Niewyobrażalne tortury chłopaka we wrocławskim hostelu. Przestali dopiero, gdy w budynku wysiadł prąd

Oprawcy w starszliwy sposób katowali Mateusza, bo podejrzewali go o kradzież laptopa.
Oprawcy w starszliwy sposób katowali Mateusza, bo podejrzewali go o kradzież laptopa. Renata Dąbrowska/Agencja Gazeta
Czterej oprawcy dostali od 2,5 do 4 lat więzienia po budzącym grozę linczu na Mateuszu, wobec którego żywili podejrzenie kradzieży laptopa z recepcji hostelu.

Dwaj z oprawców to syn i siostrzeniec szefowej hostelu. Kolejny ze sprawców linczu dostał zaledwie rok więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Dlatego, że podczas kaźni Mateusza miał tylko 19 lat oraz ze względu na to, że jego rola w torturach była drugoplanowa.

Z recepcji hostelu ukradziono laptopa. Podejrzewano o to Mateusza P., który według nieoficjalnych informacji z prokuratury był na recepcji z mężczyzną, który ukradł komputer. Nie jest jednak jasne, czy Mateusz był wspólnikiem złodzieja. Sprawcy do dziś nie wykryto, a śledztwo jest umorzone.

Sprawcy linczu na Mateuszu nie mieli jednak wątpliwości. Złapali go na ulicy, pobili teleskopowymi pałkami i zaprowadzili na strych hostelu. Związali mu taśmą ręcę, zakleili oczy i usta. Następmie dalej bili go pałkami, kastetem i workiem wypełnionym kamieniami. Jeden z oprawców przyniósł gazowy palnik. Zaczęli przypalać Mateuszowi dłonie, stopy i głowę. Grozili, że jeśli nie odda laptopa, wywiozą go do lasu, wykopią grób i zabiją. Mateuszowi udało się uciec. To nie był jednak koniec.


Po kilku dniach przyjechali do niego do domu we wsi pod Wałbrzychem. Zabrali go samochodem na ten sam strych. Tym razem nie chcieli już laptopa, tylko 3 tys. zł, co miało być zwrotem kosztu komputera i 10 tys. zł zadośćuczynienia.

Przykuli Mateusza do słupa. Znów tłukli do pałkami, a następnie jeden z nich zdjął mu buty i skarpetki. Bił go po stopach młotkiem, a potem po głowie. Jeden z oprawców wykręcił mu palec u ręki i go złamał. Następnie razili go prądem za pomocą podłączonego kabla i wody, którą polewali mu stopy. Ofiara została puszczona dopiero, gdy w budynku wysiadł prąd, co było spowodowane jej torturami.

źródło: "Gazeta Wrocławska"
Trwa ładowanie komentarzy...