Na polskich drogach nie jest tak źle. Oto, jak w Poznaniu przeprasza się za drogowe błędy

Jak pokazuje przykład z Poznania, kultura na drodze obowiązuje też w Polsce.
Jak pokazuje przykład z Poznania, kultura na drodze obowiązuje też w Polsce. Fot. facebook.com/Spotted-MPK-Poznań
Nie trzeba codziennie prowadzić samochodu, żeby wiedzieć, że polska kultura drogowa pozostawia wiele do życzenia. Zajeżdżanie drogi, wymuszanie pierwszeństwa czy wpychanie się na obszary wyłączone z ruchu to niestety nic nowego. A do tego nieodłączna kłótnia i wyzwiska. Jednak jak pokazuje przykład z Poznania, wcale nie musi tak być.

Zdarzenie miało miejsce w środę rano na jednym z poznańskich skrzyżowań. Wracałam ulicą Za Cytadelą w kierunku Winograd, kierowca wyjeżdżający z ulicy Bastionowej wymusił na mnie pierwszeństwo (znaki informują o skrzyżowaniu równorzędnym) – wyjaśnia autorka wpisu. – Nie obyło się bez klasycznej sprzeczki w stylu: „JAK JEŹDZISZ BABO?!”. Pan upierał się przy swoim pierwszeństwie i mojej nieznajomości przepisów, ja upierałam się przy moim pierwszeństwie i nieznajomości przepisów adwersarza. I rozstaliśmy się rzucając sobie nienawistne spojrzenia (obyło się bez przekleństw) – dodaje kobieta.
I byłaby to sytuacja jakich wiele na polskich drogach, gdyby nie to, co następnego dnia rano kobieta znalazła na dwóch drzewach rosnących przy feralnym skrzyżowaniu.
– Rano czekała na mnie wiadomość przyklejona na dwóch drzewach. Pan kierowca dokonał nie lada wysiłku co doceniam i popołudniu nie omieszkam odpowiedzieć tym samym kanałem informacyjnym. MOŻNA? MOŻNA PRZYZNAĆ SIĘ DO BŁĘDU! - zakończyła swój wpis kobieta, którym wywołała wiele pozytywnych komentarzy. Co prawda złośliwi twierdzą, że trzymając się zasady rozwieszania przeprosin za każde przewinienie, zabrakłoby w Polsce drzew, ale jak widać, nie każde drogowe starcie musi kończyć się nerwami i użyciem podwórkowej łaciny.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...