Kompromitacja CBA. Zatrzymali niewinnego człowieka

Zamiast bandyty, CBA zatrzymało zupełnie niewinnego człowieka.
Zamiast bandyty, CBA zatrzymało zupełnie niewinnego człowieka. cba.gov.pl
Wrocławska delegatura Centralnego Biura Antyrupcyjnego miała zatrzymać bandytę, a zatrzymała zupełnie niewinnego człowieka. "Winą" zatrzymanego przez CBA było to, że nazywał się tak samo, jak człowiek, na którego CBA szykowało się od roku.

Według "Gazety Wyborczej", w środę rano CBA zapukało do Krzysztofa L. w Płocku. Funkcjonariusze zawieźli go do aresztu w Częstochowie, gdzie trzymali go kilkanaście godzin, aż mężczyzna zasłabł. Poczuł ból w klatce piersiowej. Wezwano pogotowie. Dopiero, gdy lekarz uważniej od funkcjonariuszy sprawdził pesel pacjenta, CBA zorientowało się, że to nie ten Krzysztof L., którego funkcjonariusze mieli zatrzymać.

Zatrzymany miał być pracownikiem konsorcjum odpowiedzialnego za budowę drogi krajowej w Częstochowie. Konsorcjum miało zawyżyć koszty budowy i wręczyć łapówkę w wysokości 200 tys. złotych inżynierowi, który zatwierdzał kosztorys.

Według źródła "Gazety Wyborczej" w CBA, agent, który pracował przy sprawie, został awansowany zaledwie miesiąc temu i podyktował prokuratorowi dane zupełnie innej osoby. Zamieszaniu sprzyjał fakt, że mężczyzna, którego szukano, to również mieszkaniec Płocka.

W CBA trwa postępowanie wyjaśniające. Na razie biuro przeprosiło, choć zwraca uwagę na to, że sam zatrzymany nie zgłaszał sprzeciwu. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Piotr Kaczorek z CBA powiedział, że po ustaleniu tożsamości mężczyzny, został on niezwłocznie zwolniony i przewieziony do domu.


źródło: "Gazeta Wyborcza"
Trwa ładowanie komentarzy...