Biorą się za Owsiaka, Jacka M. rozgrzeszają. Polecenie przyszło z samej góry

Akt oskarżenia wobec Jacka M. miał zostać wycofany z Prokuratury Rejonowej na wniosek Prokuratury Krajowej.
Akt oskarżenia wobec Jacka M. miał zostać wycofany z Prokuratury Rejonowej na wniosek Prokuratury Krajowej. Twitter/Jacek M.
Wrocławska prokuratura ma wycofać z sądu akt oskarżenia byłego księdza Jacka M. Polecenie według informacji "Gazety Wrocławskiej" miała wydać Prokuraturze Rejonowej Prokuratura Krajowa. Pod dokumentem podpisał się zastępca Prokuratora Krajowego, Krzysztof Sierak.

Nieoficjalne informacje gazety potwierdziła już Małgorzata Kalecińska ze staromiejskiej prokuratury we Wrocławiu. Prokuratura Krajowa poleciła wycofać oskarżenie i uzupełnić śledztwo. Później ma zapaść decyzja, czy znów kierować oskarżenie przeciwko Jackowi M. Prokuratura nie ujawnia jednak, co dokładnie nakazano zrobić w ramach uzupełnienia śledztwa. Formalnie były ksiądz wciąż jest osobą oskarżoną.



Gazeta informuje, że polecenie wpłynęło bezpośrednio z Prokuratury Krajowej, co jest ewenementem. zwykle w takich sytuacjach decyzje są przekazywane służbowo przez Prokuraturę Regionalną i Okręgową. Tym razem pismo przyszło od razu z Warszawy, a to ewenement.

Zdaniem rzeczniczki Prokuratury Krajowej Ewy Bialik, wycofanie aktu oskarżenia nastąpiło ze względu na niepełny materiał dowodowy, a błędy postępowania przygotowawczego nie pozwalają na prawidłowe procedowanie w sprawie.

Jacek M. jest znany ze swoich nacjonalistycznych czy homofobicznych wypowiedzi. Został oskarżony dwa miesiące temu. Prokuratura napisała w komunikacie, że "wygłaszał przemówienie, w trakcie którego, pod pozorem krzewienia postaw patriotycznych, publicznie nawoływał do nienawiści na tle różnic wyznaniowych i narodowościowych wobec osób narodowości żydowskiej i ukraińskiej".

M. miał używać też określeń mających na celu wzbudzenie u uczestników zgromadzenia uczucia pogardy czy wrogości do tych osób, imputując im wrogość wobec narodowości polskiej i przestępne zamiary oraz zagrzewając uczestników zgromadzenia do walki przeciw tym osobom. Jacek M. do winy się nie przyznał.

źródło: "Gazeta Wrocławska"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...