Szukali, szukali i znaleźli. PiS wymyślił sposób, jak ominąć niezręczny problem wet prezydenta Dudy

Okazuje się, że podobnych obrazków w przypadku prezydenckich wet możemy w ogóle nie zobaczyć. Prawdopodobnie, PiS będzie chciało ominąć problem głosowania nad nimi.
Okazuje się, że podobnych obrazków w przypadku prezydenckich wet możemy w ogóle nie zobaczyć. Prawdopodobnie, PiS będzie chciało ominąć problem głosowania nad nimi. Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta
Prezydenckie weta to gorący kartofel, który Prawo i Sprawiedliwość przerzuca z ręki do ręki. Zbliża się czas, kiedy posłowie partii rządzącej będą musieli go przełknąć w sejmowym głosowaniu. Okazuje się jednak, że partia rządząca wymyśliła, jak ten problem obejść. Niezgodnie z konstytucją.

Prezydenckie weta do ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym wyprowadziły Prawo i Sprawiedliwość z błogiego letargu. Nad własnymi rozwiązaniami pracuje Kancelaria Prezydenta (rękami prof. Michała Królikowskiego), a partia czeka z niecierpliwością na propozycję. Zaostrza się także spór Andrzeja Dudy z Zbigniewem Ziobrą, Antonim Macierewiczem i Beatą Szydło. To będzie gorąca polityczna jesień.



W dodatku, w dzisiejszej porannej rozmowie, Konrad Piasecki postanowił wrzucić wspomniany kartofel w ręce swojego gościa Ryszarda Czarneckiego. I tu, znany z językowych akrobacji wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, poległ. Za wszelką cenę starał się nie odpowiedzieć na pytanie, jak zagłosowałby podczas sejmowego głosowania na prezydenckimi wetami. Jedyne co zadeklarował to to, że czeka na projekty prezydenta. Potem przeszedł do wersji, że "nie wie kiedy to głosowanie", a skończył na tłumaczeniu, że dwie zupełnie różne kwestie (weta i propozycje Andrzeja Dudy) są tak naprawdę "komplementarne i trudno je rozdzielać".
Jest już jedna wersja
Postanowiliśmy więc to samo pytanie zadać innym politykom obozu rządzącego, w nadziei, że lepiej poradzą sobie z identycznym zadaniem. Jak się okazało, w kilka godzin po porannym wywiadzie, znaleziono sposób na zgrabne wybrnięcie ze sprawy.

Jacek Żalek z Polski Razem
twierdzi, że problemu nad głosowaniem "za" lub "przeciw" odrzuceniu wet może w ogóle nie być. – Nie wiadomo, czy takie głosowanie w ogóle się odbędzie. Z tego co pamiętam, nie ma nigdzie zapisanego takiego obowiązku. Myślę, że takie głosowanie odbędzie się tylko pod jednym warunkiem: gdyby pan prezydent jednak nie przedstawił swoich propozycji. Nie wierzę też, że dojdzie do takiego głosowania bez zapoznania się z projektami prezydenta. A wiemy, że są one tworzone – mówi Żalek. I otwarcie przyznaje, że przeprowadzanie głosowania nad prezydenckimi wetami, biorąc pod uwagę aktualną sejmową arytmetykę, byłoby po prostu nieopłacalne. – Do odrzucenia wet potrzeba 3/5 głosów, a jak wiadomo, my tyle nie mamy. Takie głosowanie jest nam zwyczajnie niepotrzebne – mówi poseł Zjednoczonej Prawicy.

W opcję "bez głosowania" wierzy też poseł PiS Marcin Horała. – Poczekajmy na rozwiązania, które zaproponuje prezydent Andrzej Duda. Potem zdecydujemy, bo do głosowania nad wetami może w ogóle nie dojść. Jeżeli prezydenckie propozycje będą rzeczywistą, głęboką zmianą w sądownictwie, to nie będzie w ogóle takiego dylematu. Mam nadzieję, że takie będą – mówi poseł Horała i podobnie jak kolega z poselskich ław podkreśla, że sejmowa arytmetyka jest nieubłagana i w tym przypadku niekorzystna dla Prawa i Sprawiedliwości.

Tadeusz Cymański z Solidarnej Polski także łączy sprawę wet z prezydenckimi projektami. – Jeżeli pyta mnie pan, czy będę za albo przeciw, odpowiem "nie wiem". Osobiście myślę, że do głosowania albo nie dojdzie, albo będzie ono opóźnione. Problemem jest nie tylko arytmetyka, ale wiele odmiennych głosów w sprawie reformy sądownictwa. To zbyt delikatna kwestia, żeby już teraz ferować wyroki. Musimy się zastanowić i poczekać – mówi poseł Cymański.
Wątpliwości
Wydaje się więc, że partia odrobiła poranną lekcję i ryzyko wpadki ,jaką zafundował jej Ryszard Czarnecki, zostało zminimalizowane. Przekaz jest spójny: głosowania prawdopodobnie nie będzie, a nawet jeśli propozycje prezydenta nie spodobają się obozowi dobrej zmiany, ryzyko w głosowaniu jest zbyt duże, a wyciąganie po kilku posłów z małych kół sejmowych i ruchu Kukiz'15, aby uzbierać wymagane 3/5 głosów jest obarczone zbyt dużym ryzykiem. W przypadku niepowodzenia prezydenckich zmian, reformę trzeba będzie po prostu odłożyć na później, do czasu wypracowania kompromisu. Przynajmniej na linii rząd PiS-prezydent.

Pojawiają się jednak wątpliwości, co do sposobu ominięcia przez PiS problemu z głosowaniem. Opinie konstytucjonalistów są sprzeczne. Zdaniem profesora Marka Chmaja, głosowania nad wetami mogą się nie odbyć i będzie to zgodne z ustawą zasadniczą. – Konstytucja nie precyzuje, czy i w jakim dokładnie terminie takie głosowanie ma się odbyć. Jeżeli takowego nie będzie, to obowiązuje zasada dyskontynuacji i projekt trafia do kosza – mówi naTemat. Innego zdania jest profesor Ryszard Piotrowski, który twierdzi, że brak rozpatrzenia weta byłby naruszeniem konstytucji, a prezydent nie może przesądzać o losach ustaw w sposób ostateczny. Jednak jak mogliśmy się już wielokrotnie przekonać, wątpliwości konstytucyjne nie są dla rządzących żadną przeszkodą. Teraz klucze do politycznej jesieni trzyma prezydent Andrzej Duda – to od niego zależy, czy rządząca partia przełknie jego propozycje i ogłosi zbawienną moc kompromisu, czy ogłosi wyniszczającą wojnę z głową państwa.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...