Monika Olejnik narazi się kobietom za słowa o #metoo. "Nie szalejmy, bo za chwilę bedzie seksmisja"

Monika Olejnik skrytykowała akcję #metoo, mówiąc, że wiele kobiet próbuje dzięki niej zaistnieć w mediach społecznościowych.
Monika Olejnik skrytykowała akcję #metoo, mówiąc, że wiele kobiet próbuje dzięki niej zaistnieć w mediach społecznościowych. Maciej Zienkiewicz/Agencja Gazeta
Od kilku tygodni w mediach społecznościowych trwa akcja z hasztagiem #metoo. W jej ramach kobiety opisują sytuacje, w których doświadczyły przemocy seksualnej. Monika Olejnik wypowiedziała słowa, które mogą się jednak jej zwolenniczkom nie spodobać.

Monika Olejnik zapytana przez serwis Pudelek.tv o to, czy utożsamia się z kobietami zaangażowanymi w #metoo, nie odpowiedziała wprost. Powiedziała natomiast, że podziwia te kobiety, które mają odwagę opowiedzieć o tym, co się wydarzyło. Dodała, że podziwia dziennikarki "New York Timesa" za publikację tekstu o "królu Oscarów", od którego wszystko się zaczęło. Zdaniem Moniki Olejnik, była to kula śniegowa, która doprowadziła do wyrzucenia go z jego własnej wytwórni.



Zaznaczyła jednak, że nie należy przyjmować całej akcji bezkrytycznie, bo wśród kobiet, które były molestowane i mobbingowane czy gwałcone, były też takie, które chcą przez sekundę zaistnieć i mieć tę chwilę sławy. – Nie szalejmy, bo za chwilę bedzie seksmisja, [śmiech] i Juliusz Machulski nakręci drugą część – odparła. Zapytana o to, czy sama doświadczyła molestowania, powiedziała, że nie będzie na ten temat opowiadać.

Dziś pisaliśmy również o wpisie blogerki, która ostro skrytykowała akcję, pisząc "gdzie nie spojrzę, wszystkie byłyśmy molestowane. Trzy czwarte moich koleżanek z fb wrzuca #metoo. Ok, ale co z tego wynika? Nic. Kompletne zero".

Do akcji #metoo masowo dołączyły polskie kobiety. Opisują sytuacje przemocy seksualnej, do której zalicza się między innymi dotykanie wbrew woli, szantaż utratą pracy za brak seksu wyuzdane żarty i gwałt.

źródło: Pudelek
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...