Koniec studiów z kulturoznawstwa, jakie znamy. Trafiły na listę "dyscyplin zagrożonych". Dziekan: To błędna ścieżka

Gowin zapisał kulturoznawstwo na liście dyscyplin zagrożonych. Dziekan ostrzega: "to błędna ścieżka"
Gowin zapisał kulturoznawstwo na liście dyscyplin zagrożonych. Dziekan ostrzega: "to błędna ścieżka" Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Wśród studentów zawrzało. Okazało się, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego planuje o połowę ograniczyć liczbę dyscyplin naukowych. – Jeśli mamy na poważnie traktować opowieść o innowacyjnej gospodarce, o Polsce jako kraju, który nie będzie tylko montownią Zachodu, to jest to błędna ścieżka – bez krytycznie myślących ludzi o szerokich horyzontach nie będzie innowacji społecznych i biznesowych – stwierdza w rozmowie z naTemat prof. Mirosław Filiciak, dziekan Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych SWPS.

W poniedziałek w Katowicach minister Jarosław Gowin przekonywał, że zmniejszenie liczby dyscyplin naukowych, sprawi, że polskie uczelnie dorównają do międzynarodowych standardów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD. Taki los ma spotkać m.in. kulturoznawstwo. Szef resortu nauki chce, by pełniło ono rolę "poddyscypliny w ramach jakiejś szerszej kategorii".
Tak wynika z Konstytucji dla Nauki, czyli projektu ustawy, która ma wprowadzić zmiany w szkolnictwie wyższym.
Już we wrześniu do ministra w tej sprawie apelowało Polskie Towarzystwo Kulturoznawcze, które "z zaniepokojeniem przyjęło wiadomość o planowanej redukcji dyscyplin humanistycznych".
To nie jedyny krok Towarzystwa. Jego członkowie wraz z absolwentami i studentami tego kierunku z różnych polskich uczelni wystosowali do ministra apel o "utrzymanie kulturoznawstwa jako dyscypliny naukowej". "Dla dalszego rozwoju kierunku studiów decyzja ta może przynieść szereg negatywnych konsekwencji, których się obawiamy: obniżenie prestiżu dyplomów licencjata i magistra, ograniczenie możliwości rozwoju naukowego, dydaktycznego i instytucjonalnego instytutów i katedr, w których studia kulturoznawcze są prowadzone. Nie da się rozwijać dobrze działalności dydaktycznej w żadnej dziedzinie bez jej rozwoju naukowego" – czytamy w petycji, którą do godziny 16:20 w środę podpisało ponad 1,9 tys. osób.

Ważna sprawa. Zachęcam do podpisania!

Opublikowany przez Marcin Orliński na 11 października 2017
"Zubożenie kultury"
W sieci rozgorzała dyskusja o kulturoznawcach i ministerialnych planach. "To wszystko przez te wykłady o gender"; "W sumie logiczne, jak rozp*** kulturę, to na czym się tu znać"; "Skasowanie dotychczasowego statusu, to niebawem likwidacja tego kierunku, a w efekcie serio zubożenie kultury, wszędzie, nie tylko w gronie profesorów, ale przedszkolaków i uczniów" – to tylko wybrane opinie internautów. Pojawiły się także złośliwe komentarze, że "likwidacja tego kierunku pozwoliłaby zredukować liczbę bezrobotnych".
Ale na uczeniach przekonują, że to tylko krzywdzący stereotyp. Na dowód prof. Mirosław Filiciak, dziekan Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych SWPS, przytacza dane. – W systemie monitorowania ekonomicznych losów absolwentów szkół wyższych można łatwo sprawdzić, że pensja absolwentów kulturoznawstwa uniwersytetu SWPS to ponad 5 tys. zł brutto. To chyba dobrze pokazuje, że opowieść, wedle której absolwenci kulturoznawstwa są niepotrzebni i zasilają szeregi bezrobotnych albo pracują na zmywaku, jest absolutnie nieuprawniona – podkreśla Mirosław Filiciak. I – jak przekonuje prof. Marianna Michałowska, dyrektor Instytutu Kulturoznawstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza – zainteresowanie tym kierunkiem wcale nie słabnie. – Mimo niżu demograficznego i ogłaszanej malejącej liczby studentów, nadal mamy wielu chętnych. W tym roku na studia licencjackie zgłosiło się ponad 130 osób – mówi nam Michałowska.



Co można robić z dyplomem ukończenia kulturoznawstwa? – Nasi absolwenci bez większych problemów, najczęściej już w trakcie studiów, znajdują pracę w NGO-sach, instytucjach publicznych, instytucjach kultury, ale także w biznesie, zwykle w branżach związanych z kulturą, choć nie tylko – zaznacza Filiciak.

Mniejszy prestiż, poszkodowani naukowcy

Słowa ministra wywołały pytania o to, co stanie się z dyplomami absolwentów kulturoznawstwa i jaki los czeka studentów, którzy właśnie kończą ten kierunek. Oczywiście to zbyt daleko idąca interpretacja, a planowana zmiana wcale nie oznacza faktycznej likwidacji studiów kulturoznawczych. Dziekan SWPS uspokaja: – Z perspektywy studentów ewentualna zmiana nie powinna być problemem, przynajmniej nie bezpośrednio. W ostateczności możemy przecież zastąpić napis "kulturoznawstwo", który widnieje na dyplomie na "inna dyscyplina humanistyczna/kulturoznawstwo". Może wyglądałoby to mniej prestiżowo, ale w sensie praktycznym niczego by nie utrudniało, bo wierzę, że dyplom sam w sobie nie jest najważniejszy – stwierdza Filiciak.

Ale planowana zmiana nie byłaby korzystna dla naukowców. – Zagrożeniem jest niewątpliwie możliwość pracy naukowej w danej dyscyplinie, możliwość wypracowywania i uzyskiwania grantów naukowych, które będą dostosowane do naszego profilu naukowego, opracowywania nowych projektów studiów, doktoryzowania młodej kadry naukowej – wylicza Marianna Michałowska, dyrektor Instytutu Kulturoznawstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Wtóruje jej prof. Filiciak: – Obawiamy się, czy wraz z innymi zmianami nie jest to ruch w kierunku ograniczania dostępu do pieniędzy na badania i marginalizacji samego kulturoznawstwa, jak i humanistyki w ogóle – stwierdza Filiciak. I wprost dodaje: – W środowisku ten ministerialny gest odbierany jest jako krzywdzące zepchnięcie kulturoznawstwa na margines nauki, podtrzymywanie tej narracji o bezużytecznej niszy.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...