Billboardem w propagandę PiS. Obywatele RP otwierają nowy rozdział w walce o demokrację

Pierwszy billboard już wisi, Obywatele RP zapowiadają kolejne.
Pierwszy billboard już wisi, Obywatele RP zapowiadają kolejne. Fot: Wojciech Fusek
W Warszawie pojawił się banner inny niż wszystkie. Na czarnym tle widać białe litery układające się w napis "Tak wygląda propaganda za pieniądze firm państwowych". Na bruku i murach budynków uważni przechodnie mogą zauważyć wymalowane napisy "Dość propagandy PiS". To nowa akcja Obywateli RP.

Nie jest ich wielu i najczęściej o Obywatelach RP można usłyszeć przy okazji miesięcznic smoleńskich. Odkąd zaczęli rozwijać swoje transparenty i stać z białymi różami na Krakowskim Przedmieściu, stali się solą w oku obozu rządzącego. Nie pozwalają o sobie zapomnieć jednak także w pozostałe dni miesiąca, właśnie wystartowali z nową akcją, która raczej nie spodoba się politykom Prawa i Sprawiedliwości. Rozmawiamy z jednym z jej organizatorów.



Ile tych billboardów zawisło?

Wojciech Fusek: Na razie tylko jeden, ale będzie więcej.

Ile?

Trudno powiedzieć, to są spore koszty, a dopiero rozpoczęliśmy zbiórkę pieniędzy na następne.

Planujecie obstawić nimi wylotówki wszystkich większych miast?

Nie łudzę się, że uda się to osiągnąć. Po tym, jak KOD się skompromitował w związku z brakiem solidnych rozliczeń przychodów, Polacy nie są już tak chętni do wpłacania pieniędzy. Ale nasza akcja bardzo ładnie rozchodzi się w internecie, i nawet jeśli ktoś nie zobaczy banneru na mieście, to może mu się uda zobaczyć w sieci.

Kiedy zawisł ten pierwszy?


W środę rano, około godziny 10:00 dostaliśmy informację, że już jest postawiony. Cieszy mnie to, że informacja o nim tak szybko się rozchodzi, naprawdę jest spory odzew, nawet nie spodziewałem się, że będzie aż tak duży. Ludzie piszą, że to świetny pomysł, przekazują dalej. Zobaczymy, co będzie dalej.

Spodziewacie się w ten sposób dotrzeć do elektoratu PiS?

Nie wydaje mi się, żeby dotarcie do nich było możliwe, są bardzo umocnieni w swoich poglądach i żaden billboard tego nie zmieni.

To po co wieszacie te napisy?

Chcemy pokazać naszym sympatykom, że coś się dzieje, że nie ma zgody na to, co robi Prawo i Sprawiedliwość. I pamiętajmy, że w Polsce jest jeszcze cała grupa ludzi nieprzekonanych do żadnej opcji politycznej. Nie można dopuścić do tego, żeby wiedzę czerpali jedynie z mediów publicznych.

Nie ograniczacie się tylko do billboardów?

Nie. Na naszej stronie są pliki, które każdy może pobrać. Wzory nadruków na koszulki, szablonów do malowania napisów na bruku czy murach. Każdy może je pobrać i wyjść na ulicę. Zachęcamy, żeby jak najwięcej osób wzięło w tym udział, niech rządzący mają świadomość, że nie ma powszechnej zgody na poczynania rządu.

Myślisz, że ludzie będą malować?

Już to robią. Sam widziałem na mieście w kilku miejscach wymalowane "Dość propagandy PiS" i to nie ja malowałem.

Może to pańscy koledzy? Ilu jest aktywnych Obywateli RP?

Deklarację podpisało ponad 200 osób. Aktywnie działających jest kilkadziesiąt. A jeszcze dwa lata temu stało sześciu. Proszę pamiętać, że większość z nas prowadzi jakieś życie prywatne, normalnie pracuje, a wszelką działalność prowadzi niejako "po godzinach". Mimo tego, że jest nas tak mało, staliśmy się wrogiem numer jeden, "bojówkami totalnej opozycji", nasze telefony są na podsłuchach, ciągną się za nami na ulicy ogony.

Jesteście inwigilowani?

Bez wątpienia. Śledzeni, sprawdzani, kontrolowani, zatrzymywani. Ale to zwykłe szykany, my nie mamy się czego bać, w końcu nie robimy nic nielegalnego. Te działania policji mają nas przestraszyć. Nie tylko zresztą nas.

A kogo jeszcze?

Na przykład dwie firmy billboardowe odmówiły wykonania druku. A przecież nie napisaliśmy, że Kaczyński jest głupi ani nic takiego. W końcu trzecia podjęła się wydrukowania, ale tu też były spotkania z prawnikiem, konsultacje… To samo się dzieje z szablonami i napisami na koszulkach, wiem, że nie wszyscy chcą je wycinać.

"PiS" razi w oczy przedsiębiorców?

Boją się. Oczywiście nie popełnią przestępstwa, jak wytną szablon, ale może przyjść kontrola. I będzie siedzieć dzień, dwa, tydzień. Nic nie znajdzie, przyjdzie za miesiąc. Każda taka kontrola wprowadza wielkie zamieszanie w pracy i dezorganizuje całą firmę. Zmniejsza się liczba wykonywanych zleceń. Duża firma sobie poradzi, ale dla małej to może być nie do przeżycia.

Nie myślałeś, żeby rzucić to wszystko i wyjechać?

Pojawiają się takie myśli. Wiem, że dzieci moich znajomych, które studiowały za granicą, albo przebywały tam dłuższy czas w ramach Erasmusa, myślą o wyjeździe za granicę w poszukiwaniu normalności.

A Ty?

Tu jest mój dom. I chciałbym, żeby u nas znów było normalnie, żeby nie trzeba było wstydzić się za ministrów czy naszą panią premier.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...