"Rząd dostanie możliwość karania samorządów za in vitro!". Arłukowicz bije na alarm, bo PiS przepycha ważną ustawę

"Rząd dostanie możliwość karania samorządów za in vitro!". Arłukowicz bije na alarm: PiS właśnie przepycha ważną ustawę.
"Rząd dostanie możliwość karania samorządów za in vitro!". Arłukowicz bije na alarm: PiS właśnie przepycha ważną ustawę. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Ten projekt ma być przyjęty przez Sejm i Senat tak błyskawicznie, jak wcześniej choćby ustawy dotyczące Sądu Najwyższego czy Trybunału Konstytucyjnego. I niewykluczone, że tak jak w przypadku tamtych zmian, teraz też zrobi się gorąco na ulicach. Były minister zdrowia, a obecnie przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, poseł PO Bartosz Arłukowicz wszczął bowiem alarm, informując, nad jakimi przepisami prace właśnie rozpoczęła komisja zdrowia.

"Uwaga! #CzarnyProtest. PIS wprowadza pilnie ustawę, w której rząd będzie miał możliwość karania samorządów za wprowadzenie in vitro!" – napisał na Twitterze Bartosz Arłukowicz. Początkowo niewiele więcej był w stanie wyjawić, bo właśnie prowadził obrady sejmowej komisji zdrowia, na której rozpatrywano wniesiony projekt.
Po zakończeniu obrad udało nam się porozmawiać i uzyskać wyjaśnienie, jakie plany ma PiS w kwestii in vitro finansowanego przez wiele gmin.
Bartosz Arłukowicz
poseł PO, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia

Rząd w trybie pilnym wprowadza ustawę, zmieniającą sposób finansowania świadczeń zdrowotnych ze środków publicznych. Zmiana w kwestii in vitro polega na tym, że jeśli któraś z gmin będzie chciała prowadzić taki program, to musi poprosić o opinię Agencję Oceny Technologii Medycznych. Owszem, wcześniej też musieli, ale opinia AOTM nie była dotąd wiążąca. Zgodnie z projektem, jeśli Agencja Oceny wyda negatywną opinię, a mogę być pewny, że wyda, bo przecież mamy zideologizowany rząd, to taki samorząd będzie oskarżony o naruszenie dyscypliny budżetowej i będzie karany finansowo.

– Mówiąc brutalnie: rząd kładzie łapę na programy zdrowotne i oświadcza samorządom, że będą realizować takie programy, na jakie władza pozwoli – stwierdza Arłukowicz w rozmowie z naTemat i opisuje, jak błyskawicznie PiS chce przepchnąć ten projekt. Dziś odbyło się jego pierwsze czytanie, na jutro planowane jest drugie a już w piątek głosowanie. Potem Senat i – jeśli ustawa przejdzie bez poprawek – od razu trafi do podpisu na biurko Andrzeja Dudy.
Jaka może być decyzja prezydenta? Raczej łatwo się domyślić. Jeszcze zanim został głową państwa, optował za ustawą przewidującą karanie lekarzy więzieniem za stosowanie takiego właśnie sposobu leczenia niepłodności. Wprowadzony przez rząd PO-PSL program in vitro, dzięki któremu na świat przyszło ponad 5 tys. dzieci, za "dobrej zmiany" został zaniechany. Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zaproponował w zamian "narodowy program prokreacyjny". Jak pisaliśmy, jednym z elementów programu ma być kampania reklamowa i internetowy e-kalendarzyk małżeński. To wszystko za 3 mln zł.



Obecnie bezpłodne pary na finansowe wsparcie w leczeniu niepłodności metodą in vitro mogą liczyć ze strony wielu samorządów. Jednym z pierwszych miast, które się na to zdecydowały, była Częstochowa. W Łodzi samorządowy program in vitro prowadzony jest z ogromnym sukcesem, jeśli chodzi o wskaźnik skuteczności zapłodnienia.

Arłukowicz ma niewielką nadzieję, że uda się te samorządowe programy in vitro uratować. – Będziemy walczyć, ale oczywiście przejadą walcem – rozkłada ręce. Choć liczy, że kobiety nie pozwolą na to, by te zmiany przeszły bez sprzeciwu. Dlatego zwraca się do osób, które niemal równo rok temu organizowały w całej Polsce protesty przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji, by zabrały głos. Wtedy udało się zastopować kontrowersyjny projekt. Ogólnopolski Strajk Kobiet planuje "Czarny Wtorek" na 3 października i wygląda na to, że powodów do protestu przybyło.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...