"Nie wierzę własnym oczom". Kompromitująca wpadka kampanii w obronie reform PiS

Hasło kampanii "Sprawiedliwe sądy" stało się już  w internecie obiektem kpin.
Hasło kampanii "Sprawiedliwe sądy" stało się już w internecie obiektem kpin. sprawiedliwesady.pl
Kampania promująca reformy sądownictwa pt. „Sprawiedliwe Sądy” od początku budzi duże kontrowersje. Dotyczy to nie tylko sposobu jej finansowania, ale także treści. Tym razem internauci na tapet wzięli jedno z haseł.

Chodzi o słowa: "Sprawiedliwe i niezawisłe sądy. Jak chcemy to zmienić". Jak łatwo się domyślić, hasło stało się błyskawicznie obiektem kpin na Twitterze, a internauci nazywają twórców "mistrzami marketingu". Bo przecież to jasno sugeruje, że trzeba rozprawić się z niezawisłością.




Pisaliśmy o pierwszym spocie w ramach kampanii, w którym manipulowano wynikami badań CBOS. Jest w nim też mowa o słynnym wafelku, za którego kradzież przeciętny obywatel pójdzie do więzienia, a sędzia nie.

Do założeń kampanii informacyjnej reformy sądownictwa dotarła ”Rzeczpospolita”. Przygotowała ją Polska Fundacja Narodowa, która w założeniu miała służyć zupełnie innym celom. Polacy z rozlepionych w całej Polsce billboardach dowiadują się, dlaczego zdaniem Prawa i Sprawiedliwości zmiany w sądownictwie są konieczne. To reakcja partii rządzącej na kryzys wizerunkowy wywołany projektami ustaw i wielotysięcznymi protestami na ulicach polskich miast.

Cezary Jurkiewicz, prezes PFN, w osobliwy sposób tłumaczył się, dlaczego wydaje pieniądze podatników na promocję polskiego rządu. Okazuje się, że gdyby Jurkiewicz nie wydawał tych pieniędzy, naraziłby się nie tylko na złość ze strony szefostwa partii zasiadającego przy ulicy Nowogrodzkiej, ale jeszcze nie miałby gdzie spać.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...