Karczewski pouczał rezydentów, by pracowali dla idei. Swojemu ulubieńcowi płaci jednak tyle, że można zdębieć

Stanisław Karczewski krytykował protest rezydentów, mówiąc, że powinni pracować dla idei i nie myśląc o pieniądzach.
Stanisław Karczewski krytykował protest rezydentów, mówiąc, że powinni pracować dla idei i nie myśląc o pieniądzach. Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta
Stanisław Karczewski w bardzo ostrych słowach skomentował protest lekarzy rezydentów, mówiąc, by nie myśleli o pieniądzach. Jest jednak człowiek, któremu Karczewski płaci sumy, o jakich wielu Polaków zarabiających średnią krajową mogłoby pomarzyć.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski kilka dni temu zaapelował do rezydentów, by wrócili do swojej "pięknej i wspaniałej pracy, która daje niezwykłą satysfakcję". Jego zdaniem, myślenie o pieniądzach nie jest najważniejsze w życiu. Jak powiedział, jako marszałek Senatu zarabia zdecydowanie mniej niż zarabiałby jako dyrektor czy ordynator szpitala. Oceniając rezydentów powiedział, że naprawdę warto pracować dla jakiejś idei.



Dziennik "Fakt" publikuje zestawienie zarobków szefa Kancelarii Senatu i przy okazji byłego dyrektora gabinetu obecnego marszałka Senatu, Jakuba Kowalskiego. Według "Faktu", Kowalski ma zarabiać w rok 210,5 tys. zł. Do tego dorabia jeszcze jako radny w Radomiu, około 30 tys. zł rocznie. Hojny marszałek Karczewski dał też Kowalskiemu nagrodę za pracę w kancelarii w wysokości niemal 20 tys. zł.

Ale to jeszcze nie wszystko. Kancelaria płaci miesięcznie za jego wynajęte mieszkanie 2,2 tys. zł. Ale Kowalski i tak narzekał, że nie ma w nim zadowalających go mebli. Kancelaria zakupiła mu więc w Ikei łóżko, stół kuchenny i krzesła. Meble mieli wnieść i skręcić w godzinach pracy pracownicy kancelarii, z czym Kowalski w ogóle się nie krył. Na samą nagrodę, którą dostał Kowalski, lekarz rezydent ze swoimi średnimi zarobkami musiałby ciężko pracować dziewięć miesięcy.

źródło: "Fakt"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...