Ciarki wstydu na Facebooku. Wspomnienia w bolesny sposób pokazują nam jak bardzo się zmieniamy

Pozornie wspomnienia na Facebooku to błahe problemy, ale pomagają budować naszą tożsamość.
Pozornie wspomnienia na Facebooku to błahe problemy, ale pomagają budować naszą tożsamość. Fot. knowyourmeme.com
Wstydliwe wspomnienia zazwyczaj staramy się usunąć z głowy. Tymczasem Facebook każdego dnia przypomina nam o nas - z przeszłości - w postaci zdjęć i postów. Owszem, niektóre wywołują uśmiech. Tak, jak stare fotografie czy anegdotki z dzieciństwa, ale są też takie, po których czujemy się zażenowani. Wręcz nie poznajemy siebie. "Jak mogłem być tak beznadziejny?" - to pytanie zadaję sobie często, gdy wchodzę na stronę główną, która z radością przypomina o wydarzeniach sprzed lat. I w tym samokrytycznym zażenowaniu nie jestem sam.

Najgorsze jest to, że facebookowe wspomnienia nie dotyczą nas, gdy byliśmy berbeciami i wydurnialiśmy się na każdym kroku, ale rzeczy sprzed roku, dwóch, trzech lat. Mówi się, że ludzie się nie zmieniają, ale w tym przypadku jak na dłoni widać, jaki postęp poczyniliśmy. I to w przeciągu kilku lat. – Tak reagują 20-, 30- i 40-latkowie – tłumaczy prof. psychologii klinicznej Krystyna Drat-Ruszczak z Uniwersytetu SWPS. – Seniorzy mają większy dystans, im już nie tak szybko zmienia się rola – dodaje profesor.



Trudno jednak czasem zachować dystans, gdy wejdzie się w sekcję "Tego dnia". Przekonamy się, że wielu rzeczy nie napisalibyśmy i nie zrobilibyśmy dziś. Sam się zastanawiam, co skłoniło mnie do napisania poniższego statusu. Złamane serce czy wielka miłość? Lepiej nie będę wnikał. Nasze przemyślenia, to chyba najgorsze, co nam może Facebook "wypomnieć".
Ewidentny dowód na ewolucję
– Zdjęcia z dzieciństwa nie są dla nas aż tak wstydliwe, bo robił je ktoś inny. To co wrzucamy na Facebooka to nasze działanie. To tak naprawdę pokazuje rozwój i powinniśmy reagować na to ze śmiechem: tacy byliśmy, "to też ja" – zapewnia profesor Drat-Ruszczak. – Jednak coraz silniej w społeczeństwie kładziony jest nacisk na autopromocję, na to by uważać na to co się publikuje. Teraz "promujemy" co innego niż 3-4 lata temu. Poza tym często umieszczamy coś w danej chwili, pod wpływem impulsu, a za jakiś czas zdjęcie śniadania już nie będzie takie fajne - "Po co ja to umieszczałam?" – mówi profesor.

Na tym polega dojrzewanie – na uczeniu się na błędach, zmianie podejścia i tym podobnym. Nie trzeba jednak sięgać daleko w przeszłość, by się uśmiechnąć z politowaniem, bo niektóre rzeczy mogą się nie zmieniać. I wtedy przychodzi czas na refleksje....
To też ciekawe narzędzie do przypominania sobie ówczesnych trendów, choć niektóre lubią się powtarzać.
I faktycznie mam świeżaka! Frapujące w tym jest też to, że wspomnienia pochodzą tylko z jednego dnia z roku na rok: 14 września.

Nie martw się, nie jesteś sam
Łatwiej przeżywać ból istnienia w towarzystwie. Popytałem więc znajomych o Facebookowe wspomnienia i odniosłem wrażenie, że to wręcz temat tabu! Reakcje mieli podobne do moich, a nawet gorsze i nie wszyscy chcieli się dzielić swoją przeszłością, nawet anonimowo. Ci co zgodzili się na to - gorzko żałują, że zajrzeli do kart historii. Sekcja komentarzy też nieraz potrafi dobić.
– Jeżeli chodzi o komentarz to brak mi słów, nie wierzę, że coś takiego mogłem napisać – żalił się znajomy, którego imienia z szacunku nie napiszę. – Dzięki tobie dzisiaj postanowiłam się napić - napisała mi koleżanka, która z bólem serca podzieliła się zrzutami ekranu, możliwe, że w formie autoterapii.
Niektórzy skutecznie potrafią oddzielić facebookową kreację od tego, jacy są naprawdę, dlatego nie przejmują się zbytnio tym, co kiedyś wrzucili. Wiemy jednak, ile osób stawia znak równości między mediami społecznościowymi, a życiem. – Znam swoją wartość i nie muszę nikomu nic udowadniać. Nikomu nic złego nie zrobiłam, więc czego tu się wstydzić. Wiesz dlaczego ludzi żenują wspomnienia z Facebooka? Bo naukowo udowodnione zostało, że pamiętamy wszystko co zdarzyło się w naszym życiu ze szczegółami do 3 lat, a później rozmazują się wspomnienia. Nie warto się wszystkim przejmować – tłumaczy koleżanka.

Lepiej skasować, niż żałować
Im dłużej mamy konto na Facebooku i jesteśmy aktywni - tym więcej wspomnień. Jednak niektórzy przechytrzają system i... kasują posty. Na przyszłość, by uniknąć rozczarowania własną osobą. – Kiedyś moje wspomnienia pokazały mi zdjęcie z Sylwestra, jak moi znajomi poszli pić wódkę z moim zmarłym sąsiadem – mówi mi kolejny znajomy. Inny pokasował swoje stare posty po zerwanych zaręczynach. To też sposób na rozpoczęcie nowego rozdziału w życiu. Brzmi banalnie, ale nie oszukujmy się - Facebook dla wielu stał się nieodłącznym elementem życia. Tak jak zmieniamy miejsce zamieszkania, pracę, partnera, tak czyścimy tablicę, by ruszyć dalej. Równie szybko jak technologia i my próbujemy się zmieniać, ale czasem po prostu nie nadążamy. Wcześniej było na to więcej czasu.

– Jeśli ktoś prowadzi pamiętnik i decyduje się na wydanie go, to przed upublicznieniem po części go redaguje i cenzuruje. W przypadku postów w internecie jest odwrotnie: najpierw wszystko wrzucamy i wszyscy to widzą, a dopiero potem chcemy cenzurować – mówi prof. Krystyna Drat-Ruszczak z Uniwersytetu SWPS. – To bardzo ciekawe, bo jest to takim porządkowaniem tożsamości, swojej historii – dodaje. Kolejna interesująca rzecz jest taka, że tak naprawdę wszystkich tych postów nie musimy się wstydzić. Nie prowadzimy dziennika mordercy, nie wrzucamy nagich zdjęć (no może nie wszyscy), po prostu mamy jakieś parcie na bycie dojrzałym, poważnym, odpowiedzialnym, ale i przebojowym człowiekiem. Facebook nam jednak przypomina, że to wcale nie takie łatwa sprawa.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...