Okęcie będzie lotniskiem tylko dla wojska. Nawet żołnierze zwracają uwagę na coś, co nie spodoba się warszawiakom

Czy Okęcie zamieni się w wojskową bazę lotniczą?
Czy Okęcie zamieni się w wojskową bazę lotniczą? Łukasz Ogrodowczyk, Adam Stępień / AG
Politycy Prawa i Sprawiedliwości forsują pomysł budowy Centralnego Portu Lotniczego, wybrano już nawet lokalizację w Baranowie. W myśl ten koncepcji lotnisko na Okęciu ma przestać obsługiwać ruch cywilny, pozostać ma tu jedynie baza lotnictwa wojskowego. Nawet wojskowi mówią, że to zły pomysł.

Dziś Okęcie to jakby dwa lotniska. Jedno znają wszyscy, którzy kiedykolwiek lecieli z Warszawy lub przylecieli samolotem do stolicy. Lotnisko Chopina w Warszawie szczyci się nie tylko tym, że w ciągu doby przyjmuje tysiące pasażerów, ale też jako pierwsze w Polsce uruchomiło źródełka z darmową pitną wodą czy automaty, z których można wykonać darmowe połączenie telefoniczne na terenie całego kraju.



Tylko wojsko
Drugie to Baza Lotnictwa Transportowego. To właśnie stąd odlatują samoloty z VIP-ami na pokładzie, to na płycie bazy witali kwiatami premier Beatę Szydło prezes Kaczyński i najważniejsi politycy PiS, gdy premier wracała z przegranego 27:1 głosowania w sprawie przedłużenia kadencji Tuska na stanowisku Przewodniczącego Rady Europejskiej.

Jeśli spełnią się wszystkie zapowiedzi polityków PiS, Chopin zniknie z mapy lotnisk cywilnych w Polsce, co nie podoba się pracownikom Okęcia. – To zły pomysł, wraz z lotniskiem znikną setki ludzi, które tu dziś pracują. Trudno przypuszczać, że ktoś, kto dziś pracuje w kiosku na Okęciu będzie za 10 lat dojeżdżał codziennie 100 km do Baranowa – twierdzi Iwona Starzyńska, pracująca w jednym ze sklepików, których nie brakuje na lotnisku.

Okazuje się, że pomysł nie podoba się także...wojskowym, którym najbardziej powinno zależeć na tym, żeby mieć blisko do pracy. – Utrzymywanie lotniska wyłącznie na potrzeby 1. Bazy Lotnictwa Transportowego będzie bardzo kosztowne i choćby z tego tytułu nieekonomiczne – twierdzi pułkownik lotnictwa Roman Osiatyński. Jego zdaniem albo baza zostanie powiększona, albo trzeba będzie ją zlikwidować. Samego lotniska nie da się zmniejszyć, potrzebne są oba pasy startowe, zabudować tęż się nie da, bo to niebezpieczne.

F16 zamiast Ryanaira
Rodzi się pytanie, co może oznaczać powiększenie bazy. – Na Okęciu mogą oczywiście stacjonować myśliwce, tylko nie wiem, czy ten pomysł spodoba się okolicznym mieszkańcom – przekonuje Osiatyński. Podkreśla, że planowane jest wprowadzenie na lotnisku im. Fryderyka Chopina ciszy nocnej. Od 23.30 do 5.30 miałby panować absolutny zakaz lotów, zresztą już dziś w nocy ląduje mniej samolotów. Wszystko po to, żeby mieszkańcy nie skarżyli się na hałas. – Myśliwiec F-16 wcale nie generuje mniej hałasu niż Airbus czy Boeing, co więcej, trudno mi sobie wyobrazić, że baza lotnictwa wojskowego zamyka się na noc. Wręcz przeciwnie, samoloty muszą stać cały czas w pogotowiu, muszą też odbywać się regularne loty treningowe. Także w nocy – przekonuje Osiatyński.
– Poza tym taka baza w centrum miasta niesie za sobą potencjalne zagrożenie – mówi nasz rozmówca. W czasach II RP na Okęciu była wojskowa baza lotnicza. Stacjonowały tu zarówno myśliwce, jak i samoloty bombowe czy transportowe. Tyle tylko, że 80 lat temu Okęcie było na dalekich peryferiach miasta, Dziś dookoła jak grzyby po deszczu wyrosły osiedla mieszkaniowe. Ewentualny atak na lotnisko byłby potencjalnie niebezpieczny dla tysięcy okolicznych mieszkańców.

A może wszystko zaorać?
Pułkownik Osiatyński przekonuje, że lotniska zwykle w pierwszej kolejności stają się obiektem ataku. – Tu spadną pierwsze bomby, rakiety, można się spodziewać ataku sabotażystów. Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy F-16 czy inne samoloty bojowe operują z lotniska położonego tak blisko centrum stolicy. Dziś myśliwce lądują w Warszawie raczej okazyjnie, w przypadku awarii lub w ramach różnych uroczystości – przekonuje nasz rozmówca.

W tej sytuacji propozycja prezesa PLL LOT Rafała Milczarskiego o całkowitej likwidacji lotniska na Okęciu i przeznaczenie tych terenów na rozwój Warszawy nie są wcale gorsze niż instalowanie na terenie Warszawy lotnictwa wojskowego. Z drugiej jednak strony eksperci wykazują, ze wraz z zamknięciem Okęcia tracą rację bytu stacja kolejowa, przynajmniej dwa pobliskie hotele czy siedziby licznych firm spedycyjnych, które ulokowały się blisko lotniska. Władze Warszawy koszt likwidacji lotniska ostrożnie szacują na około 4 mld złotych.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...