Nowe znaki zapytania ws. śmierci Leppera. "Kiedyś komuś powierzył coś, co nie powinien był powiedzieć"

Nowe znaki zapytania w sprawie śmierci Andrzeja Leppera. "Kiedyś komuś powierzył coś, co nie powinien był powiedzieć".
Nowe znaki zapytania w sprawie śmierci Andrzeja Leppera. "Kiedyś komuś powierzył coś, co nie powinien był powiedzieć". Fot. FOKUS.TV
Ta śmierć od lat budzi wiele emocji. I można się spodziewać, że już wkrótce tych emocji będzie jeszcze więcej. Wiele osób jest przekonanych, że Andrzej Lepper nie mógł popełnić samobójstwa. Był na to zbyt twardy, miał jeszcze wiele planów, nic nie wskazywało na depresję. Tajemnicę śmierci spróbował rozwikłać Tomasz Sekielski, którego serial dokumentalny ""Tomasz Sekielski. TEORIA SPISKU" rusza w FOKUS TV w październiku. Już od razu możemy zdradzić, że Sekielski zagadki tej nie rozwiązał. Wręcz przeciwnie: pomnożył znaki zapytania wokół śmierci byłego wicepremiera.

"Śmierć w Samoobronie" – od tak zatytułowanego odcinka zacznie się serial dokumentalny Sekielskiego. Nic dziwnego, wyjaśnienia okoliczności tego, co stało się 5 sierpnia 2011 r., domaga się wiele osób z dawnego otoczenia Andrzeja Leppera. Raz po raz emocje podsycane są przez to, że po latach słowa szefa Samoobrony brzmią zaskakująco znajomo. Przed dekadą nikt nie traktował poważnie jego pokrzykiwania, teraz czyta się to z niedowierzaniem, bo sporo się w jego przewidywaniach sprawdza. "Nie dziwię się, że odwiedził go seryjny samobójca" – takie komentarze pojawiają się w internecie dość często. I właśnie z tego względu próby wyjaśnienia "teorii spisku" podjął się Tomasz Sekielski.



Po tym, co ustalił, realizując odcinek "Śmierć w Samoobronie", dziennikarz jest przekonany, że są przesłanki do tego, aby śledztwo w sprawie zgonu Andrzeja Leppera podjąć ponownie. – Moim zdaniem prokuratura nie odpowiedziała na bardzo wiele pytań. Oczywiście, wokół śmierci Leppera jest wiele absurdalnych teorii spiskowych. Ale wśród nich są i takie, w których coś jest na rzeczy i to wymaga zbadania – mówi Sekielski w rozmowie z naTemat.
Ani policja, ani prokuratura nie doszukały się w śmierci szefa Samoobrony działania osób trzecich. A przecież wielu współpracowników byłego wicepremiera zarzeka się, że od pewnego czasu Lepper zachowywał się nieco dziwnie. Widać było, że się boi. Na ulicę starał się nie wychodzić sam – najczęściej prosił, by była przy nim choć jedna osoba. Ale mimo poczucia zagrożenia, mimo kłopotów finansowych, mimo tego, że był politykiem kompletnie przegranym, nie był w depresji. Przynajmniej nikt tego nie dostrzegł.

W filmie dokumentalnym Sekielskiego wypowiada się m.in. Piotr Tymochowicz, który z Lepperem widział się na kilkanaście godzin przed jego śmiercią. I dokładnie pamięta, co polityk mu wtedy powiedział: "Piotrze, czuję, że chcą mnie zabić". Tymochowicz oczywiście zapytał, kim są ci "oni". – Machnął ręką i powiedział, że długo by opowiadać – wspomina specjalista od wizerunku w programie ""Tomasz Sekielski. TEORIA SPISKU". Jest przy tym przekonany, że Lepperowi samobójstwo w ogóle po głowie nie chodziło, bo umawiał się z nim na grilla za dwa dni i mówił choćby, jaki typ kiełbasy kupić.

Niedługo przed śmiercią z Lepperem rozmawiał też Janusz Wójcik, piłkarski trener i były poseł Samoobrony. On również umawiał się z dawnym wicepremierem na spotkanie za parę dni. Do spotkania nie doszło, w piątek popołudniu 5 sierpnia 2011 roku w siedzibie partii w centrum Warszawy znaleziono zwłoki lidera Samoobrony. Na pierwszy rzut oka wszystko było jasne - samobójstwo. Ale Wójcik w to nie wierzy.
To, że było to piątkowe popołudnie, okazało się nie bez znaczenia. Sekcję zwłok Andrzeja Leppera przeprowadzono dopiero w poniedziałek. Upłynęło zatem zbyt wiele czasu, aby stwierdzić we krwi denata jakieś toksyczne substancje. Wiele z nich działa tak, że po kilkunastu - kilkudziesięciu godzinach nie ma po nich śladu. Oczywiście, żaden poważny ekspert nie powie, że w organizmie Leppera coś faktycznie było, co doprowadziło do jego śmierci. Ale też żaden nie może tego wykluczyć ze 100-procentową pewnością. A przecież takich niezrozumiałych z perspektywy tych 6 lat decyzji prokuratury było więcej. Choćby to, że nic nie zrobiono w kwestii zabezpieczonych w siedzibie Samoobrony śladów butów nieznanych osób. Albo to, że w ogóle nie "pociągnięto" wątku wschodniego.

– Na Ukrainie i na Białorusi witano nas jak królów – wspomina były poseł Samoobrony Janusz Wójcik. I przyznaje, że Lepper interesów na wschodzie prowadził sporo. I sporo wiedział. A wszystko to przede wszystkim dzięki swojemu oficjalnemu doradcy, osobie niezwykle tajemniczej. Chodzi o Mykołę Hinajło, a precyzyjniej - o księdza Mykołę Hinajło, którego Tomaszowi Sekielskiemu udaje się namówić na rozmowę przed kamerą. A Hinajło mówi mu dużo, choć pewnie nie wszystko co wie. Po polsku, bo prawosławny duchowny całkiem dobrze zna nasz język. Na przełomie lat 70. i 80., także w stanie wojennym, służył w Polsce jako radziecki żołnierz. Sam przy tym używa słowa "okupant".
Na tym jednak nie koniec ciekawych wątków w biografii Mykoły Hinajło. W latach 90. został prawosławnym duchownym, a potem objął zwierzchnictwo nad Zakonem Rycerzy Michała Archanioła. Teraz jest już byłym Wielkim Kanclerzem Zakonu, a do tego – jak przyznaje wprost w rozmowie z Sekielskim – przyjacielem wiceszefa ukraińskiej służby bezpieczeństwa oraz ukraińskim masonem. No i, to żadna tajemnica, byłym oficjalnym doradcą Andrzeja Leppera, który załatwił mu na Ukrainie dwa doktoraty honoris causa.

Pytany o przyczyny śmierci szefa Samoobrony, Hinajło mówi wiele. Ale nie za wiele...
Ojciec Mykoła Hinajło
były Wielki Kanclerz Zakonu Rycerzy Michała Archanioła NA uKRAINIE

"Spotkania na Ukrainie i Białorusi z różnymi ludźmi wzbogaciły jego wiedzę o wschodnich realiach i tarapatach w Rzeczpospolitej. Gdzieś wszedł komuś w drogę. (...) Kiedyś komuś powierzył coś, co nie powinien był powiedzieć i powierzyć.

wypowiedź z serialu dokumentalnego "Tomasz Sekielski. Teoria spisku" w FOKUS TV
Ważnych świadków w tym filmie dokumentalnym pojawia się o wiele więcej. Wskazują oni na to, że Lepper mógł mieć wiedzę na temat korupcji przy niekorzystnym dla Polski kontrakcie gazowym z Rosją. Dochodzi do tego wątek, iż Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego najprawdopodobniej wiedziała właściwie niemal wszystko o działaniach byłego wicepremiera i jego kontaktach na styku polityki, biznesu i służb specjalnych. Choć, gdy polityk zmarł, tą wiedzą ABW nie podzieliła się z prokuraturą. Do wyjaśnienia pozostaje też kwestia, iż niedługo przed śmiercią Lepper chciał się spotkać z Jarosławem Kaczyńskim. No i jeszcze sprawa co najmniej trzech równie tajemniczych zgonów – dwojga prawników związanych z Lepperem oraz jednego członka wspomnianego Zakonu Rycerzy Michała Archanioła, który wiedział o transferach dużych pieniędzy.
– Uważam, że tych kilka wątków prokuratura powinna wyjaśnić – mówi w rozmowie z naTemat Sekielski, który absolutnie nie przesądza, czy było to samobójstwo, czy nie, czy też może Lepper targnął się na swoje życie powodowany jakimś szantażem. Autor jeszcze bardziej podsycił wszelkie - nomen omen - spiskowe teorie dotyczące śmierci Leppera i w związku z tym liczy na to, że śledztwo zostanie wznowione. W innej sprawie już mu się to udało. Odnalazł nowe dowody w sprawie zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów i śledczy ponownie przystąpili do działań.
Emisja nowego serialu dokumentalnego ""Tomasz Sekielski. TEORIA SPISKU" rusza w FOKUS TV w czwartek 5 października o godz. 22.00. Serial liczy 10 odcinków, ten o śmierci Andrzeja Leppera będzie pierwszy. Kolejne będą opowiadać m.in. o śmierci PRL-owskiego premiera Piotra Jaroszewicza i jego żony oraz o spiskowych teoriach w sprawie wybuchu gazu w wieżowcu w Gdańsku.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...