Prawicowa dziennikarka próbowała rozszyfrować skrót dotyczący seksu. Pomagał jej cały Twitter

Teresa Bochwic próbowała rozszyfrować skrót BDSM.
Teresa Bochwic próbowała rozszyfrować skrót BDSM. YouTube/Telewizja Republika
Znana edukatorka seksualna, Alicja Długołęcka, udzieliła wywiadu na temat dominacji w seksie "Kulturze Liberalnej". Nie uszło to uwadze Teresy Bochwic, prawicowej dziennikarki i członkini Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Alicja Długołęcka znana jest między innymi z cyklu rozmów o seksie w "Wysokich Obcasach". Tym razem rozmawiała z "Kulturą Liberalną" między innymi na temat mniej lub bardziej typowych praktyk seksualnych. Seksuolożka powiedziała między innymi, że "seks u ludzi, tak jak u małp, jest narzędziem dominacji. Nie służy wyłącznie zaspokojeniu potrzeby seksualnej, lecz również ustawieniu członków stada w hierarchii i to bez względu na płeć. Ale nawet jeśli zachowania dominacyjne są w jakiś sposób wpisane w biologię, to nie oznacza, że mamy zachowywać się jak zwierzęta".

Następnie opowiedziała o BDSM i uznała, że "wszystko jest w porządku", jeśli odbywa się za obopólną zgodą partnerów. Nie dało to spokoju Bochwic, która w serii tweetów próbowała uzyskać od internautów odpowiedź, o co tak właściwie chodzi z tym BDSM. Rozbawiło to nawet Marzenę Paczuską.
Długołęcka w wywiadzie analizuje też gwałt, mówiąc, że jest sposobem na pokazanie osobie, "gdzie jest jej miejsce, od wieków jest powszechnie narzędziem wymuszonej dominacji". Po czym pisze, że w naszej kulturze częściej tą osobą jest kobieta. Teresa Bochwic interpretuje to na swój sposób, pisząc że Długołęcka pisze o gwałcie "ku podnieceniu i zaznaczeniu". "Miało być o seksie, zeszło na gwałt. Biedaczki-lewaczki" – dodaje. Cały wywiad z Długołęcką w Kulturze Liberalnej można przeczytać tutaj.
Ostatnio Teresa Bochwic dała się poznać, jak przyklaskiwała tweetowi o "zarżnięciu" TVN i Polsatu. W 2012 roku wzywała internautów do oglądania zmasakrowanych ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Podała instrukcję, jak dotrzeć do drastycznych zdjęć, na których publikację nie zdecydowały się polskie media.
Trwa ładowanie komentarzy...