Polskie piwo coraz poważniejszym problemem w Norwegii. Za tym stoi prawdziwa mafia

Norwescy celnicy niszczą alkohol z przemytu.
Norwescy celnicy niszczą alkohol z przemytu. Fot. Twitter.com/nyttfratoll
Alkohol jest konfiskowany przez norweskich celników codziennie. Statystyki pokazują, że w ciągu ostatnich 16 lat piwosze ze Skandynawii rozkochali się w nielegalnym złotym trunku znad Wisły. Przemyt wina czy wódki utrzymuje się na tym samym poziomie.

Norweska Służba Celna nie ma złudzeń – walczy z mafią alkoholową. Trunki z zagranicy to nie pojedyncze przypadki, ale zorganizowana, międzynarodowa przestępczość. Najpopularniejsze są polskie marki a średnia wieku osób spożywających alkohol jest niska. O niepokojącym zjawisku poinformował norweski dziennik VG zaś celnicy ujawnili statystyki.
Tylko w zeszłym roku skonfiskowano 600 tys. litrów napojów i 24 miliony puszek po spożytym przemyconym piwie. Jak podaje serwis mojanorwegia.pl - to wierzchołek góry lodowej. Celnicy mają pełne ręce roboty, już kilka razy w tym roku przechwycali rekordowe ilości lewego alkoholu. Jeden z najwyższych wyników to 22 tys. litrów piwa w ciężarówce.
Norweski dziennik zauważa, że nielegalny alkohol pity jest przez nieletnich. Szczyt popularności osiągany jest na przełomie kwietnia i maja, kiedy młodzież przez kilka tygodni świętuje zakończenie szkoły. Puszki po polskim piwie zaśmiecają ulice oraz na tereny festiwali i imprez.

Kupując nielegalny alkohol wspierają mafię i zagrażają swojemu życiu - etykiety nie zawsze muszą być prawdziwe. Są też straty dla całego państwa. Przemyt alkoholu oznacza w Norwegii rocznie 250 zwolnień w branży spożywczej i 400 milionów koron straty na podatkach. Skonfiskowany alkohol czeka zawsze smutny koniec. Podobnie jak nielegalne leki czy tytoń - jest niszczony.
Źródło: mojanorwegia.pl
Trwa ładowanie komentarzy...