Niedawno nazywano ją "Rzeplińskim w spódnicy", dziś "Gowinem w spódnicy". Prof. Gersdorf robi zwrot i zmienia front

Niedawno nazywano ją "Rzepliński w spódnicy", dziś "Gowinem w spódnicy". Prof. Gersdorf robi zwrot i zmienia front.
Niedawno nazywano ją "Rzepliński w spódnicy", dziś "Gowinem w spódnicy". Prof. Gersdorf robi zwrot i zmienia front. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Ten jeden gest przelał czarę goryczy. Wiele osób, które w lipcu protestowały w obronie sądów, teraz poczuły się oszukane. A tłumaczenie Sądu Najwyższego, dlaczego prof. Małgorzata Gersdorf pojawiła się w Pałacu Prezydenckim na zaprzysiężeniu sędziego dublera w Trybunale Konstytucyjnym, wypada co najmniej blado.

"Wstyd", "hańba", "żenada" – te słowa przewijają się w internetowych komentarzach. Nie brak osób zawiedzionych postawą Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, bo przecież w zaledwie niecałe dwa miesiące temu protestowali w obronie niezależności sądów i praworządności w Polsce. A teraz co? Uważają, że prof. Gersdorf sprzeniewierzyła się wartościom, o które wtedy, wydawałoby się, wspólnie walczyli.



Zaprzysiężenie dublera
Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego pojawiła się w Pałacu Prezydenckim na uroczystości zaprzysiężenia sędziego Trybunału Konstytucyjnego prof. Justyna Piskorskiego. O jego –nazwijmy to – kontrowersyjnych poglądach w kwestii przemocy w rodzinie czy ojcostwa pisaliśmy tutaj. Te sprawy zostawmy jednak na boku. Istotniejsze jest bowiem co innego – że właściwie cała opozycja oraz mnóstwo prawników o niekwestionowanym autorytecie sędziego Piskorskiego nazywa sędzią-dublerem. – To nie było zaprzysiężenie sędziego – podkreśla stanowczo w rozmowie z naTemat posłanka Nowoczesnej i prawniczka Kamila Gasiuk-Pihowicz choć samej obecności prezes Gersdorf na tej uroczystości oceniać nie chce.
Kamila Gasiuk - Pihowicz
posłanka Nowoczesnej

To nie było zaprzysiężenie sędziego Trybunału tylko dublera sędziego Trybunału. W Trybunale nie było wolnych miejsc, na które pan Piskorski mógłby zostać wybrany.

Bo przecież został on wybrany w miejsce innego dublera, zmarłego prof. Lecha Morawskiego. Ten zaś był w gronie trzech sędziów (wraz z Mariuszem Muszyńskim i Henrykiem Ciochem) wybranych i zaprzysiężonych niezgodnie z prawem, bo ich miejsca były już zajęte przez legalnie wybranych sędziów przez Sejm poprzedniej kadencji.
Wybranych, lecz nie zaprzysiężonych przez Andrzeja Dudę. Prezydent 3 grudnia, w środku nocy, tuż po sejmowym głosowaniu przyjął przysięgi od wybranych sędziów nie czekając na orzeczenie TK, choć wiadomo było, że sprawa budzi kontrowersje.

U boku dublera
A dziś? Dziś Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gerdorf staje obok innego sędziego-dublera, Mariusza Muszyńskiego oraz obok marszałka Senatu, uczestnicząc w zaprzysiężeniu kolejnego dublera, Justyna Piskorskiego.
Dlaczego prof. Gersdorf postanowiła autorytetem swojego urzędu usankcjonować lub legitymizować ten wybór? Wielu osobom to się po prostu nie mieści w głowie.


To tak "z grzeczności"
A tłumaczenie Sądu Najwyższego wypada blado. Gdy wokół postawy Pierwszej Prezes w internecie trwała burza, na oficjalnym profilu instytucji pochwalono się sukcesem: medalami na spartakiadzie prawników. Na pytanie naTemat, dlaczego prof. Gersdorf pojawiła się na tej uroczystości, biuro prasowe SN wyjaśniło, że w sumie to udział w zaprzysiężeniu nie był głównym celem wizyty. Że to wyszło – jak można zrozumieć – tak przy okazji.
Sąd Najwyższy
biuro prasowe

Obecność Pani Prezes wiązała się przede wszystkim z potencjalną możliwością rozmowy z Panem Prezydentem na temat Sądu Najwyższego i projektowanych zmian. (...) Udział w uroczystości miał charakter grzecznościowy.

Co więcej, według informacji biura prasowego sądu, okazja nie została wykorzystana – nie doszło do rozmowy prezes SN z prezydentem RP.
Poseł PO i prawnik Krzysztof Brejza w rozmowie z naTemat nie kryje rozczarowania takim obrotem sprawy. – To jest pochłanianie kolejnych instytucji przez państwo PiS. I niedobrze jest sankcjonować to bezprawie poprzez swój udział – komentuje parlamentarzysta.
Krzysztof Brejza
poseł PO

Przestrzeganie prawa ma charakter zero-jedynkowy. Tutaj nie ma rozwiązań pośrednich. I wielka szkoda, że Sąd Najwyższy przełamuje się w kierunku akceptowania łamania prawa.

Brejza nie chciał oceniać, czy to oznacza, iż prof. Gersdorf jest już w jakiś sposób "dogadana" z prezydentem w sprawie kształtu jego projektów ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Zaczekajmy, zobaczymy
O to samo pytam posła PiS Andrzeja Matusiewicza, zastępcę Stanisława Piotrowicza w sejmowej komisji sprawiedliwości. Jego zdaniem, to dobrze, iż prezes Gersdorf "z racji pełnionej funkcji" pojawiła się na zaprzysiężeniu sędziego TK. Parlamentarzysta PiS nie chce jednak wyciągać z tego żadnych daleko idących wniosków.
Andrzej Matusiewicz
poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka

Zaczekajmy aż wpłyną prezydenckie projekty. Zobaczymy, jakie będą w nich zawarte rozwiązania. Na razie mamy tylko zdawkowe przypuszczenia.

Ale z owych "zdawkowych przypuszczeń" da się sporo wywnioskować. Choćby to, że prezydent nie zamierza przekazywać szerokich kompetencji ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze – woli przekazać je... sobie. Z wypowiedzi prezydenckiego doradcy, prof. Michała Królikowskiego wynika też, iż kadencja prof. Małgorzaty Gersdorf nie zostanie wygaszona (co zakładała zawetowana ustawa o SN). Zaś z wypowiedzi prof. Gersdorf wynikało, iż jest niemal zachwycona tym, kto pisze prezydenckie projekty.
prof. Małgorzata Gersdorf
Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego

To jest bardzo dobry prawnik. (...) Jeżeli pisze je (projekty ustaw – przyp. red.) pan prof. Królikowski to jestem spokojniejsza.

"Fakty po Faktach" w TVN24
Teraz, gdy prezes SN pojawiła się w Pałacu Prezydenckim, zwolennicy opozycji zaczęli jej wypominać, że to nie pierwszy "gest" wobec PiS-u. Już tydzień temu Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na pytanie o umocowanie Julii Przyłębskiej jako prezesa TK, co było na rękę zwolennikom władzy.

Od razu też przypomniały się wywiady, w których Gersdorf przyznawała, iż w dzieciństwie była sąsiadką braci Kaczyńskich i zna ich doskonale, a prof. Krystyna Pawłowicz jest jej dobrą koleżanką. A jednocześnie wiele osób dostrzega rozdźwięk między tym, co prezes SN mówiła parę miesięcy temu, gdy na Kongresie Prawników Polskich życzyła władzy opamiętania i grzmiała, iż Trybunał Konstytucyjny istnieje już prawie tylko teoretycznie.

Była, ale się nie cieszyła
Czy coś się zmieniło, skoro prof. Gersdorf bierze udział w zaprzysiężeniu sędziego - tzw. dublera? Wtedy, gdy sprzeciwiała się ingerencji władz w system sądowniczy, nazywana była "Rzeplińskim w spódnicy". Dziś nie brak porównania: "Gowin w spódnicy", bo prof. Gersdorf zachowuje się tak, jakby była trochę za i trochę przeciw.
Wiadomo, że prezydenckie projekty mają być znane za tydzień. Za niecałe dwa tygodnie odbędą się natomiast główne uroczystości 100-lecia Sądu Najwyższego. Już wiadomo, że w gronie zaproszonych jest prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...