"Prawicowiec z krwi i kości". CBA zatrzymała byłego prezydenta Zamościa. "To był straszny świętoszek"

Marek G., były prezydent Zamościa, wśród zatrzymanych przez CBA.
Marek G., były prezydent Zamościa, wśród zatrzymanych przez CBA. CBA
Kiedyś należał do PiS, potem przeszedł do Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka. Mówił o wartościach narodowych i chrześcijańskich i o tym, że trzeba zmieniać kraj. W Zamościu do dziś pamiętają, że gdy był prezydentem miasta, miał swoje stałe miejsce w kościele. – Straszny był z niego świętoszek – twierdzi jeden z lokalnych polityków. A teraz zatrzymało go CBA.

Marek G. został aresztowany wraz z pięcioma innymi osobami pod zarzutem korupcji – ich głośnie zatrzymanie opisywaliśmy tutaj. Od grudnia kierował radą nadzorczą Grupy Azoty, wcześniej był jej wiceszefem. Przyszedł tu wraz z "dobrą zmianą", na samym początku fali wymiany kadr w spółkach Skarbu Państwa – w styczniu 2016 roku.



I teraz ta "dobra zmiana" właśnie mocno się od niego odwróciła. Albo on przesadził. W każdym razie nawet internauci są zaskoczeni. "Mieli aresztować opozycję, a aresztują swoich" – piszą, a niektórzy są nawet pod wrażeniem.
"To był wybitny antykomunista"
To zatrzymanie może jednak być zaskakujące jeszcze z innego powodu. Marek G. to człowiek o bardzo prawicowych poglądach. Ukończył Katolicki Uniwersytet Lubelski, należał do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, AWS, Przymierza Prawicy, PiS, wreszcie do Prawicy Rzeczypospolitej. Po aresztowaniu, jak podał dziennik "Rzeczpospolita", poręczył za niego Marek Jurek, europoseł i lider Prawicy RP.

– To był prawicowiec z krwi i kości, który na lewicę zawsze patrzył wilkiem. W Zamościu mówiło się też, że ciągną się za nim różne rzeczy, ale nie było na to dowodów. Mówiło się też o siatce wpływów i powiązań, które stworzył. Ta osoba nie ma w Zamościu dobrej opinii – mówi nam Adam Kutyła, zamojski radny SLD. Inny lokalny polityk: – To był wybitny antykomunista. Tylko się szczycił tym, ilu komunistów z pracy wyrzucił. W kościele miał swój klęcznik.

Jak zareagowali mieszkańcy na wieść o zatrzymaniu byłego prezydenta? – Nareszcie dosięgła go ręka sprawiedliwości. Mogę być nieobiektywny w mojej ocenie, ale wiele osób uważa, że trafiła kosa na kamień. Po tej osobie raczej nikt w Zamościu nie będzie płakał – odpowiada radny Kutyła.
Próbował wszędzie
Marek G. był prezydentem miasta dość dawno – w latach 1998-2002. Wybrali go radni, podobno ubiegał się o następną kadencję, ale – wtedy już wprowadzono wybory bezpośrednie – przegrał z kretesem. Najwyraźniej miał jednak ambicje polityczne, gdyż swoich sił próbował praktycznie wszędzie. Wcześniej był wojewodą zamojskim. Jako członek PiS w 2001 roku startował do Sejmu, ale bez skutku. W 2007 roku przeszedł do Marka Jurka i chciał zostać senatorem, ale też się nie udało. Próbował też swoich sił do Parlamentu Europejskiego i sejmiku województwa lubelskiego, ale tu również mu nie wyszło.
Marek G.
2007 rok

"Nie ukrywam tego, że zamierzam wstąpić do partii Marka Jurka. Wywodzę się z tego samego środowiska ZChN i poglądy prezentowane przez lidera Prawicy Rzeczypospolitej są mi bliskie. Kiedy on opuszczał PiS, poczułem naturalną potrzebę przyłączenia się do niego". Czytaj więcej

Jeszcze trzy lata temu mocno wierzył w PiS. Prawica Rzeczypospolitej zawarła wtedy porozumienie z partią Kaczyńskiego i pojawiła się na listach wyborczych tego ugrupowania. Marek G. był liderem partii Marka Jurka na Lubelszczyźnie, szefem struktur wojewódzkich.

– Jesteśmy partią prawicową nie tylko z nazwy. Odwołujemy się do wartości narodowych, chrześcijańskich. Mamy porozumienie polityczne zawarte na kilka lat z partią PiS. I z tego względu jesteśmy obecni na wszystkich jej listach we wszystkich wyborach, które w najbliższych latach się zdarzą. Porozumienie z PiS daje nam możliwość kumulowania głosów prawicy, a o to chodzi, by tę siłę wzmacniać – mówił trzy lata temu w jednym z wywiadów.
"To bardzo odległa przeszłość"
Jednak dziś w lokalnym PiS jakby nie istniał. – Jako PiS absolutnie nie czujemy się związani z tą osobą. Prezydentem miasta był dawno, nikt już o nim nie pamięta. To bardzo odległa przeszłość – mówi nam radny PiS Szczepan Kitka.

Nawet lokalne media, które mają opinię bardziej prawicowych, nie zostawiają na nim suchej nitki. "Układ z nim miał zagwarantować pominięcie obowiązujących w spółce procedur. Były wojewoda zamojski i prezydent Zamościa nie "pomagałby" za darmo. Miał w ramach swoich możliwości nadzorować interes z Grupą Azoty w zamian za około 5 procent kwoty od wielomilionowych kontraktów" – pisze "Kronika Tygodnia".
Marek G. to postać o bardzo bogatym życiorysie – zarówno w sferze politycznej, ale też biznesowej. W ostatnim czasie bardziej związany z Lublinem niż z Zamościem. Spojrzeć na jego biogram na stronie Grupy Azoty, można być jednak pod wrażeniem, w ilu zarządach i radach nadzorczych przeróżnych spółek zasiadał w ostatnich latach. – Gdzie go nie posiali, tam zawsze wzrastał – żartuje Adam Kutyła.
Wierzą, że jest niewinny
Prawica RP twierdzi, że nie rekomendowała go do Grupy Azotów. – Znalazł się w niej dzięki swojemu doświadczeniu zawodowemu. Ma wszelkie uprawnienia do zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa – powiedział "Dziennikowi Wschodniemu" Lech Łuczyński, sekretarz generalny Prawicy RP. Dodał, iż partia wierzy, że jego aresztowanie to nieporozumienie i Marek G. jest niewinny.

Skarb Państwa odwołał Marka Grzelaczyka ze składu rady nadzorczej Grupy Azoty – podała spółka w komunikacie. Grzelaczyk...

Opublikowany przez Monika Gadalińska na 9 października 2017
To zresztą nie pierwszy kontakt ze stróżami prawa byłego prezydenta. W 2004 roku został skazany za jazdę pod wpływem alkoholu. Miał 1,5 promila alkoholu we krwi. Dostał karę grzywny i zakaz prowadzenia samochodu przez rok.

– Jestem zwolennikiem bicia się w swoje piersi – powiedział raz w wywiadzie. I faktycznie, po wpadce z alkoholem, bił się w piersi w lokalnej prasie. Sam przyznał się do winy. Tym bardziej ciekawe, jak zakończy się sprawa z CBA. W każdym razie Skarb Państwa odwołał go już z funkcji Przewodniczącego Rady Nadzorczej Grupy Azoty.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...