofert w mediach społecznościowych złożonych tylko po to, aby wywołać internetową burzę o nic i wyzwolić najdziksze instynkty w społeczeństwie. Tagi #karyny, #madki czy #mamchoromcurke przeżywają prawdziwe oblężenie.

Jeżeli komuś się wydaje, że to tylko internetowy shitstorm, to gruuubo się myli. Walka o każdą naklejkę i maskotkę toczy się nie tylko w sieci, ale także w całkiem realnych sklepach. Nie wybaczane są pomyłki kasjerek w naliczaniu i wydawaniu naklejek. A paraliżem co najmniej jednej kasy kończy się sytuacja, w której po zebraniu potrzebnych punktów, okazuje się, że w magazynie zabrakło pluszaków. Na internetowych aukcjach można też znaleźć oferty... zebranych kompletów naklejek! I to za całkiem realne pieniądze: 10 złotych za 3 naklejki.

Mistrzowie marketingu
Wojna o Świeżaki to świetna rozrywka na ostatnio deszczowe wieczory. Wystarczy zrobić miskę popcornu i po prostu scrollować Facebooka czy różnego rodzaju fora internetowe. Jednak jest też zupełnie poważna strona tej batalii. Po pierwsze, zespół marketingowców, który wymyślił całą akcję powinien dostać sowite premie od swoich pracodawców oraz najwyższe branżowe statuetki. Po drugie, interes jest przedni, bo za "dorosłego" Świeżaka można zapłacić nawet 2400 złotych. Po trzecie, chęć zbierania maskotek przywiązuje klienta do sklepu (ta presja dzieci...). I wreszcie po czwarte, pokazuje jak łatwo wywołać samonapędzający się efekt wzajemnej zazdrości i rywalizacji. I w większości przypadków nie jest to wynikiem biedy, a raczej niskiej świadomości części konsumentów i odgrzewania głęboko tkwiących przyzwyczajeń z poprzedniego systemu. I w taki oto sposób, dobra zabawa w zbieranie pluszaków ewoluuje w zupełnie przeciwne rejony. I pomyśleć, że oficjalnym założeniem akcji jest "promowanie spożywania większej ilości warzyw i owoców, szczególnie przez dzieci".
A na koniec podpowiadamy, jak zarobić pieniądze. Albo zepsuć całą zabawę i zebrać kolekcję na raz i to niższym kosztem. Świeżaki w ilościach hurtowych dostępne są na coraz popularniejszym AliExpress. Za sztukę zapłacimy... 6,5$, czyli około 25 złotych. Nasza marża może być naprawdę wysoka.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...