Kradzież kiełbasy, sprzeczka o wiadro. Oto, jak władza za 19 mln zł uderza w sędziów

W zakładce "nadzwyczajna kasta" można znaleźć przypadki opieszałości i przestępstw popełnionych przez sędziów. Pokazują one tylko wybrane aspekty spraw.
W zakładce "nadzwyczajna kasta" można znaleźć przypadki opieszałości i przestępstw popełnionych przez sędziów. Pokazują one tylko wybrane aspekty spraw. Fot. screen z sprawiedliwesady.pl
Od kilku dni polska scena polityczna żyje akcją billboardową "Sprawiedliwe sądy", dzięki której rząd próbuje przekonać opinię publiczną do słuszności reformy sądownictwa. Powstała też strona internetowa, na której w zakładce "nadzwyczajna kasta" można znaleźć niecne przykłady zepsucia środowiska sędziowskiego. Jak na wydane 19 milionów złotych - bardzo wątpliwe przykłady.

Trzeba przypomnieć, że wydane pieniądze pochodzą z budżetu Polskiej Fundacji Narodowej, która została powołana do promowania Polski poza granicami i do dbałości o markę naszego kraju. A na budżet Fundacji złożyły się spółki skarbu państwa, czyli wszyscy obywatele. Skorzystali także byli PR-owcy Beaty Szydło, którzy są twórcami tej kampanii. Politycy Prawa i Sprawiedliwości wciąż powtarzają, że wszystkie te działania jak najbardziej dotyczą dbałości o wizerunek Polski za granicą. Jak billboardy i wspomniana strona mają to robić, tego nie wiadomo, ale przykłady opisane w zakładce "Nadzwyczajna kasta" są tak interesujące, że postanowiliśmy się im przyjrzeć bliżej .



Okazuje się,że oprócz dosyć... kontrowersyjnej nazwy zakładki, pod którą kryją się przykłady patologii środowiska sędziowskiego, one same są nie do końca prawdziwe.

Kiełbasa i policyjny pościg
Najgłośniejszy przykład nieprawości sędziowskiej to słynna już sprawa (sprzed 11 lat) kradzieży przez sędziego kiełbasy za 6,90 zł i jazdy pod wpływem alkoholu. Rzeczywiście, kradzież miała miejsce, ucieczka przed policyjnym patrolem pod wpływem alkoholu zakończona wizytą w przydrożnym rowie także, ale dalszy ciąg historii jest już zupełnie inny.

Posługujący się tym przykładem politycy PiS-u oraz prawicowi dziennikarze nie mówią o tym, że wszystkie te zdarzenia miały miejsce, gdy wspomniany sędzia był już w stanie spoczynku. W dodatku, po kilku odwołaniach oskarżonego, Sąd Najwyższy orzekł odebranie byłemu sędziemu statusu sędziego w stanie spoczynku oraz kilkutysięczne miesięczne uposażenie wynikające z tego tytułu. W związku z tym, Zbigniew J. pobiera "zwykłą" emeryturę obliczaną na podstawie składek ZUS.
Kilometrówki
Kolejny przykład to 5 sędziów, którzy od Sądu Okręgowego w Radomiu domagali się zwrotu wydatków poniesionych na dojazdy do pracy, spoza miasta, w którym znajduje się miejsce ich pracy. Powołali się przy tym na artykuł 178 Konstytucji, który mówi o zapewnieniu odpowiednich warunków pracy i orzekania dla sędziów. I znów, prawdą jest, że dwie instancje przyznały piątce sędziów prawie 87 tysięcy złotych wyrównania. Jednak sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który po rozpoznaniu sprawy, zanegował przyznanie wyrównań, a stawki kilometrówek ustalają zgodnie z ustawą prezesi sądów.
Wiadro za 10 złotych
Zwykła sprawa za wykroczenie. Sąsiedzka kłótnia o zniszczenie plastikowego wiadra wartego niecałe 10 złotych. Powód wydaje się być absurdalny, jednak każdy ma prawo wnieść taką sprawę, a sąd ma obowiązek ją rozpatrzeć zgodnie z prawem. W tym przypadku, wiązało się to z powołaniem dwóch biegłych, przesłuchaniem dziesięciu świadków oraz pracą sądowych urzędników. Całe postępowanie kosztowało prawie 800 złotych. Przykład ten miał pokazać opieszałość i bezsensowność wydawania publicznych pieniędzy. Pokazał jednak bezsensowność przepisów. Tworzonych przez polityków.
Takich przykładów ze strony jest o wiele więcej. Większość z nich to sprawy zakończone. Niektóre historie skupiają jak w soczewce wszystkie problemy wymiaru sprawiedliwości - przewlekłość, braki kadrowe, skomplikowanie prawa i wieloletnie zaniedbania w wprowadzaniu zmian. Żadne z tych problemów nie znalazło rozwiązania w proponowanych przez PiS reformie sądownictwa.

Na razie nie wiemy (i nie zanosi się na to, żebyśmy się dowiedzieli) ile kosztował każdy z elementów kampanii rządu. Póki co to billboardy przy drogach, spot i strona internetowa. Strona z błędami, literówkami, fragmentami tekstów skopiowanych z archiwalnych materiałów medialnych i najprostszą, najbardziej toporną manipulacją.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...