Ta droga ma 100 zakrętów, za jednym z nich kręcono “Opowieści z Narni”. Leży w regionie, o którym pewnie niewiele wiesz

Nowy Land Rover Discovery to auto wymagające - trudnych tras
Nowy Land Rover Discovery to auto wymagające - trudnych tras Fot. materiały prasowe
Region przez który biegnie Droga Stu Zakrętów nie jest specjalnie rozreklamowany, nawet w polskiej skali. Nie do końca wiadomo więc, jakim cudem trafili tu hollywoodzcy producenci, którzy zdecydowali, że to właśnie u podnóża gór Stołowych znajdować się będzie filmowa Narnia. Być może przekonała ich właśnie magiczna liczba górskich serpentyn? Można to łatwo sprawdzić - pod warunkiem posiadania dzieci, liczących kolejne serpentyny i samochodu, który bez problemu wjedzie na każdy “fantastyczny” plener.

Jeśli o samochodzie mowa: marzyłeś o nim, kiedy jeszcze w planie na życie pierwszą pozycję zajmowała przeprowadzka do Patagonii i kilkuletnia samochodowa włóczęga jej bezdrożami. Może nawet zacząłeś wtedy odkładać jakieś pieniądze na Discovery pierwszej generacji. Kilka lat później, gdzieś około premiery “dwójki” nadal marzyłeś o off-roadzie, ale już trochę bliżej, raczej w Polsce. Pojawienie się trzeciej przegapiłeś kompletnie, bo jedyną generacją, jaka cię wtedy interesowała była pierwsza - twojego potomstwa. Widząc “czwórkę” znów zacząłeś marzyć o terenówce, z tym że teraz musiałaby mieć obowiązkowo przymiotnik “rodzinna”... I wtedy pojawiła się “piątka”. Land Rover piątej generacji to samochód terenowy, który zawsze chciałeś mieć i ekstremalnie wygodny SUV, spełniający rodzinne wymagania.
I choć polska Droga Stu Zakrętów w niczym nie przypomina argentyńsko-chilijskiej Paso de los Liberatdores, to nawet na tej liczącej 22 kilometry szosie znajdą się momenty, w których Discovery będzie mógł się wykazać. Nie mówiąc już o tym, że to dobry początek, aby zarazić dzieciaki pasją samochodową - setkę serpentyn, pokonanych płynnie i dynamicznie zapamiętają na długo.

Trasa zaczyna się w Radkowie. Choć poza sezonem miasteczko bywa dość senne, nie należy go lekceważyć - pieczołowicie odrestaurowane kamieniczki oraz renesansowy ratusz są zdecydowanie warte chociaż kilku pstryknięć migawki, podobnie jak okolice pobliskiego Zalewu Radkowskiego. W lecie można popływać po nim kajakami czy rowerami wodnymi, jesienią - teoretycznie mógłbyś przejechać je swoim Discovery. Głębokość brodzenia w “piątce” wynosi 90 cm, a to, jak głęboko sięga woda oszacuje system Wade Sensing. Jego czujniki znajdują się w lusterkach, a informację o tym, jak wysoko sięga woda odczytujesz w czasie rzeczywistym na ekranie kokpitu.
Po opuszczeniu Radkowa zaczynają się schody, czyli w tym przypadku - serpentyny. I o ile pogoda nie psuje warunków, można powiedzieć, że przejazd będzie w miarę bezproblemowy, to przy mniej sprzyjającej aurze standard Land Rovera znacznie poprawi komfort wyprawy. Nie mówiąc już o tym, że podskoki na kolejnych wybojach nie będą wytrącały z rytmu liczących kolejne zakręty dzieciaków - zawieszenie pneumatyczne to tylko jedno z udogodnień, dzięki któremu Discovery V generacji skutecznie “wżenił” się w rodzinę SUV-ów.
Nie da się ukryć, że najnowszy Discovery jest od swojego “brata” poprzedniej generacji przystojniejszy: skonstruowany na zupełnie nowej platformie “zrzucił” niemal 400 kg. Smuklejsze, bardziej aerodynamiczne rysy to zasługa pochylenia przedniej szyby i zachodzących na boki auta reflektorów. Daleko mu jednak do eleganckiego “chucherka” - Discovery to nadal synonim auta o atletycznej sylwetce i idealnych proporcjach. Warto nadmienić, że najmłodszy członek rodziny Land Rover oprócz tego, że przystojny, jest również oszczędny. W sprzedaży dostępne są wersje z silnikiem 2.0 biturbo Diesel o mocy 240KM, a także z silnikami V6 Diesel i benzynowym.
Mając z głowy kwestie ekonomiczne, można spokojnie napawać się widokami, wyłaniającymi się zza kolejnych zakrętów. Mniej więcej w połowie trasy znajduje się Karłów, nad którym góruje najwyższy szczyt gór Stołowych - Szczeliniec.
Z “wdrapaniem” się na szczyt (919 m n.p.m.) tej dość łagodnej góry Discovery z pewnością by sobie poradził - gdyby oczywiście zaszła taka konieczność i gdyby teren nie należał do Parku Narodowego Gór Stołowych. Jeśli zajdzie taka konieczność, system Terrain Response 2, automatycznie dostosuje tryb do warunków jazdy, dobierając najbardziej optymalną konfigurację nastawów podwozia i układu napędowego.
Trzymając się jednak scenariusza optymalnego dla wycieczki szlakiem Drogi Stu Zakrętów, na Szczeliniec wchodzimy pieszo, podziwiamy widoki i unikalne formacje skalne. Opcja dla prawdziwych fanów “Opowieści z Narnii” - robimy selfie przy każdej skałce, która “zagrała” w filmie.
Okazji do tego będzie jeszcze więcej kilka kilometrów dalej za Karłowem, gdzie znajduje się podjazd bezpośrednio pod Błędne Skały. W tym labiryncie skalnych korytarzy można spokojnie zgubić się na kilkadziesiąt minut i przemierzając niektóre odcinki niemal na czworakach, pozastanawiać się, jak bardzo musieli przeklinać ten plener operatorzy kamer.
Po powrocie na parking pakujemy się z powrotem do auta - i nie jest to wcale sformułowanie przypadkowe. Wymęczone dzieciaki mogą wybrać najwygodniejszą, pod kątem regeneracji sił, konfigurację foteli. Discovery jest 7-osobowe, ale ustawieniem foteli można swobodnie żonglować - zarówno z poziomu kokpitu, jak i smartfona. Kwestia dość istotna, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego ładowność: za pierwszym rzędem siedzeń Discovery zapewnia 2500 litrów przestrzeni, a za drugim - 926. Mówiąc prościej: kiedy już miniecie ostatni zakręt i zatrzymacie się na zakupy w Kudowie Zdrój, miejsca na pamiątki z podróży w nowym Discovery nie zabraknie.

Artykuł powstał we współpracy z marką Land Rover Polska

POLUB NAS NA FACEBOOKU