Kontrowersyjne zachowanie policji w sprawie Sebastiana K. Adwokat kierowcy: "chcieli złamać naszą linię obrony"

Kontrowersyjne zachowanie policji w sprawie Sebastiana K. Adwokat kierowcy mec. Pociej: "chcieli złamać naszą linię obrony.
Kontrowersyjne zachowanie policji w sprawie Sebastiana K. Adwokat kierowcy mec. Pociej: "chcieli złamać naszą linię obrony. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Od pierwszych chwil po wypadku samochodu z kolumny BOR, którym jechała premier Beata Szydło, widać było, że 21-letniego Sebastiana K. czeka trudna przeprawa. Co jakiś czas na światło dzienne wychodzą kolejne informacje, które dowodzą, że kierowca czerwonego seicento jest w tym starciu niczym Dawid z Goliatem.

W śledztwie dotyczącym lutowego wypadku w Oświęcimiu Sebastian K. usłyszał zarzuty. Jak sam zapewniał, do zdarzenia doszło, gdy skręcał w lewo. On już rozpoczął manewr – a rządowa kolumna zaczęła go wyprzedzać. Dlatego doszło do zderzenia. Potem Sebastian K. już nie rozmawiał z mediami – tak mu doradził adwokat Władysław Pociej, uważany za jednego z najlepszych fachowców w kwestiach dotyczących zdarzeń drogowych. Mecenas Pociej błyskawicznie przekonał się, jak trudna będzie to obrona.



Bo dla całego państwowego aparatu to nie był zwykły wypadek. Teorie o zamachu mnożyły się błyskawicznie, zaś obrońca nie miał wpływu na to, co dzieje się z jego klientem. Raz nie powiadomiono go o przesłuchaniach, innym razem nie udostępniono mu dokumentów. Teraz zaś okazało się, że parę dni po zdarzeniu – jak mówi Pociej – policja szukała sposobu złamania linii obrony. Mecenas dowiedział się o tym od pracownic galerii handlowej w Oświęcimiu.
mec. Władysław Pociej

Zrelacjonowały nam, że kilka dni po wypadku w galerii pojawili się nieumundurowani policjanci. Chodzili od sklepu do sklepu i zadawali pytania o Sebastiana. Można było wywnioskować, że funkcjonariuszom (pokazywali odznaki) zależy głównie na tym, by ustalić, czy Sebastian jest pracownikiem jednego ze stoisk w galerii.

krakow.wyborcza.pl
Według prawnika, policja zbierała te informacje, aby podważyć linię obrony. Mecenas Pociej bowiem podczas śledztwa wielokrotnie podkreślał, że Sebastian jest jeszcze uczniem technikum i przygotowuje się do matury. Dla sądu to istotna informacja przy podejmowaniu decyzji o dalszych losach kierowcy. Gdyby się więc okazało, że 21-latek jednak pracuje na jednym ze stoisk w galerii handlowej, to sprawiłoby, że jego zeznania w innych kwestiach też mogłyby być uznane za mniej wiarygodne.

Oświęcimska policja nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. Rzecznik komendy małopolskiej Sebastian Gleń przyznaje, że cywilni policjanci odwiedzali galerię handlową, lecz zapewnia, że to w poszukiwaniu świadków wypadku. Dlaczego zatem pytano o to, czy pracuje tam Sebastian K.? – Zakres zadawanych przez policjantów pytań w tego typu sprawach jest szeroki. W tym momencie nie mogę potwierdzić, by policjanci rozpytywali o takie kwestie. Takie pytanie – pośród wielu innych – byłoby logiczne w sytuacji, gdyby na przykład ten uczestnik zdarzenia chwilę przed wypadkiem znajdował się właśnie w galerii – odpowiedział rzecznik w rozmowie z "Wyborczą". 
W sprawie Sebastiana K. głos zabrał oświęcimski sąd, uznając, że jego zatrzymanie w lutym było bezzasadne. Mimo to prokuratura stwierdziła, że nie ma powodu, aby wszczynać śledztwo w sprawie tego, kto za to bezzasadne zatrzymanie odpowiada.

źródło: krakow.wyborcza.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...