Rząd nie chce pieniędzy z UE, które pomogłyby ofiarom nawałnic? Sprawdzamy, jaka jest prawda

Beata Szydło (i nie tylko ona) spóźniła się z odwiedzinami poszkodowanych regionów. Jednak Mariusz Błaszczak zapewniał dziś, że wszystko było jak należy.
Beata Szydło (i nie tylko ona) spóźniła się z odwiedzinami poszkodowanych regionów. Jednak Mariusz Błaszczak zapewniał dziś, że wszystko było jak należy. Fot. Jan Rusek/ Agencja Gazeta
Politycy opozycji alarmują, że polski rząd jeszcze nie złożył wniosku do Komisji Europejskiej o pomoc finansową , która pomogłaby w odbudowaniu zniszczeń po sierpniowych nawałnicach. Minister Błaszczak zarzuca im kłamstwo. Kto ma rację?

Przypomnijmy, jedna z największych klęsk żywiołowych dotknęła głównie 3 województwa: pomorskie, kujawsko-pomorskie i wielkopolskie. Zniszczonych zostało tysiące domów i zabudowań gospodarczych, kilometry dróg i trakcji elektrycznych oraz tysiące hektarów lasów. Pomoc rządu była spóźniona, a potrzebne w akcji wojsko na miejsce dojechało kilka dni po nawałnicy. Pomoc osobowa i finansowa jednak ruszyła, ale jak się teraz okazuje, nie wszystkie możliwe źródła pomocy zostały uruchomione. Szczególnie te pochodzące z Unii Europejskiej.



Polska nie chce pieniędzy od Komisji Europejskiej?
Przynajmniej tak twierdzą niektórzy posłowie opozycji. O sprawie na swoim Facebooku napisał eurodeputowany Platformy Obywatelskiej Dariusz Rosati - Rząd zrezygnował z ubiegania się o środki z unijnego Funduszu Solidarności na pomoc dla poszkodowanych w sierpniowych nawałnicach. Komisja Europejska była gotowa przyznać Polsce te środki - napisał europoseł.
W rozmowie z naTemat, Dariusz Rosati mówi o tym, że polski rząd nie stara się o otrzymanie pieniędzy z Funduszu Solidarności - Z jakiegoś powodu rząd nie rozmawia o tej pomocy. Oczywiście, żeby taką pomoc otrzymać trzeba w pełni oszacować straty powstałe w wyniku kataklizmu, ale strona polska nie robi zupełnie nic w kierunku otrzymania pomocy od Komisji Europejskiej. -mówi Rosati. I dodaje - Oczywiście gwarancji otrzymania jakichkolwiek pieniędzy nie ma, ale trzeba próbować. Sprawdziliśmy to, Komisja Europejska jest gotowa rozpatrzeć taki wniosek, jej przedstawiciele byli na miejscu i widzieli zniszczenia, ale taki wniosek musi się pojawić.

Poprosiliśmy o komentarz do słów Dariusza Rosatiego europosłów Prawa i Sprawiedliwości, jednak wszyscy odesłali do informacji rządu w tej sprawie.

Jest odpowiedź
Dziś do działań rządu i służb w usuwaniu skutków nawałnic odniósł się minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Mówił m.in. o ponad 58 milionach złotych przeznaczonych na odbudowę zniszczeń. Nie omieszkał przy okazji pochwalić samego siebie, służb, wojewodów i wojska. Jednak nie stracił też okazji na zaatakowanie "totalnej opozycji" i opieszałości niektórych gmin w wypłacie rządowej pomocy. Minister Błaszczak wspomniał też o Funduszu Solidarności. - Nie jest prawdą, że rząd nie występuje do Komisji Europejskiej o pomoc z Funduszu Solidarności. Jednak do takiej pomocy potrzeba zakończenia szacowania strat, a poza tym przepisy europejskie przewidują pewien próg finansowy jeżeli chodzi o straty. Wszystko wskazuje na to, że taki próg nie zostanie osiągnięty - takie stanowisko przedstawił Mariusz Błaszczak.
Pomoc europejska
Rzeczywiście, z informacji dostępnych na stronach Komisji Europejskiej wynika, że aby otrzymać pomoc finansową z Funduszu Solidarności, szacunki dotyczące zniszczeń muszą wynieść przynajmniej 1,5 procent PKB poszkodowanego województwa. I tak w przypadku województwa wielkopolskiego próg ten wynosi 597,2 miliona , kujawsko-pomorskiego 272,6 miliona, a pomorskiego 350,9 mln. Oczywiście liczone w walucie europejskiej.

Łącznie daje to daje to ogromną kwotę ponad miliarda euro i jak zapewnia Mariusz Błaszczak, tych progów z pewnością nie spełnimy. Szacowanie strat jeszcze się nie skończyło (brakuje dokładnych danych dotyczących rolnictwa i leśnictwa), jednak informacje z początku września mówią o stratach w granicach 200 milionów złotych w kujawsko-pomorskim, 27 milionach w pomorskim i 38 milionach w wielkopolskim. Na złożenie wniosku poszkodowany kraj ma dwanaście tygodni.

Jak mówi Piotr Świtalski, pracownik przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, w sytuacji, w której znalazły się poszczególne rejony, pomocny może być Europejski Korpus Solidarności. - To program trochę podobny do Erasmusa, z tą różnicą, że wolontariusze jadą pomagać w odbudowie zniszczonych regionów. Co prawda inicjatywa ta jeszcze raczkuje, ale skorzystały z niej już m.in Włochy po trzęsieniu ziemi dwa lata temu - mówi Świtalski. Dodaje też, że w przyznawaniu pomocy z Funduszu Solidarności bywają wyjątki, które omijają wspomniane progi, ale w takich przypadkach potrzebna jest ścisła współpraca z przedstawicielstwa Polski przy Komisji Europejskiej z jej organami.

Zarówno Lasy Państwowe jak i Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie posiadają jeszcze całościowych szacunków dotyczących strat w lasach i w rolnictwie. Pojawiają się też głosy od poszkodowanych, że szacowanie i wypłaty nie przebiegają sprawnie. Jednak skala zniszczeń jest zbyt wielka, aby sprawa została szybko zamknięta.

Zupełnie inną kwestią jest chwalenie się skutecznością przez rząd i atakowanie samorządów przez Mariusza Błaszczaka. Liczne przykłady pokazują, że pomoc nie idzie tak szybko, jak mówi o tym minister.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...