To nie policyjne tortury, a "excited delirium" zabiło Igora Stachowiaka. Ujawniono nową opinię biegłych z Łodzi

Opinia biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi jest dość korzystna dla policjantów, którzy torturowali Igora Stachowiaka.
Opinia biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi jest dość korzystna dla policjantów, którzy torturowali Igora Stachowiaka. Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
Torturowali paralizatorem w toalecie, przyduszali podczas zatrzymania i spryskiwali gazem pieprzowym, ale... takie działania policjantów nie przyczyniły do śmierci 25-letniego Igora Stachowiaka. Tak przynajmniej twierdzą biegli z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, których opinię uzupełniającą w sprawie bulwersujących wydarzeń z Wrocławia publikuje właśnie portal Onet.pl.

Opinia biegłych z atedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ws. śmierci Igora Stachowiaka
za Onet.pl

Obezwładnienie i unieruchomienie osoby z excited delirium dodatkowo nasila tę reakcję, co pośrednio może przyczynić się do zgonu, jednak nie można udowodnić z pewnością wymaganą w postępowaniu karnym, że zastosowanie przez funkcjonariuszy Policji środków przymusu bezpośredniego w postaci chwytów obezwładniających, rażenia urządzeniem elektrycznym taser, pozostaje w związku przyczynowym ze zgonem Igora Stachowiaka i że naraziło go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu... Czytaj więcej

Innymi słowy, łódzcy eksperci twierdzą, że "z pewnością wymaganą w postępowaniu karnym" nie można stwierdzić, iż Igora Stachowiaka zabiły policyjne tortury. Biegli występujący w tej głośnej sprawie stawiają więc na zjawisko "excited delirium", czyli psychozę występującą na skutek przyjęcia silnych środków stymulujących. Co do zasady osoba w takim stanie powinna trafić raczej na szpitalny oddział ratunkowy, a nie pod klozet komisariatu. Powinna też otrzymać pomoc zamiast tortur.



Jednak w tym kontekście opinia łódzkich biegłych dla zamieszanych w sprawę Stachowiaka policjantów również nie jest najgorsza. "Należy wyjaśnić, że wiedza na temat excited delirium nie jest powszechnie znana nawet wszystkim lekarzom i że osoby niewiedzące o tym fenomenie mogą nie rozpoznać objawów, które osobom posiadającym taką wiedzę i znającym patofizjologię tego stanu wskazywałyby na konieczność wezwania pomocy medycznej" – stwierdzono.

Przypomnijmy, iż do śmierci 25-latka na komisariacie policji doszło w 15 maja 2016 roku. Głośno zrobiło się o niej jednak dopiero po roku, gdy dziennikarz TVN24 Wojciech Bojanowski ujawnił, jak wyglądały ostatnie chwile życia Igora Stachowiaka. Cała Polska zobaczyła wówczas nagrania z kamery zamontowanej w policyjnym paralizatorze, na których widać było, jak funkcjonariusze torturowali zatrzymanego w toalecie. Kontrowersje wzbudziły też okoliczności zatrzymania Stachowiaka, który pierwotnie miał być wzięty przez funkcjonariuszy za kogoś innego.

Nie mniej bulwersujące dla opinii publicznej były informacje o zatrzymaniu osób, które telefonami komórkowymi nagrywały nieudolną szamotaninę kilku policjantów z 25-latkiem na wrocławskim rynku. Co najmniej jedna z nich również miała przejść policyjne tortury "na dołku".

Po ujawnieniu tego skandalu minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak oraz komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk podjęli stanowcze działania, które doprowadziły do głębokich czystek kadrowych w dowództwie dolnośląskiej policji. Jak informowaliśmy w naTemat, w policji nie służy już żadna z zamieszanych w tę sprawę osób.

źródło: Onet.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...