Pamiętacie bijatykę w korku na ulicy w Warszawie? Historia z agresywnym taksówkarzem ma zaskakujący ciąg dalszy

Historia z agresywnym taksówkarzem ma zaskakujący ciąg dalszy.
Historia z agresywnym taksówkarzem ma zaskakujący ciąg dalszy. Fot. screen ze strony YouTube.com / TaxiVsNontaxi
Zdarzenie miało miejsce w ostatni piątek w godzinach popołudniowego szczytu. Nagranie tego, co zdarzyło się w Alejach Jerozolimskich w Warszawie w korku tuż przed Dworcem Zachodnim, trafiło na YouTube po weekendzie. I od razu w sieci zawrzało a pod adresem taksówkarzy posypała się masa epitetów. Wszyscy zastanawiali się, o co poszło. Nie, nie udało nam się poznać przyczyn bijatyki. Ale za to życie dopisało do tej historii nowy, całkiem optymistyczny rozdział.

"O cudowna mocy internetu! To teraz mam temat za milion punktów - srebrne auto, na masce którego ci cudowni panowie okładali się na samym końcu filmu, to moja meganka" – napisała na Facebooku pani Magdalena, gdy na naTemat przeczytała tekst o tej bijatyce. A "ci panowie" okładali się tak, że w karoserii owej meganki aż powstały wgniecenia a na lakierze pozostały ślady krwi. Dla pani Magdaleny to nagranie było więc zbawieniem, bo bez niego nie byłaby w stanie namierzyć sprawcy (sprawców?). A tak – jest szansa, że nie będzie musiała za te szkody płacić z własnego ubezpieczenia.

Byłam w takim szoku, kiedy na nią (chodzi o "megankę" – przyp. red.) wpadli, że nie zrobiłam nic. Ani zdjęcia, ani zapamiętania numerów tablic, zero… Po powrocie do domu okazało się, że superbohaterzy mieli tyle krzepy w rękach, że zostawili mi ślady wgnieceń na karoserii. Od razu w piątek pojechałam na policję zgłosić całą sytuacje, ale pan policjant – choć bardzo miły – powiedział, że nic nie mogą zrobić, bo szkoda nie była wyrządzona "specjalnie", więc kwalifikuje się to tylko do sądu cywilnego.

Udało nam się skontaktować z panią Magdaleną.

Jak cały ten incydent wyglądał z Pani punktu widzenia?




Dla mnie wyglądało to tak, że nagle dwóch mężczyzn okłada się pięściami na moim aucie. Nie wiedziałam kompletnie jak się zachować. Sparaliżowało mnie. Wystraszyłam się.

Skoro to wszystko działo się tuż przed Pani oczami – jest Pani w stanie powiedzieć, o co poszło w tej bijatyce i kto tu był winny?

Ciężko powiedzieć. Jak widać na filmie – panowie zaczęli dyskusję między sobą. O co poszło, tego raczej nikt nie słyszał. Ich auta stały na skrajnym prawym pasie, mój samochód na lewym. Więc kiedy dobiegli do mnie to w sumie już szarpali się między sobą. Jednak zdecydowanie bardziej atakującym był kierowca taksówki.

No i po tym ataku ma Pani ślady na aucie.

Jak tylko dojechałam do domu, okazało się, że na masce zostały ślady krwi i wgniecenia po uderzeniach pięścią. Pojechałam od razu na policję, ale usłyszałam tylko, że zdarzenie było przypadkowe w związku z tym uszkodzenia też są przypadkowe. Dlatego policja nic nie może zrobić. Policjant powiedział, że najwyżej pozostaje mi złożenie sprawy w sądzie cywilnym.
Co pewnie byłoby niezmiernie trudne, gdyby nie ten film na YouTube. Już Pani wie, jakie należy podjąć kroki prawne?

Dzięki filmowi dowiedziałam się, z jakiej korporacji był ten taksówkarz. Umówiłam się z przedstawicielami warszawskiego MPT na rozmowę w tej sprawie i zobaczymy co dalej.

My też skontaktowaliśmy się z Miejskim Przedsiębiorstwem Taksówkowym. Jak już pisaliśmy, MPT od razu pożegnało się z agresywnym kierowcą. Dziś zapytaliśmy, co mogło być przyczyną tej bijatyki. – Nie wnikaliśmy w argumentację tego kierowcy. Po prostu, takie zachowanie nie mieści się w standardach – usłyszeliśmy w odpowiedzi.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...