Ma być ostatnią twarzą, jaką zobaczysz przed "apokalipsą". Kim jest "Pink Lady", babcia lat 74, gwiazda reżimowej TV?

Ri Chun-hee, najsłynniejsza prezenterka północnokoreańskiej telewizji.
Ri Chun-hee, najsłynniejsza prezenterka północnokoreańskiej telewizji. Fot. Screen/https://youtu.be/pJSYwN0YnU0
Na pewno ją widzieliście. Nie ma szans, by jej uniknąć, słuchając najważniejszych doniesień z Korei Północnej. Niemal zawsze ubrana na różowo. Zawsze w emocjach. Jakby śpiewała o tym, że jej kraj przeprowadził test nuklearny, a naród powinien się radować. Jej twarz to jeden z największych symboli totalitarnego reżimu, który dociera do świata. Niemal drugi głos Kim Dzong Una, a wcześniej jego poprzedników. Gwiazda propagandy jakich mało.

Każda reżimowa telewizja ma swoją wielką gwiazdę, ale Ri Chun-hee nikt nie przebije. Tej roli i kariery pewnie niejeden prezenter telewizji publicznej mógłby jej pozazdrościć. W takim wieku, w takiej formie, ciągle uwielbiana przez władze i naród. Ta kobieta od pięciu lat oficjalnie jest na emeryturze, podobno w wolnych chwilach kształci młode pokolenia swoich następczyń. Ma 74 lata, jest babcią, mieszka ze swoimi wnukami i ponoć prowadzi luksusowe życie.



A jednak to ona przekazuje narodowi najważniejsze wydarzenia z kraju. Wszystkie historyczne momenty, o których powinien dowiedzieć się świat. Tak, jak ostatni test broni nuklearnej, który wstrząsnął Zachodem.
– To był idealny sukces – ogłosiła z uśmiechem i dumą. Miękkim głosem, jakby opowiadała bajkę. Takim głosem relacjonowała zresztą wcześniejsze próby. Na ekranie widzimy odpalane rakiety, a prezenterka w radosnej euforii. Najczęściej tradycyjnym stroju hanbok, choć czasem jest to strój bardziej zachodni. Niemal zawsze jednak w kolorze róż.

"A wrogowie trzęsą się ze strachu"
Wielu podkreśla, że pod względem emocji Ri Chun-hee nie ma sobie równych. Właśnie swoim teatralnym głosem i emocjami bije innych na głowę. Ona sama wyjaśniła raz, że nie krzyczy, tylko mówi spokojnie i to trafia do narodu. "Melodramatyczne" albo "agresywne" – tak najczęściej określane są jej wystąpienia. Podobno, gdy mówi, widzowie zawsze są wstrząśnięci. "A wrogowie trzęsą się ze strachu" – napisał kilka lat temu magazyn "Chosun".

Czy się trzęsą, trudno ocenić. Na pewno ostatnie wystąpienia Ri Chun-hee wzbudziły nieco inne zainteresowanie jej osobą. "Guardian" napisał właśnie, że to ona ma ogłosić na antenie koniec świata. Apokalipsę, z której już śmieje się internet, a "Pink Lady" – jak jest nazywana – zyskała nową, międzynarodową sławę. Ludzie nagle chcą wiedzieć, kim ona jest. "Apokalipsa będzie transmitowana, a przedstawi ją prezenterka w różu" – kpią internauci. Również media jakby okryły ją na nowo i prześcigają się w informacjach na jej temat.
Jej głos w propagandowych nagraniach
Ri Chun-hee pojawiła się w północnokoreańskiej telewizji KCTV w 1971 roku i niezmiennie w niej tkwi, choć w 2012 roku odeszła na emeryturę. Wróciła na antenę rok temu, by ogłosić próbę nuklearną. Od tamtej pory na dobre jest twarzą propagandy Kim Dzong Una.

Pochodzi z biednej rodziny, podobno miało to ogromne znaczenie, by taka osoba stała się głosem władzy dla ludu, a nawet wręcz czyniło z niej idealną kandydatkę. Bardzo szybko zrobiła karierę, media zauważają, że inni dziennikarze odchodzili, tracili pracę, a ona ciągle była na stanowisku. "Podkładała swój głos w wielu nagraniach propagandowych" – czytamy w "Daily Mail".

Zalała się łzami na antenie
Urzędująca dynastia najwyraźniej ją uwielbiała, bo w Korei zmieniali się przywódcy, a ona stała przy każdym. A potem była tą osobą, która na antenie ogłaszała ich śmierć. W czerni. Płacząc przed kamerami. Tak było w przypadku Kim Il Sunga w 1994 roku. Łzy leciały jej ciurkiem, a razem z nią płakał pewnie cały naród. Potem, gdy w 2011 roku zmarł Kim Dzong Il, widać było, jak powstrzymuje płacz.
Na pewno w całym kraju nie ma drugiego prezentera TV, którego władza darzyłaby tak wielkim zaufaniem. Dziś wszyscy wiedzą, że jak coś się dzieje, to Ri Chun-hee będzie o tym mówić. A właściwie czytać, bo widać to wyraźnie.
Trzeba tylko śledzić, jak będzie ubrana. Gdy na czarno, znaczy, że dzieje się coś złego. Ostatnio jednak dominuje róż.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...