Gigantyczny sukces reformy PiS. Zmusili alimenciarzy do płacenia

Nowe przepisy w sprawie alimenciarzy działają
Nowe przepisy w sprawie alimenciarzy działają Fot. screen z "Wiadomości"
Wprowadzone we wrześniu ubiegłego roku przepisy o dłużnikach alimentacyjnych zaczynają działać. Kwota zaległości z tytułu alimentów zmniejszyła się ze 180 mln zł na wiosnę do 106 mln zł obecnie. Dłużnicy boją się więzienia.

Taka sytuacja wynika z zaostrzenia przepisów art. 209 kodeksu karnego. Dotyczą one uchylania się od obowiązku alimentacyjnego. Dziś jest tak, że jeśli zaległość rodzica przekroczy równowartość trzymiesięcznych alimentów, można złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Samotne kobiety coraz częściej korzystają z tej możliwości.



"Przykładowo w okręgu łódzkim tylko w sierpniu i we wrześniu tego roku prokuratury wszczęły 367 takich spraw. To niemal 60 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku" – pisze "Rzeczpospolita".

Sądy zaczęły orzekać kary ograniczenia wolności. Alimenciarze pracują np. przy remontach szkół i placów wokół nich. Pielęgnują miejskie rabatki i koszą trawę.

"Z najnowszego raportu przygotowanego przez Krajowy Rejestr Długów wynika, że we wrześniu do rejestru trafiło 650 nowych alimenciarzy. Dla porównania w marcu tego roku wpisano do niego aż 2,5 tys. nowych dłużników" – zaznacza "Rz".

W 2015 roku Instytut Spraw Publicznych alarmował, że w Polsce żyje milion dzieci, które nie dostają zasądzonych im alimentów. Kolejne dwa miliony należne im pieniądze otrzymują nieregularnie. Ściągalność alimentów we Francji w ok. 75 proc. przypadków kończy się sukcesem. Jeszcze lepsze statystyki mają kraje Skandynawii czy USA. W Polsce to – wedle różnych źródeł – kilka do maksymalnie kilkunastu procent.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...