To będzie rewolucja, którą wszyscy przegapimy? Giertych ujawnia, w jaki sposób PiS jednak przejmie Sąd Najwyższy

Roman Giertych widzi przyszłość Sądu Najwyższego w ciemnych barwach.
Roman Giertych widzi przyszłość Sądu Najwyższego w ciemnych barwach. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Po dwóch wetach Andrzeja Dudy Prawo i Sprawiedliwość teoretycznie ma związane ręce. Roman Giertych uważa jednak, że Jarosław Kaczyński wkrótce dopnie swego i przejmie Sąd Najwyższy dokładnie tak, jak zrobił to z Trybunałem Konstytucyjnym. – To będzie miękkie przejęcie, a nie twarde – powiedział były polityk w "Kropce nad i".

– To, co się stało z Trybunałem Konstytucyjnym, to jak został bezprawnie przejęty, to wynikało z pewnego rodzaju braku zdecydowania u niektórych – zauważył na samym początku Giertych. Kiedy Monika Olejnik prowokacyjnie zapytała go, czy w polskich sądach rzeczywiście nie potrzeba mocnej zmiany i niezłomnych sędziów, odpowiedział: – Mamy takich niezłomnych w Trybunale Konstytucyjnym. Nie możemy oceniać wyroków pani Przyłębskiej, bo jeszcze żadnego nie wydała. Ta niezłomność jest dość specyficzna – stwierdził złośliwie.



Giertych wyjaśnił również, jak widzi przyszłość Sądu Najwyższego. Odniósł się do piątkowego spotkania Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego. – Myślę, że Kaczyński się spotkał z Dudą i go zaczarował. On ma dar przekonywania, gdyby go nie miał, to nie byłby naczelnikiem państwa – zauważył

– Myślę, że zrobią jakąś hybrydę, która będzie oznaczała wymianę Sądu Najwyższego w białych rękawiczkach, żeby nie było protestów i interwencji Unii Europejskiej. Może zostawią I prezes do emerytury. Miękkie przejęcie, a nie twarde – kontynuował.

Giertych wyjaśnił również, że poszerzenie swoich wpływów, do którego w kwestii sądownictwa dąży Duda, systemowo nic nie zmieni. – Z punktu widzenia orzeczeń to będzie tylko drobna różnica, bo to przecież jeden obóz i ciągle o tym pamiętajmy. Prezydent nie przeszedł na pozycje neutralne. Nadal jest osadzony w obozie dobrej zmiany, choć pewne myśli (u niego – red.) zaczęły kiełkować – podkreślił.

Oczywiście cały czas możliwe są inne scenariusze. Przypomnijmy, że według innych plotek Kaczyński, jeśli prezydent nie odpuści, po prostu zrezygnuje z całkowitej reformy sądownictwa, jeśli będzie mógł ją przeprowadzić jedynie na pół gwizdka.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...