Nie ma pomocy z UE, bo straty w nawałnicy nie były tak duże? Zdaniem samorządowców są po prostu niedoszacowane

Minister tłumaczył, że suma strat jest zbyt niska, żeby wystąpić do UE o pomoc. Pytanie, czy wszystko policzono, samorządowcy mają co do tego poważne wątpliwości.
Minister tłumaczył, że suma strat jest zbyt niska, żeby wystąpić do UE o pomoc. Pytanie, czy wszystko policzono, samorządowcy mają co do tego poważne wątpliwości. fot. twitter.com/MSWiA_GOV_PL
Minister Błaszczak tłumaczył w mediach, że rząd nie wystąpił do Unii Europejskiej z prośbą o wsparcie finansowe, bo suma strat po nawałnicach zamyka się w zbyt niskiej kwocie. Tyle tylko, że zdaniem samorządowców rządowe wyceny są stanowczo za niskie, a realnie wynoszą nawet dziesięć razy więcej.

Żeby dostać pieniądze z UE, które pomogłyby mieszkańcom regionów zniszczonych przez sierpniową nawałnicę, rząd musi najpierw wystąpić z takim wnioskiem. Tego nie uczyniono, a minister Mariusz Błaszczak tłumaczył w mediach, że dlatego, iż straty są zbyt niskie. Jeszcze dalej poszedł wojewoda pomorski – według niego usunięcie zniszczeń będzie kosztowało co najwyżej 122 mln złotych.



Problem w tym, że zdaniem samorządowców te wyliczenia są niedoszacowane. Nie uwzględniono śmierci kilku osób, nie policzono ogromnych zniszczeń w lasach i w uprawach. Zdaniem marszałka Mieczysława Struka realne straty zamkną się w kwocie co najmniej dziesięciokrotnie większej niż ta, o której mówi wojewoda.

Źródło: tvn24.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...