W sprawie Ewy Tylman pojawił się świadek, którego zeznania mogą być kluczowe

Wizja lokalna w Poznaniu związana z zaginięciem Ewy Tylman.
Wizja lokalna w Poznaniu związana z zaginięciem Ewy Tylman. Jędrzej Nowicki/Agencja Gazeta
Sąd przesłuchał pięciu świadków, ale tak krótkiej rozprawy w procesie Ewy Tylman jeszcze nie było. Wiadomo już, że w tym roku nie będzie wyroku. Sąd wyznaczył już terminy czterech rozpraw w 2018 roku, choć pierwotnie wyrok mieliśmy poznać jeszcze w 2017 r. Kolejna rozprawa odbędzie się 11 października.

Najważniejsze w dzisiejszej rozprawie jest podważenie zeznań Pawła P., gangstera z poznańskiego półświatka, który utrzymywał, że Adam Z. przyznał mu się na spacerze w areszcie do zabójstwa, informuje stacja TVN24.



Jako pierwszego sąd przesłuchał zastępcę kierownika aresztu, w którym przebywał Adam Z. Odpowiadał na pytania związane z innym osadzonym Pawłem P. Mówił w sposób ogólny o tym, jak wyglądają w więzieniu spacery czy jak rejestruje się osadzonych. Jego zeznania zakończyły sie po zaledwie 20 minutach. Wynikało z nich, że Adam Z. i Paweł P. nie byli razem. Sędzia skierowała ten wątek do zbadania śledczym, którzy ocenią czy osadzony nie powinien odpowiedzieć za składanie fałszywych zeznań.

Potem zeznawały cztery koleżanki Ewy Tylman i Adama Z. z drogerii, w której oboje pracowali. To po imprezie, na której bawiła się cała szóstka, zaginęła Ewa. Natalia H. zeznawała jako pierwsza. Powiedziała, że Adam Z. i Ewa byłi mocno pijani, upadli na ziemię, po czym ich podniosła, następnie przytulali się. Gdy wychodziła z lokalu, zaproponowała, że podwiezie Ewę, ale ta odmówiła - relacjonuje TVN24.

Następnie zeznawała Patrycja B. Powiedziała, że w Pijalni Wódki i Piwa Adam i Ewa pili alkohol. "Myślę, że tyle co każdy z nas" – uściśliła. Kolejna zeznająca, Lidia N., oceniła, choć znała Adama Z. krótko, że był osobą porywczą i stresował się w trudnych sytuacjach. Ostatnia, Milena M., powiedziała słowa, które pokrywały się z wypowiedziami wcześniej zeznających koleżanek.

Zdaniem Andrzeja Tylmana, ojca Ewy Tylman, świadkowie nic nie wnieśli do sprawy. Kluczowe według Tylmana jest przesłuchanie osób, które przebywały na moście. I właśnie taką ma przesłuchać sąd na najbliższej rozprawie. To Grzegorz W. , który przebywa obecnie w areszcie w Śremie. Przy Moście Św. Rocha, jak twierdzi, widział dwie postaci, które kłóciły się ze sobą. "Mieli 20-30 lat. Mężczyzna był szczupły. Wyzywał kobietę, pchał ją rękami" - mówił. Twierdzi, że widział ciało martwej Ewy. Jak powiedział, nie poszedł do tej pory na policję, bo sam był osobą poszukiwaną.

Obecnie trwa też proces dwóch pracowników poznańskiej firmy pogrzebowej, którzy dopuścili się zbezczeszczenia zwłok Ewy Tylman. Taki zarzut postawiła im prokuratura z Poznania za zrobienie sobie "selfie" ze zmarłą. Jeden z oskarżonych tłumaczył się, że robił to w celach dokumentacyjnych, a odpadnięta stopa Ewy Tylman nie była jego winą.

źródło: TVN24

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...