Trudno o większą hipokryzję. Zaskakujące wyznanie publicysty "dobrej zmiany" na temat "ludzi PRL-u"

Marek Król to m.in. były redaktor naczelny tygodnika "Wprost".
Marek Król to m.in. były redaktor naczelny tygodnika "Wprost". Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta
Marek Król to polski dziennikarz i były redaktor naczelny tygodnika "Wprost". Kiedyś promował na łamach pisma gospodarkę wolnorynkową i środowisko dawnej Unii Wolności. Od jakiegoś czasu zdecydowanie wspiera "dobrą zmianę", nie szczędząc przy tym wyrazistych ocen moralnych na temat problemów III RP i zła PRL. Tym razem wypowiedział się na ten temat w Telewizji Republika, ale chyba się trochę zagalopował.

Gość stacji stwierdził bowiem, że "istotą sporu (o Polskę – red.) jest to, czy uwolnimy się od ludzi z PRL-u". Bardzo ciekawe wyznanie jak na przeszłość Marka Króla, który w 1979 roku został członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wtedy w Polsce działały już Wolne Związki Zawodowe, czyli zalążek "Solidarności". Mieliśmy za sobą już inny wolnościowy epizod, związany z Komitetem Obrony Robotników.
Warto także przypomnieć, że Marek Król w latach 1979-1984 pracował w Zarządzie Wojewódzkim Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej w Poznaniu. Pełnił tam stanowisko kierownika Wydziału Kultury, następnie funkcję sekretarza ds. ideologicznych.



Królowi najwyraźniej nie przeszkadza także fakt, że sam został sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR i to w 1989 roku, już po zwycięskich dla obozu "Solidarności" wyborach, kiedy każdy dawno w Polsce wiedział, jak skompromitowany jest realny socjalizm, łącznie z wierchuszką PZPR.

W 1996 roku tygodnik "Nie" opublikował artykuł, z którego wynikało, że Marek Król był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Rycerz". Król wystąpił potem przeciwko Jerzemu Urbanowi, redaktorowi naczelnemu "Nie", z pozwem o ochronę dóbr osobistych. W czerwcu Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Marek Król nie był tajnym współpracownikiem służļ specjalnych PRL.

W międzyczasie rzeczywiście przyszła zmiana, bowiem tygodnik "Wprost" pod wodzą Marka Króla zawzięcie tropił współpracowników SB, publikując materiały Instytutu Pamięci Narodowej. On sam stał się gorącym orędownikiem "dobrej zmiany" w Polsce, a przeciwnikiem III RP. Dziś Marek Król twierdzi, że III RP to kraj totalitarny, w którym "kanalia jest bohaterem, lokaj symbolem niezależności, a hipokryta jest uważany za nowoczesnego mędrca".

Mimo to takie słowa o ludziach PRL brzmią co najmniej groteskowo.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...