Rzepecki kontra Tarczyński. Z PiS zwolnią nie tego, co trzeba? Zapewniają, że i dla nich, i wyborców liczy się jedność

Poseł Dominik Tarczyński i poseł Łukasz Rzepecki
Poseł Dominik Tarczyński i poseł Łukasz Rzepecki Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Wciąż jeszcze łączy ich Prawo i Sprawiedliwość. Dzieli wiek i pomysł na siebie w świecie polityki. Jeden z nich jest koniunkturalistą aspirującym do roli pupila prezesa Kaczyńskiego. Drugi "głosem swoich wyborców" i – wnioskując po jego publicznych wystąpieniach – w ogóle szefa PiS się nie boi. Dominik Tarczyński ma wprawdzie większe doświadczenie polityczne, ale Łukaszowi Rzepeckiemu pracowitości nie można odmówić. Los tego drugiego w partii jest już właściwie przesądzony. Podczas gdy Tarczyńskiemu wiele uchodzi na sucho. Obaj nie stronią od publicznej krytyki – z tym, że Rzepecki krytykuje partię-matkę, a Tarczyński opozycję. – Rzepecki już jest przez ludzi postrzegany jako zdrajca. A nam zależy na jedności – mówi naTemat prominentny polityk PiS.

Pierwsza rysa
O najmłodszym pośle zrobiło się głośno 12 lipca. Łukasz Rzepecki naraził się kolegom z Prawa i Sprawiedliwości, kiedy podczas sejmowego posiedzenia skrytykował inicjatywę PiS w sprawie podniesienia cen paliw. – Ustawa bulwersuje miliony Polaków, także i mnie – zaczął. Jego kolegów z PiS najbardziej jednak poirytowały te słowa: – Jest zła, antyludzka i antyobywatelska – ocenił i zaapelował do posłów PiS, by wycofali swoje podpisy. Na sali rozległy się brawa. To politycy opozycji. – Ta ustawa wprowadza wiele podwyżek cen, począwszy od paliwa, skończywszy na żywności i usługach transportowych – kontynuował Rzepecki. – Brawa! Wielka odwaga! – chwali go głos z sali.

Wypowiedź posła Rzepeckiego z 12 lipca 2017 roku

Szanowni państwo, nie możemy być jak Platforma Obywatelska w czasie kampanii, która mówiła jedno, a robiła coś innego. Mówiła przed wyborami, że nie podniesie wieku emerytalnego, a później podniosła wiek emerytalny. My w kampanii mówiliśmy jasno, że nie podniesiemy podatków. Dlatego apeluję do moich koleżanek i kolegów: Nie głosujecie za tą ustawą, nie podnoście podatków, ja będę za odrzuceniem tej ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo. Czytaj więcej

Poseł rośnie. I odbywa krótki "tour" po wielu mediach, także tych z którymi partii, do której należy nie jest po drodze. I wszędzie podkreśla, że w swoim programie sprzeciwiał się jakimkolwiek podwyżkom. To pierwsza rysa na wizerunku młodego posła PiS. Lista jego grzechów szybko się wydłużała. Nie zagłosował za ustawą PiS o Sądzie Najwyższym.

Druga rysa

Ale niedawno Rzepecki zadarł z Dominikiem Tarczyńskim (złośliwie nazywanym jenotem). Najmłodszy poseł PiS opowiedział się za uchyleniem immunitetu Tarczyńskiemu, który oskarżył kolegę z Platformy Obywatelskiej o lobbowanie na rzecz Airbusa. Znów jako jedyny w PiS. Dziś w partii mówią o nielojalności młodego posła, wytykają, że "zamiast pracować na rzecz Polaków, postanowił pracować na siebie i na własną pseudopopularność. Zawieszono go w prawach członka PiS. On sam nie rozumie tych zarzutów. Uważa, że pozostaje "lojalny wobec wyborców i programu partii". A przecież PiS już dawno zapowiadało walkę z immunitetami.



Wczoraj rano Rzepecki zaszedł za skórę samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu: – Jeżeli pan prezes Jarosław Kaczyński nie realizuje swojego programu, programu Prawa i Sprawiedliwości, to uważam, że również powinien być wyrzucony tak jak ja – powiedział w Radiu Zet. Kilka godzin później wysłał prezesa Kaczyńskiego na emeryturę.

Najmłodszy

Łukasz Rzepecki ma dopiero 25 lat. Ukończył studia prawnicze w Łodzi. Doświadczenie zdobywał u boku posła Marcina Mastelarka. Był dyrektorem łódzkiego biura posła i asystentem europosła Janusza Wojciechowskiego. Został sekretarzem PiS w województwie łódzkim i przewodniczącym regionalnych struktur Forum Młodych PiS. Wreszcie udało mu się dostać do Sejmu. Uzyskał poparcie 9229 osób. W sejmowych ławach zasiada od dwóch lat. W tym czasie w Sejmie zabrał głos siedem razy. Dotychczas w mediach nie brylował. Rozgłos przyniosło mu lipcowe wystąpienie.
Co jeszcze o nim wiemy? Zasiada w kilku komisjach (Komisja do Spraw Unii Europejskiej, Komisja do Spraw Petycji, Komisja Regulaminowa do Spraw Poselskich i Immunitetowych). Przynależy do ośmiu zespołów parlamentarnych. Uczestniczył w 3497 (z 3696) głosowaniach (94,62 proc.) Złożył 41 interpelacji i 8 zapytań, którym nadano bieg. Z jego medialnych wystąpień wiemy jeszcze jedno: jest odważny, konsekwentny i chce zwrócić na siebie uwagę. – Jak ktoś ma ustawionych rodziców, to może sobie pozwolić na takie kroki. To nie odwaga, tylko gra – mówi nam prominentny polityk PiS chcący zachować anonimowość.

Najbardziej kontrowersyjny

Teraz pora na posła, który w partii nazywany jest aż nadto "kolorowym". Mowa oczywiście o 38-letnim Dominiku Tarczyński, za którym w PiS stoją murem. Z pewnością Tarczyński ma większe polityczne doświadczenie niż Rzepecki. Już w 2010 roku bez powodzenia kandydował do sejmiku świętokrzyskiego z list PiS. Później na krótko związał się ze stowarzyszeniem Polska Jest Najważniejsza w Kielcach. Następnie: kilkuletnia przygoda z Solidarną Polską i PiS. Już z list tej ostatniej partii został wybrany na posła otrzymując 7475 głosów i od 2015 roku jest członkiem PiS. Ale o jego pracy niewiele się mówi.

Uwagę od tego odwraca jego kontrowersyjne zachowanie. I jak widać, jego strategia opluwania i krytykowania działa nie tylko na dziennikarzy, ale i na Jarosława Kaczyńskiego. Bo jeszcze do niedawna był trzecioligowym posłem, zajmującym ostatnie ławy (w PiS od 2015 roku), a dziś jest blisko Jarosława Kaczyńskiego i nikt interesujący się polityką, nie ma wątpliwości, kim jest Tarczyński. A to za sprawą kontrowersyjnych tweetów, niekonwencjonalnych pomysłów i przemówień, które nie pozostają bez echa. Może nie trafił do elektoratu PiS pokazując stopę w jacuzzi, czy pozując do zdjęcia w płaszczu z futrem z jenota. Ale w niektórych środowiskach zapunktował wyzywając Lecha Wałęsę na "solo", a wcześniej nazywając byłego prezydenta "bydlakiem". Pewnie niewielu umknęło też, jak szczekał w Sejmie.
Posłowie opozycji nie mają wątpliwości, że każdy ruch Tarczyńskiego jest przemyślany i wcale mu nie szkodzi. Wiele osób, również w PiS, uważa, że Tarczyński wzoruje się na Krystynie Pawłowicz. – To sejmowa patronka Tarczyńskiego. Widać, że to jest metodą na budowanie kariery politycznej: poprzez skandal, kontrowersję. To jest Krystyna Pawłowicz w galotach – podkreślał w rozmowie z naTemat poseł Witold Zembaczyński z Nowoczesnej.

Ale sprawdźmy, czym oprócz robieniem medialnego szumu, zajmuje się poseł Tarczyński. Wystąpień w Sejmie miał więcej niż Rzepecki. Na publicznych wypowiedziach w końcu mu zależy – w ciągu ostatnich dwóch lat 32 razy przemawiał w Sejmie. Nierzadko obrażając kobiety czy innych posłów. Jeśli chodzi o frekwencję podczas głosowań – tu jest gorzej niż w przypadku posła Rzepeckiego. Wziął udział w 3378 głosowaniach (na 3696), czyli 91,4 proc. Złożył także mniej interpelacji (2) i zapytań (3). Przynależy do kilkunastu komisji (m.in. Komisji do Spraw Unii Europejskiej, Komisji Spraw Zagranicznych) i do sześciu zespołów parlamentarnych.

Zdrajców nam nie trzeba

Powyższe dane pokazują, że aktywność młodego posła, którego los w PiS jest przesądzony, wcale nie odbiega od tej Dominika Tarczyńskiego. – Jeśli chodzi o kwestię pracy w komisjach, należałoby sprawdzić skuteczność i frekwencję. Można się zapisać do bardzo wielu komisji i się w nich obijać się, ale mieć je w swoim portfolio. Te porównania wypadają blado jeśli chodzi o posła Rzepeckiego, bo jest niemedialny. Widocznie nigdy nie było w jego charakterze podlizywanie się. A dzięki temu częściej pojawiałby się na trybunie sejmowej – mówi nam Wiesław Gałązka, specjalista ds. PR w Dolnośląskiej Szkole Wyższej. Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, zaznacza, że obaj posłowie mieli w partii zupełnie inne zadania. – Tarczyński ma być nie tyle obecny w Sejmie, co zajmować się partyjną propagandą – uważa Jabłoński.

Gałązka podkreśla, że żadna z partii nie lubi buntowników. A poseł Rzepecki powinien znać przysłowie: "jeśli wszedłeś między wrony, musisz krakać tak jak one". – Wywalą Rzepeckiego, żeby zachować Tarczyńskiego. I by pokazać innym, że na zewnątrz można, a nawet trzeba pluć na opozycję, ale nie wolno pluć na samą partię. Tym bardziej, że partia ustawiła tym ludziom kariery: i Rzepeckiemu, i Tarczyńskiemu – dodaje Jabłoński.

Bunt trzeba zabijać w zarodku
O tych dwóch posłów pytam polityka PiS. – Rzepecki już dla wielu naszych wyborców jest zdrajcą. Proszę pamiętać, że mamy do czynienia z kultem wodza. A bunt trzeba zabijać w zarodku. Ludzi podobnych do Rzepeckiego w PiS jest więcej. I to dla nich jest pewna lekcja – słyszę. Podkreśla on, że ogromną wartością zarówno dla partii, jak i jej wyborców, jest jedność. – Ludzie teraz pewnie mówią: "gówniarzu, dzięki Kaczyńskiemu byłeś i jak śmiesz takiemu wodzowi się przeciwstawiać?" – uważa polityk.

– A poseł Taczyński? Nie kuje w oczy wyborców? – dopytuję. – Liczy się powiedzenie "lepsza zła sława niż żadna". Dla naszych wyborców kluczową sprawą jest jedność. A przecież nie tylko poseł Tarczyński miał kontrowersyjne wypowiedzi. Jest bardzo zdolnym i aż za barwnym politykiem. To jest melodia Pawłowicz. Rzepecki mówi o pryncypialnej rzeczy w programie. A mianowicie, że nie będziemy się bronić za immunitetem w innych sprawach niż polityczne. I ta jego uwaga jest celna. Ale ludzie źle znoszą, jak ktoś się obnosi z krzywdą. No i liczy się jedność – podkreśla raz jeszcze prominentny polityk PiS.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...