Wpadka kampanii "Sprawiedliwe sądy". Zamieścili historię nieżyjącego sędziego, który dostał wyrok i od dawna nie orzekał

Na stronie SprawiedliweSady.pl zamieszczono historię człowieka, który nie żyje od dwóch lat, a togę sędziowską zrzucił 11 lat temu. Nie pozostał też bezkarny za swoje czyny, bo został skazany przed sądem.
Na stronie SprawiedliweSady.pl zamieszczono historię człowieka, który nie żyje od dwóch lat, a togę sędziowską zrzucił 11 lat temu. Nie pozostał też bezkarny za swoje czyny, bo został skazany przed sądem. Fot. SprawiedliweSady.pl
Ujawniono kolejną wpadkę popełnioną przy organizacji kontrowersyjnej kampanii, którą PiS stara się przekonać Polaków do konieczności upartyjnienia wymiaru sprawiedliwości. Jednym z antybohaterów akcji "Sprawiedliwe sądy" jest sędzia Zbigniew J., który przed laty ukradł kiełbasę za 6,9 zł i prowadził auto pod wpływem alkoholu. Ma on być przykładem na istnienie bezkarnej "nadzwyczajnej kasty". Problem w tym, iż mężczyzna ten zrzucił togę sędziowską wkrótce po dopuszczeniu się przestępstw, więc nie orzekał od 11 lat. Nie pozostał też bezkarny, bo za swoje czyny usłyszał wyrok. A tak w ogóle to... nie żyje od dwóch lat.

"Sędzia z Tarnobrzega pod koniec 2006 roku wpadł na kradzieży kiełbasy w stalowowolskim markecie. Następnego dnia jechał do Tarnobrzega, by swoim przełożonym wytłumaczyć tę sprawę, lecz nie dojechał. Wpadł do rowu uciekając przed policyjną kontrolą. We krwi sędziego wykryto 2,36 promila alkoholu" – taką historię Polacy mogli przeczytać w serwisie SprawiedliweSady.pl, do odwiedzenia której zachęcają czarno-białe billboardy rozwieszone po kraju z polecenia powiązanej z rządem Polskiej Fundacji Narodowej. Plakaty i strona internetowa składają się na głośną kampanię uderzającą w sędziów i zachęcającą do poparcia "reform" Prawa i Sprawiedliwości, na którą przeznaczono aż 19 mln zł.



Wzbudza ona liczne kontrowersje ze względu na fakt, iż skrojono ją ewidentnie na potrzeby partii rządzącej i do użytku wewnętrznego, choć PFN została powołana, by promować Polskę na arenie międzynarodowej. Krytykowane były także wielomilionowe wydatki, których beneficjentem miała okazać się firma byłych PR-owców premier Beaty Szydło. Jakby tego było mało, teraz Wirtualna Polska dolała oliwy do ognia ustaleniami w sprawie jednej z kluczowych postaci przedstawionych jako przykłady sędziowskiego zepsucia i bezkarności.

Portal dotarł do rodziny Zbigniewa J. która potwierdziła, że mężczyzna dwóch lat nie żyje. Poza tym, fakty w jego sprawie niezbyt pasują do tez, które lansuje kampania "Sprawiedliwe sądy". Zbigniew J. kradzieży kiełbasy za 6,9 zł i prowadzenia auta na podwójnym gazie dopuścił się bowiem jako sędzia w czasach, gdy w Polsce po raz pierwszy mieliśmy IV RP. Było to w 2006 roku, kiedy premierem był sam Jarosław Kaczyński, a ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym nie kto inny niż Zbigniew Ziobro.

Historia Zbigniewa J. kiepsko nadaje się też na przykład sędziowskiej bezkarności. Zaraz po wywołaniu skandalu opuścił on bowiem zawód sędziego, a później za swoje czyny został skazany przez sąd na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Nic więc dziwnego, że po ujawnieniu tej wpadki o jego sprawie na stronie SprawiedliweSady.pl przeczytać już nie można. No chyba, że korzystając z kopii jej poprzedniej wersji w Google.

źródło: WP.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...