"Botoks" Vegi spadł rządowi z nieba. To ten film może sprawić, że Polacy odwrócą się od protestujących lekarzy

"Botoks" Vegi rządowi spadł z nieba. Ten film może sprawić, że spadnie poparcie dla postulatów protestujących lekarzy.
"Botoks" Vegi rządowi spadł z nieba. Ten film może sprawić, że spadnie poparcie dla postulatów protestujących lekarzy. Fot. Facebook.com/ tvp.info
Żeby nikomu czasem nie przyszło na myśl, że lekarzom należą się podwyżki. W końcu świat służby zdrowia to samo zło. Z taką myślą wychodzą ci, którzy obejrzeli najnowszy film Patryka Vegi. Przynajmniej takie jest założenie reżysera, który na antenie TVP Info przekonywał, że w "Botoksie" jest "misja" i wyrażał nadzieję, iż ten zmasakrowany przez krytykę obraz "zmieni rzeczywistość". Fatalne recenzje filmowi tylko pomogły – po drugim weekendzie od premiery zobaczyło go niemal półtora miliona osób. Co może źle świadczyć o gustach widzów, ale co może cieszyć obóz rządzący.

"Miliard sto milionów złotych w ciągu czterech lat trafi do lekarzy rezydentów" – obwieściły przed tygodniem "Wiadomości" TVP, od razu wskazując, po której stronie tego sporu jest racja: dobry rząd daje mnóstwo pieniędzy, a im wciąż jeszcze mało. Potem, gdy kolejna runda negocjacji z prowadzącymi protest głodowy młodymi lekarzami zakończyła się niczym, "Wiadomości" rzuciły wziętą z sufitu cyfrą – że niby takie są żądania rezydentów.
W całą tę propagandową walkę z protestującymi, którzy żądają zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, film Patryka Vegi wpisuje się znakomicie. "Botoks" zohydza bowiem Polakom całe środowisko medyczne. Za pomocą filmu robi to, co przed laty zrobił Zbigniew Ziobro. Wielu lekarzy wspomina, że stosunek pacjentów do nich bardzo zmienił się od 2007 r. i aresztowania kardiochirurga ze szpitala MSWiA w Warszawie. Wówczas na konferencji prasowej, która przeszła do historii, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział o lekarzu: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".
Dziś Zbigniew Ziobro znów jest szefem resortu sprawiedliwości i ta sama narracja powróciła. Nie tylko na konferencjach ministerstwa, nie tylko w mediach publicznych – także w kinie.



Patryk Vega próbuje wmówić widzom, że polskie szpitale to "świat ogarnięty ciemnością", że pełno w nich "lekarzy-partaczy", którzy wręcz "dokonują zabójstw" a ich koledzy wspólnie z prokuraturą "tuszują wszelkie błędy". Gdy taki obraz płynął niegdyś z polsatowskiego serialu "Daleko od noszy", nikt się nie oburzał – wszyscy wiedzieli, że jest to totalnie absurdalna komedia. Ale gdy Vega próbuje nadać ton, że jego film jest misyjny, to jest to już naprawdę niebezpieczne. I nie chodzi tu o to, że zaufanie Polaków do lekarzy spadnie jeszcze niżej. Ten film sprawi, że masa ludzi jeszcze bardziej zwróci się w stronę znachorów i ruchów antyszczepionkowych. Skoro w szpitalu na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo i znikąd pomocy?
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że rządowi film Vegi spadł z nieba – po tym, jak zaprezentowano w "Botoksie" lekarzy, społeczeństwu może osłabnąć zapał w popieraniu protestujących. Zresztą sami rezydenci dostrzegli, co "Botoks" im robi.

Rezydentka ze szpitala w Kostrzynie "pochwaliła się", ile wynoszą jej wpływy na konto.

Nie lubię rozmawiać o pieniądzach.
To poniżej pewnego poziomu, trochę żenujące.

Ale w tygodniu Protestu Głodowego Lekarzy. W tygodniu Botoksu w kinach. W tygodniu, kiedy przeczytałam największą ilość obrażających mnie komentarzy wystawianych przez anonimowych użytkowników internetu, osądzających zbiorowo lekarzy... nie mogę tego przemilczeć.

matka lekarka rezydentka Nie lubię rozmawiać o pieniądzach. To poniżej pewnego poziomu, trochę żenujące. Ale w...

Opublikowany przez Moni So na 10 października 2017
O "Botoksie" wspomina też inny rezydent, który w 50. punktach prezentuje, jak wygląda praca młodego lekarza.

35. Patryk Vega twierdzi, że koncerny farmaceutyczne sponsorują twoje wyjazdy na safari.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej o filmie Vegi rozmawia niechętnie. – Nie chcę się wypowiadać na temat filmów wulgarnych, w tym filmów z dziedziny, którą określiłbym jako pornografię umysłową – stwierdził na wstępie dr Maciej Hamankiewicz. Przyznał jednak, że rozmawiał z lekarzami, którzy to "dzieło" widzieli.
dr Maciej Hamankiewicz
prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Rozmawiałem z lekarzami, którzy byli na tym filmie i są bardzo zniesmaczeni. W ich opinii, jeśli ten film miał komuś zaszkodzić, to bardzo zaszkodził samemu panu Vedze, którego warsztat filmowy został przysłoniony przez ten niesmak. Nie sądzę zatem, aby "Botoks" miał jakiś wpływ na opinię publiczną w kontekście trwającego protestu lekarzy, podkreślam: lekarzy, bo słowo "rezydentów" może być mylące – to są pełnoprawni lekarze, po zdanym egzaminie państwowym. Przecież były przeprowadzane badania opinii publicznej i okazuje się, że zdecydowana większość Polaków popiera postulaty protestujących.

I to fakt – według badania SW Research dla serwisu rp.pl ponad połowa Polaków uważa, że protest głodowy lekarzy jest uzasadniony. Tak odpowiedziało 52,1 proc. ankietowanych, 18,6 proc. nie miało zdania, z kolei 29,3 proc. badanych nie wyraziło w tym sondażu poparcia dla protestujących.

Ale są jeszcze inne badania – przeprowadzane rokrocznie. Chodzi o zaufanie Polaków do przedstawicieli poszczególnych zawodów. I w tym sondażu lekarze wypadają blado. Jeszcze w 2011 r. lekarzom ufało 73 proc. badanych Polaków, w 2016 – zaledwie 43 proc. Dane te przytaczała przed rokiem "Gazeta Lekarska", relacjonując zorganizowaną w Senacie konferencję pod hasłem "Lekarz – zawód szczególnego zaufania społecznego". Jednym z uczestników spotkania był wówczas minister Konstanty Radziwiłł, a organizatorami byli marszałek Stanisław Karczewski i dr Maciej Hamankiewicz.
W rozmowie z naTemat prezes Naczelnej Rady Lekarskiej wspomniał o wnioskach z tamtej konferencji. Jak przekonuje – ten spadek zaufania do lekarzy nie jest skutkiem tego, że służba zdrowia wygląda tak, jak to próbuje wmówić widzom Vega.

– Spadek zaufania do lekarzy wynika z tego, że oni są twarzą całego systemu. A nie da się być dobrą twarzą czegoś, co funkcjonuje tak źle. Zupełnie inaczej wyglądałyby wyniki tego badania, gdyby pytano konkretnego pacjenta, czy ufa swojemu lekarzowi. Jestem przekonany, że zdecydowana większość odpowiedziałaby, że ma zaufanie do lekarza, którego zna – tłumaczy dr Hamankiewicz. Choć nie tylko w "systemie" dostrzega on przyczyny tak dużego spadku zaufania do lekarzy. Przyznaje, że wiele się zmieniło od 2007 r. i aresztowania kardiochirurga ze szpitala MSWiA w Warszawie. Wówczas niejednego lekarza na oczach kamer wyprowadzano w kajdankach.

– Jesteśmy przekonani, że trzeba stać na straży wykonywania zawodu lekarza i samorząd lekarski też to czyni. Natomiast na pewno wzmożone działanie prokuratorskich postępowań i to w obliczu kamer nie wpływa pozytywnie na poziom zaufania do lekarzy. To takie wysyłanie sygnału do społeczeństwa: "coś tam pewnie było na rzeczy" – ocenia prezes NRL.
dr Maciej Hamankiewicz
prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

W ostatnim czasie w prokuraturach powoływane są specjalne zespoły, które mają się przyglądać sprawom błędów lekarskich jeszcze bardziej szczegółowo. Sprawy są rozpatrywane, lekarze wzywani, przesłuchiwani. Jeśli wraca się po raz kolejny do tej samej sprawy sprzed lat to jest nie tylko kwestia braku zaufania do lekarzy – to też brak zaufania do prokuratorów, którzy już raz w konkretnej sprawie podjęli określoną decyzję.

Bez wątpienia, ani Patryk Vega nie miał pojęcia, że premiera "Botoksu" zbiegnie się ze strajkiem w służbie zdrowia, ani lekarze nie przewidzieli, że ich protest będzie się toczył w czasie, gdy tłumy Polaków zobaczą taki film. Prezes Hamankiewicz przyznaje, że jest wdzięczny młodym lekarzom za podjęcie tej akcji. Wierzy, że ten protest może sporo zmienić w świadomości społecznej. Więcej niż film "Botoks".
dr Maciej Hamankiewicz
prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Nareszcie jest obnażane oszustwo rządzących. I to nie chodzi tylko o ten rząd. Poprzednicy mieli dużo czasu na naprawdę sytuacji. Ale tego się nie da zrobić bez zwiększenia nakładów. To tak jak z siecią szpitali ministra Radziwiłła – finansowanie służby zdrowia nawet na poziomie 4,7 PKB i obiecywanie pacjentom, że za te pieniądze każdy chory otrzyma to, co mu się należy, jest zwykłym oszustwem.

Na razie widać, że w TVP Info wyczuli, iż warto postawić na promocję "Botoksu" – obrzucanie błotem lekarzy w czasie trwającego protestu jest władzy bardzo na rękę.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...