"Czujemy się upokorzeni". Lekarze rezydenci myśleli, że spotkają się z Szydło, ale okazało się, że jej nie było

Protest głodowy medyków trwa od 2 października. W czwartek wieczorem okazało się, że spotkania z premier Szydło nie będzie – zamiast niej lekarzy przyjęli jej przedstawiciele.
Protest głodowy medyków trwa od 2 października. W czwartek wieczorem okazało się, że spotkania z premier Szydło nie będzie – zamiast niej lekarzy przyjęli jej przedstawiciele. fot. twitter.com/ Porozumienie Zawodów Medycznych
"Już nie damy się naciągać i manipulować. Wierzyliśmy i ufaliśmy, ale już nie wierzymy i nie ufamy" – powiedział Łukasz Jankowski z Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. W czwartek późnym wieczorek przedstawiciele głodujących medyków pojechali do Kancelarii Premiera. To lekarze wyszli z inicjatywą spotkania i otrzymali zaproszenie na rozmowy. Tam jednak okazało się, że spotkania z premier Szydło nie będzie.

Zamiast tego lekarzy przyjęła Beata Kempa (szefowa Kancelarii), minister Konstanty Radziwiłł i wiceminister Henryk Kowalczyk. Tymczasem przedstawiciele głodujących byli przekonani, że będzie rozmawiać z nimi premier Beata Szydło. Sami zresztą ubiegali się o to spotkanie. Po wyjściu z KPRM medycy nie kryli rozgoryczenia.
"Jesteśmy upokorzeni. Już nie damy się naciągać i manipulować. Wierzyliśmy i ufaliśmy, ale już nie wierzymy i nie ufamy" – powiedział Łukasz Jankowski z Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Głównym postulatem głodujących medyków jest zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do bezpiecznego minimum 6,8 proc. PKB. Obecnie jest to o 2 punkty procentowe mniej, co – jak wskazują lekarze – prowadzi do tego, że życie i zdrowie pacjentów jest zagrożone, bo nie mają dostępu do badań diagnostycznych, a do specjalistów czekają w kolejce miesiącami, a nawet latami. Medycy żądają także zwiększenia płac – lekarz stażysta za miesiąc pracy otrzymuje na rękę 1 400 zł.



Zwracając się do dziennikarzy minister Kempa powtórzyła stanowisko rządu. Młodzi medycy mają przerwać protest - wtedy będą mogli włączyć się w prace rządowej komisji, powołanej do zaproponowania rozwiązań do 15 grudnia. "Ponieważ te postulaty nie zostały spełnione, trudno żeby pani premier spotkała się. Tym bardziej, że spotkała się wczoraj [w środę – red.], czyli była gotowa i jest gotowa na te rozmowy – mówiła w czwartek wieczorem Beata Kempa.

Minister Konstanty Radziwiłł dodał, że komisja ruszy z pracami niezależnie od tego, czy medycy zakończą głodówkę czy nie, jedyną kwestią pozostaje, czy prace odbędą się z ich udziałem. Z kolei wiceminister Kowalczyk wyraził nadzieję, że lekarze dołączą do rządowego zespołu i powiedział, że wkrótce gabinet premier Szydło może się zająć zwiększeniem nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB do 2025 r.

Kolejny zawód. Protest trwa.

Opublikowany przez Porozumienie Rezydentów OZZL na 12 października 2017
Protest głodowy lekarzy trwa od 2 października. Medycy w rozmowie z naTemat podkreślali, że zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB jest konieczne już teraz, a nie za kilka lat, gdyż przez ten czas Polacy nadal będą tracić zdrowie i życie z powodu niedofinansowania leczenia. "Jeżeli chodzi o nakłady na opiekę zdrowotną w Polsce, to mamy najmniejsze wydatki w Europie" - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

W czwartek w Sejmie odbyła się debata o proteście głodowym medyków. "Niech jadą!" – krzyknęła posłanka PiS, Józefa Hrynkiewicz, na słowa posłanki Platformy, że młodzi przedstawiciele służby zdrowia są tak zdesperowani trudną sytuacją, że mogą wyjechać za granicę. Potem polityk PiS tłumaczyła, że nikogo nie obraziła i że to ona czuje się obrażona przez głodujących medyków, bo stosują metody jak z walki o niepodległość.

źródło: tvn24.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...