Błędy policji przy zatrzymaniu Piotra T.? Część potencjalnych dowodów została oddana rodzinie

Na jaw wychodzą coraz bardziej tajemnicze okoliczności zatrzymania Piotra T.
Na jaw wychodzą coraz bardziej tajemnicze okoliczności zatrzymania Piotra T. Fot. Franciszek Mazur/ Agencja Gazeta
Zatrzymanie znanego eksperta ds. wizerunku Piotra T. mogło być przeprowadzone z licznymi błędami – podaje portal tvn24.pl. Jest on podejrzany o posiadanie i rozpowszechnianie materiałów o treściach pedofilskich. Pojawiły się jednak dosyć poważne zastrzeżenia ws. akcji policji.

Do zatrzymania Piotra T. doszło kilkanaście dni temu w jednym z warszawskich hoteli. W zatrzymaniu brało udział dwóch policjantów, którzy jednak nie zabezpieczyli podstawowych materiałów dowodowych, pozwalających na przedstawienie mocnych, sprawdzonych zarzutów.



Okazuje się, że zatrzymanie miało łagodny charakter. Funkcjonariusze pozwolili podejrzanemu spokojnie dokończyć wykład, który prowadził dla menadżerów jednej z firm ubezpieczeniowych. Jakby tego było mało, okazało się, że pozostawił on w hotelu swoje rzeczy. Nie było ich w jego pokoju, bo wcześniej trafiły do apartamentu zajmowanego przez prezesa firmy, dla której pracował ekspert od wizerunku.

W dodatku, jeszcze tego samego wieczora, do hotelu przyjechała osoba z najbliższej rodziny. W obecności pracowników hotelu zostały jej przekazane wszystkie przedmioty podejrzanego. Wśród zabranych przedmiotów były: legitymacja policyjna, kopia dowodu osobistego, legitymacja dyplomaty międzynarodowego organizacji broniących praw człowieka oraz komputer i telefon.

Dwa ostatnie przedmioty to potencjalnie podstawowe dowody w sprawie posiadania i rozpowszechniania materiałów pedofilskich. Dodatkowo, posiadanie legitymacji policyjnej przez osobę, która nie jest policjantem, jest przestępstwem. Podobnie jest w przypadku posiadania drugiego dowodu osobistego.
Ani policja, ani prokuratura nie komentują sprawy. Sposób przeprowadzenia zatrzymania przez policjantów stołecznej policji jest co najmniej dziwny, a nie zabezpieczenie podstawowych dowodów w sprawie graniczy z niedopełnieniem obowiązków. Ale bałagan w działaniach funkcjonariuszy może wynikać z bałaganu w Komendzie Stołecznej Policji, w której obecnie jest... dwóch komendantów. Przez ostatnie dwa lata było już pięć zmian na tym stanowisku, a końca karuzeli personalnej nie widać.

źródło: TVN24
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...