Wiem już, jak wygląda umieranie. Dotyk śmierci poczuł każdy, kto przeżył paraliż senny

Paraliż senny przeraża, ale również fascynuje i inspiruje.
Paraliż senny przeraża, ale również fascynuje i inspiruje. Kadr z filmu "Nightmare"
To jedna z najgorszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w życiu. Patrząc na paraliż senny z perspektywy czasu, wydaje się czymś błahym w porównaniu do innych uroków życia, ale pozostawia na zawsze skazę w pamięci. Jednak w momencie, kiedy cię dopadnie, nie myślisz o troskach dnia codziennego. To jest gorsze niż najgorszy koszmar. Jesteś wtedy więźniem we własnym ciele, nie masz pewności czy z tego wyjdziesz. Przeżyłem to na własnej skórze.

Brzmi to jak wynurzenia szaleńca, który ma jakieś chore zwidy. Nie jestem jednak sam. Historie ludzi, z którymi rozmawiałem pokrywają się, ale nie mamy tu do czynienia ze zbiorową halucynacją. Prawda jest taka, że porażenie przysenne, zwane też paraliżem sennym, dotyka według badań z 2011 roku 8 proc. ludzi. Z dalszej lektury artykuły dowiecie się, że ten procent się zmienia. Nie życzę tego sceptykom, nie chcę też straszyć, ale bądźcie przygotowani, że i was to może spotkać.
Nie chcę umierać
To jeden z tych "pierwszych razów", które pamiętamy do końca życia. Doznałem paraliżu w trakcie snu na ostatnim roku studiów. Pracowałem i pisałem magisterkę, więc ogólnie się nie wysypiałem, bo 3 godziny odpoczynku przez wieli dni z rzędu to nie sen. Pewnego razu postanowiłem się na chwilkę zdrzemnąć, by nabrać sił do pisania pracy. I wtedy doświadczyłem tego, o czym dopiero później dowiedziałem się, że to paraliż senny. Obudził się mój umysł, ale nie ciało.

"Budzę się. Jestem w swoim pokoju, leżę na łóżku, widzę włączony ekran komputera. Chcę wstać, ale nie mogę się ruszyć, mam problemy z oddychaniem, a serce wali mi tak, że zaraz wyrwie się z klatki piersiowej. Najgorsze jest jednak to nieznośne uczucie umierania. Towarzyszy przez cały czas. Nawet gdy przy kolejnych razach wiedziałem, że znów mnie to spotkało, i tak panicznie boję. "A co jeśli mi tak zostanie?" - lęk przed śmiercią potęgowany jest przez pierwotne instynkty przetrwania. Popadam w obłęd, trwa to kilka minut, ale wydaje się jakby trwało wiecznie."

"Próbuję jakoś wstać z łóżka, krzyknąć, wybudzić się, ale nie mogę. Jedyne co jestem w stanie zrobić, to poruszyć delikatnie stopą lub przesunąć rękę o milimetr. W końcu następuje ten moment uwolnienia. Odzyskuję władzę nad swoim ciałem. Nie przynosi to jednak całkowitej ulgi, bo nadal pozostaje to uczucie bliskiego spotkania ze śmiercią. W końcu zasypiam z przerażającą myślą, że znów może mnie to spotkać i nie wiadomo czy skończy się szczęśliwie."

Mój pierwszy raz był klasyczny. Potem doświadczałem tego wielokrotnie, również ze zmorami. Często zdarzyło mi się to po szalonych weekendach, gdy próbowałem nadrobić sen. Ale czasem tak po prostu, w autobusie lub gdy leżała obok mnie dziewczyna i próbowałem bezskutecznie dać jej znak, że "umieram".



Paraliż, a może porwanie przez kosmitów?
Paraliż senny to oczywiście nie żadna czarna magia, hiperrealistyczny koszmar, ale zaburzenie snu. To normalne, że gdy śpimy, nasz mózg trzyma w cuglach całe ciało. Jeśli zbytnio popuści – lunatykujemy. Paraliż senny to w pewnym sensie przeciwieństwo lunatykowania. Tyle tylko, że jesteśmy wtedy bardziej świadomi. I to jest zgubne dla naszej psychiki.
Jakby tego było mało, czasem paraliżowi towarzyszą halucynacje. Raz "dusił" mnie duch nieżyjącego ojca kolegi. Dokładnie widziałem jak wszedł do pokoju i zacisnął dłonie na mojej szyi. W kulturze pojawiają się też zmory, mary oraz sukkuby i inkuby czyli seksualne demony. Osoby, które rzekomo zostały porwane przez obcych, prawdopodobnie miały bardziej przyziemny paraliż senny. Ja sobie tłumaczę to tym, że w jakiś sposób nawiązujemy kontakt z istotami z innych wymiarów albo jakiejś koszmarnej, alternatywnej rzeczywistości. Tak nauka wyjaśnia też pojawianie się duchów i innych podobnych istot.

Mnie to niezwykłe doświadczenie dopadło, gdy byłem już dorosły. Do tej pory jednak dokładnie pamiętam, co widziałem. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co musi czuć wtedy dziecko. Maluchom też się to przytrafia. Od wspomnień mojego znajomego włos jeży się na głowie.
Łukasz

"Całe dzieciństwo co noc budziłem się z wrzaskiem, rodzice nie wiedzieli co ze mną zrobić. Do dzisiaj pamiętam jak się budziłem, byłem kompletnie świadomy, ale ruszać mogłem tylko oczami. Na początku słyszałem szepty lub miałem wrażenie, że coś powoli ściąga kołdrę. Potem widziałem wyraźnie różne potwory, u mnie to było jakby były zrobione z witrażu - z takich wielokolorowych szkiełek, coś jak kalejdoskop. Stały nad łóżkiem i się patrzyły, czasami wyciągały po mnie ręce. Nie mogłem krzyczeć ani się ruszyć, to było przerażające."

"Gdy paraliż odpuszczał, w końcu czułem jak gardło się luzuje i powietrze po cichu zaczyna wydawać dźwięk, który za chwilę był krzykiem. Długo zasypiałem zakryty po czubek głowy kołdrą bo się bałem ciemności. Żeby odreagować nazywałem te zjawy "kukiełki kradziełki", bo po takim zdarzeniu następnego dnia często nie mogłem znaleźć jakiegoś klocka, zabawki itp i odreagowywałem mówiąc o tym rodzicom, że przyszły w nocy mi zabrać zabawki."

Z wiekiem to jednak samo przeszło. – Moi rodzice nie znali tematu i bagatelizowali sprawę. Mówili, że mam bujną wyobraźnię, a ja mając 20 parę lat nadal czułem niepokój zasypiając w ciemnościach, bo wyraźnie pamiętałem co widziałem mając 8-9 lat. U mnie to były tylko kolorowe sylwetki, ale ktoś mógł zobaczyć bardziej porąbane rzeczy. Jak dla mnie to może kogoś skrzywić na całe życie – mówi obecnie już 30-letni Łukasz.
Niewiele młodsza Diana również ma przykre wspomnienia z dzieciństwa, ale nie "wyrosła" z tej przypadłości.
Diana

"Pierwszy raz paraliżu sennego doświadczyłam mając ok 12 lat. Tuż przed zaśnięciem, poczułam nagle dziwne mrowienie w ciele, więc chciałam zmienić pozycje ciała. Kiedy mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa, wpadłam w panikę. Udało mi sie jedynie otworzyć powieki i pragnęłam krzyczeć z całych sił, żeby ktoś przybiegł mi pomoc. Byłam przekonana, ze umieram. Miałam wrażenie, że się duszę, bo z ogromnym trudem starałam sie wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk albo poruszyć choćby małym palcem u nogi. Dodatkowo wydawało mi sie, że do pokoju weszła jakaś dziwna postać, nie widziałam nic prócz ciemnego cienia, przypominającego człowieka, pochylającego sie nad moim łóżkiem. Cała sytuacja trwała może 30 sekund, ale wtedy wydawało mi sie, że walczyłam przez godzinę."

W teorii to wszystko jest takie proste
– Mamy dwie fazy snu: NREM, dawniej nazywany snem ortodoksyjnym i sen REM czyli paradoksalny. To właśnie w tym drugim stadium najczęściej mamy marzenia senne. Szybciej bije serce, szybciej oddychamy, mamy podniesione ciśnienie, więcej krwi przepływa przez nasz mózg – tłumaczy dr Wojciech Jernajczyk, kierownik Zakładu Neurofizjologii Klinicznej i Ośrodka Medycyny Snu w Warszawie. – W fazie REM jest całkowicie zniesione napięcie mięśni szkieletowych. To znakomity pomysł natury lub pana Boga. Gdybyśmy w czasie marzeń sennych robili to o czym śnimy, to zrobilibyśmy krzywdę sobie lub komuś innemu – tłumaczy. Stąd też w trakcie paraliżu jesteśmy tacy nabuzowani. To nie umieranie, ale coś podobnego do skoku adrenaliny, gdy unikamy śmierci np. cofając się przed pędzącym samochodem.

Paraliż senny może się też wiązać z innym, o wiele groźniejszym zaburzeniem i utrudnieniem życiowym: narkolepsją (czyli nagłą nadmierną sennością). U takich osób występuje częściej. – Przyczyną paraliżu przysennego mogą być zaburzenia w funkcjonowaniu neuroprzekaźnika o nazwie oreksyna. Oreksyny są takim wskaźnikami, które mówią mózgowi, kiedy mamy się budzić. Jeśli są wyhamowywane, to zasypiamy. Jeśli coś jest nie tak - każą nam się wybudzić i odczuwamy paraliż. Nasz organizm jeszcze biologicznie się nie przystosował do czuwania, a my już czuwamy. Jednak mózg jest tak skomplikowanym organem, że takich chwilowych zawahań może pojawić się sporo i z rożnych przyczyn – tłumaczy ekspert.
Niektórzy pamiętają sen poprzedzający paraliż. To, co jednak nasz mózg wyczynia z logiką i jak bawi się nami... to jakiś koszmar. Marzeń sennych niestety sobie nie wybieramy, a wszystko co się w nich przytrafia w danym momencie, jest prawdziwe.
Adam

"Szedłem jakąś ulicą, wzdłuż niej były tory tramwajowe. A z jednej strony było ogrodzenie w cholerę długie zrobione z desek. I nagle masz tak, że wiesz, że śnisz, ale po chwili chcesz się obudzić. Nie możesz. Upływa chwila, jesteś jakby obudzony, ale nie możesz się właśnie ruszać itp. W sumie to nawet śmieszna historia (może i ciekawa), bo innych snów się tak nie pamięta. A ten utkwił mi w głowie. Pamiętam nawet, że ta ulica była brukowana i świeciło z naprzeciwka słońce. Takie jesienne. Dziwny sen."

Kobiety często nawiedza inkub
Paraliż senny występuje w fazie REM (lunatykowanie - NREM), gdy za szybko się wybudzimy. Zwidy to pozostałości snu (halucynacje hipnagogiczne). Dlaczego zawsze to jest jakiś potwór czy inna zła istota? Czemu nie może nas odwiedzić dobra wróżka i utulić do snu? – Niestety, badania wykazały, że ponad 80% snów to sny nieprzyjemne, kiedy marzenia śniącego są związane z niepowodzeniami – mówi dr Jernajczyk. "Szczęściarze", którzy zostali sparaliżowani akurat w trakcie przyjemnego snu, mają czasem pozytywne przeżycia.
Zuzanna

"Paraliż miałam setki razy, a nawet "oobe" czyli wyjście poza ciało. Raz uprawiałam tak jakby seks z niewidzialnym bytem - czułam rękę w kroku. Zazwyczaj w czasie paraliżu leży na mnie jakaś postać i dzieją się rzeczy z zabarwieniem erotycznym. Trudno to opisać. Jednak tylko ze 2-3 razy było to przyjemne. Miałam też paraliż z samą fonią: nasilał mi się dźwięk w głowie. Był bardzo drażniący i nie można było z tym nic zrobić. Koleżanka mi kiedyś opowiadała, że siedział na niej czarny, workowaty stwór i widziała go bardzo dokładnie."

Wygląda na to, że takie erotyczne przeżycia przytrafiają się głównie kobietom. – Zjawa (czy jakkolwiek to nazwać), która weszła mi do pokoju, ciućkała mi małego palca u ręki i ziała zimnem, a ja oczywiście nie mogłam się ruszyć. Było to oczywiście przerażające – mówi Justyna.
Anna

"Raz po prostu spałam w swoim pokoju i nagle zostałam sparaliżowana. Widziałam swój pokój jak przez mgłę i jakieś łażące postacie, oczywiście takie straszne, zakapturzone. A jeszcze innym razem było pełno jakby starych obrzydliwych czarownic, z takimi mordami pomarszczonymi i guzami... ble. W sumie to płeć tych postaci nie była mi znana, paskudne stwory i chciały mnie zgwałcić. Czułam obrzydzenie, strach, a z drugiej strony wiedziałam, że jak nad tym zapanuje to zaraz sobie wejdę w świadomy sen. Jednak zawsze jest to tak przerażające, że chce się wybudzić całkiem. A wygląda to tak, że czuję, że nie mogę się poruszyć, ale próbuje to robić, i mam wrażenie, że zaczynam się szamotać i miotać po tym łóżku, a tak naprawdę leżę w bezruchu. Plus krzyczę w swojej głowie - dosłownie"

Nie róbcie tego w domu. Ani nigdzie
Paraliż senny przeraża i przez to fascynuje. Zawsze ciekawią nas tematy "okołośmierciowe". Strasznie nas ciągnie do odkrywania nieodkrytego. Podejrzewam, że osoby doświadczające paraliżu powściągną swój entuzjazm i przestają tańczyć "danse macabre". Na jednej z facebookowych grup widziałem post, w którym chłopak chce wywołać zmorę. Pewnie myśli, że to coś fajnego jak tzw. świadomy sen (LD, lucid dream), którego podobno można się nauczyć i dzięki któremu nie jesteśmy tylko aktorami, ale i reżyserami snu.
Niektóre eksperymenty ze świadomym snem kończą się paraliżem. Nie zawsze przerywanie snu i zasypianie da nam oczekiwany efekt. Marcin przekonał się o tym na własnej skórze. – Wracałem z wczasów samolotem. Jak to najczęściej bywa - o chorych porach, często przysypiałem w międzyczasie czekając na lotnisku. Kiedy przyjechałem do domu około 6 rano, chciałem się oczywiście kimnąć. Lecz na mieście zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy. Kiedy np. próbowałem podskoczyć, to mój skok trwał jakieś 5-10 sekund i był niesamowicie wysoki. Po kilkunastu minutach latania po mieście spojrzałem na zegarek. Wskazówka kręciła się jak szalona. Wtedy złapałem się za głowę, zacząłem wyć z śmiechu i przypomniałem sobie, że jestem w świadomym śnie. Obudziłem się w samochodzie dojeżdżając dopiero do domu. Świetne przeżycie. Pierwsza myśl: trzeba to powtórzyć – mówi kolega, który teraz skończył się bawić swoimi snami.
Marcin

"No i któregoś razu, po paru nieudanych próbach, leżę sobie w łóżeczku oglądając film. Czuję, że przysypiam, bo tak trochę jakby traciłem przytomność, ale co chwila się wybudzałem. Nagle słyszę delikatny oddech za moimi plecami (leżałem na prawym boku). Dosłownie czuję, że ktoś jest za mną. Ale nie nie to nie był oddech jakiejś dziewczyny, który dodawałby mi otuchy. To były przerażające, nasilające sie demoniczne wibracje z tyłu moich pleców. Po chwili zorientowałem się, że jestem u siebie i nikogo nie zapraszałem i nikt szedł ze mną spać. Chce się odwrócić i nie mogę! Zacząłem w cholerę panikować."

"Widziałem cały czasz, że coś leci w TV, ale nie mogłem tego zidentyfikować. Bałem się coraz bardziej. Czułem się jak w filmie "Motyl i skafander". Mogłem tylko patrzeć na rozwój sytuacji. To nie było taki typowy koszmar, że goni cię baba jaga. Moje emocje tak jakby były nasilone dziesięciokrotnie. Bałem sie po prostu tego, że leżę w łóżku i nie mogę sie ruszyć. I nie wiem. Jakimiś nadludzkimi silami po 2-3 minutach ruszyłem ręką. Spojrzałem na nią i już bylem wybudzony. Masakra."

Żyjemy w świecie paralityków
Osoby z którymi rozmawiałem mają między 25 a 35 lat. To zaskoczyło nawet doktora, z którym rozmawiałem, bo zazwyczaj do jego ośrodka przychodzą przestraszone realistycznymi koszmarami dzieci. Sam byłem zdziwiony, ile osób odezwało się do mnie, gdy rozpocząłem poszukiwania na Facebooku. I to nie tylko "imprezowiczów". Niektórym musiałem odmówić, bo artykuł byłby zdecydowanie za długi. Żyjemy w społeczeństwie "paralityków" i przydałyby się nowe badania oraz edukacja, bo choć nie jestem ekspertem - paraliż senny to coraz bardziej popularne zaburzenie cywilizacyjne związane z naszym "nowoczesnym" stylem życia. Nie wszyscy wiedzą, że nie bierze się znikąd.

Dzieciaki przed snem oglądają telewizję, grają na konsoli, patrzą w tablety. Wyłączą urządzenie, i myk do łóżka. Nie ma co się dziwić, że potem wychodzi potwór z szafy. – Idą spać, bo ciało jest zmęczone dniem. Jednak światło bijące z ekranów jest silnie pobudzające, zakłóca rytm, więc naszemu mózgowi nie śpieszno jest ze spaniem – mówi dr Jernajczyk. Dorośli robią to samo codziennie, a do tego opróżniają np. 2-3 butelki piwa lub palą "ostatniego papierosa" przed snem. – Nikotyna również pobudza nasz mózg. Po alkoholu uśniemy jak niemowlę, ale po kilku godzinach wydzieli się aldehyd octowy, który też jest silnie pobudzający. I czasem otwieramy oczy w środku nocy. Jeśli to się zbiegnie z fazą REM, paraliż senny mamy niemal gwarantowany – mówi ekspert z warszawskiego Ośrodka Medycyny Snu.
Trzeba więc dobrze się wysypiać, ograniczać używki, a przed snem czytać książkę – rady od dziecka powtarzane przez każdą mamę. Spanie na wznak nie jest wskazane, ale nie jest też regułą dla przyjścia zmór. Z rozmów i własnego doświadczenia wiem, że najlepszy sposób na odzyskanie kontroli nad ciałem, to skupienie się na oddychaniu lub poruszaniu ręką, palcem, stopą. Najważniejszym jest jednak mieć świadomość, że nie ma opcji byśmy się nie wybudzili. Paraliż senny z punktu fizjologicznego nie jest czymś złym. – To prawidłowy stan organizmu w REM. Nieszczęściem jest tylko to, że człowiek już czuwa, ale ciało jest jeszcze w tej fazie – mówi dr Wojciech Jernajczyk. Nie ma udokumentowanych przypadków trwałego paraliżu sennego. Zresztą, jak taka osoba miała o tym poinformować innych?
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...