Zażartował na lotnisku, że ma w torbie granat i pistolet. Głupi dowcip drogo go kosztował

Kapitan samolotu do Reykjaviku odmówił przyjęcia na pokład mężczyzny, który wcześniej żartował o pistolecie i granacie ukrytym w bagażu.
Kapitan samolotu do Reykjaviku odmówił przyjęcia na pokład mężczyzny, który wcześniej żartował o pistolecie i granacie ukrytym w bagażu. Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta
Mężczyzna miał lecieć na Islandię. Spakowany przyjechał na lotnisko w Gdańsku, gdzie podczas odprawy miał zażartować, iż ma w torbie ukrytą broń. Natychmiast powiadomiono odpowiednie służby, a pasażer… drogo zapłacił za nietypowe poczucie humoru.

Po skontrolowaniu bagażu mężczyzny nie znaleziono śladu ani pistoletu, ani granatu. Nie pomogła też rewizja osobista, i choć mężczyzna zaklinał się, ze to był tylko tak żart, ukarano niedoszłego pasażera mandatem w wysokości 300 zł. Jeszcze mniej zrozumienia dla dowcipu miał kapitan samolotu do Reykjaviku, który skorzystał ze swoich uprawnień i nie wpuścił mężczyzny na pokład samolotu.

Jak donosi portal trójmiasto.pl, przypadek mężczyzny nie jest odosobniony. Wręcz mnożą się przypadki, gdy pasażerowie dowcipkują sobie na temat bomby umieszczonej w bagażu. W tym roku Straż Graniczna ukarała już 27 osób, które żartowały w podobny sposób, lub też awanturowały się na gdańskim lotnisku przed wejściem na pokład samolotu. Walka z tą plagą przypomina walkę z wiatrakami, zdaje się nie pomagać nawet wizja kary w wysokości do 500 zł.

źródło: trojmiasto.pl
Trwa ładowanie komentarzy...