Magda Gessler poszła na całość w "Kuchennych Rewolucjach". Bluzgi i... kawałki golonki latały po restauracji

Magdalena Gessler odwiedziła olsztyńską restaurację "Pirat". Jej komentarz dotyczący jednego z dań może wydawać się seksistowski.
Magdalena Gessler odwiedziła olsztyńską restaurację "Pirat". Jej komentarz dotyczący jednego z dań może wydawać się seksistowski. Facebook/Magda Gessler
Magdalena Gessler tym razem przyjechała do Olsztyna, gdzie ponad 30 lat temu otwarto tzw. punkt gastronomiczny w wagonie kolejowym. Biznes rozwijał się dynamicznie, obok restauracji powstał kompleks hotelowy. Jednak pod wpływem pewnych wydarzeń restauracja zaczęła chylić się ku upadkowi i Gessler postanowiła ją ratować.

Pan Jan, który prowadził "Pirata", pokłócił się z synem Andrzejem w kwestii stylu zarządzania. W efekcie syn przez cztery lata pracował w Stoczni. Gdy wrócił do Olsztyna, okazało się, że rodzinny biznes ma się coraz gorzej. Restaurator poprosił o pomoc Magdalenę Gessler.

Jak wam Sie oglądało?

Opublikowany przez Magda Gessler na 5 października 2017
Restauratorce już na początku nie spodobało się, że lokal, choć położony nad jeziorem, nie podaje świeżych ryb. – To jakaś masakra – podsumowała Magdalena Gessler. Ostatecznie zdecydowała się wybrać z karty dań sałatkę, placek i golonkę. Co do tej ostatniej, zapewniono ją, że zostanie podana na świeżo.



Niestety, przygotowane dania nie spełniły jej oczekiwań. Skrytykowała placek, na który według właściciela "goście specjalnie przyjeżdżają”. – Ja pieprzę, co wy mi dajecie do jedzenia? Odszkodowanie będziecie mi płacić – wulgarnie pytała.
To jednak nie był jeszcze koniec. Golonka już od wejścia wzbudziła podejrzenia Gessler. – Śmierdzi? – zapytała. Gdy spróbowała dania, natychmiast wypluła wszystko na serwetkę. – O ja pi***ę, nieprawdopodobne jak to cuchnie! Śmierdzi to tak jak samiec, który się nie wyżył! Ta golonka się nie wyżyła –- skomentowała Gessler mięsne danie. Restauratorki nie była w stanie przekonać kucharka, która zarzekała się, że mięso jest świeże.

Następnie Magdalena Gessler przeprowadziła dochodzenie, które wykazało, że to z winy właściciela, pana Jana, który ma skłonności dyktatorskie, biznes ma się źle. Gessler ostatecznie postanowiła zupełnie odmienić restaurację, począwszy od zmiany nazwy na "Nie lada ryba". Następnie zgodnie z tym krokiem wprowadziła do karty dania rybne.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...