Kłótnia w rodzinie, czy rozdział "Solidarności" i PiS? Poszło nie tylko o wolne niedziele

Piotr Duda, przewodniczący "Solidarności", ostro dyskutuje z Januszem Śniadkiem, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Piotr Duda, przewodniczący "Solidarności", ostro dyskutuje z Januszem Śniadkiem, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
"Głęboka rysa na współpracy", czas by skarcić rząd za to, że oszukał "Solidarność" – grzmiał niedawno Piotr Duda. Chodziło oczywiście o sprawę wolnych niedziel, która podzieliła "Solidarność" i Prawo i Sprawiedliwość. Wielu sądzi, że to przełom i wreszcie "Solidarność" odklei się od partii rządzącej. – Piotr te zobowiązania, które obiecali, wyciągnie im z gardła – słyszymy od Jerzego Borowczaka z PO. Inaczej na to patrzy senator PiS, zwolennik wszystkich wolnych niedziel. – To jest tylko drobne nieporozumienie w rodzinie, a żadnego konfliktu nie ma. Tylko media nagłaśniają te sprawę, bo wiedzą, że Solidarności bliżej do PiS niż innych ugrupowań – mówi nam Stanislaw Kogut.

"Głęboka rysa"
Janusza Śniadka, byłego przewodniczącego "Solidarności", a obecnie posła Prawa i Sprawiedliwości i Piotra Dudę, który teraz szefuje "S", ostatnio poróżniły wolne niedziele. A konkretnie obywatelski projekt ustawy o ograniczeniach handlu w niedziele. NSZZ "Solidarność" chciała przeforsować pomysł, by obowiązywał on we wszystkie niedziele, na co nie godził się PiS. Ostatecznie, handel ma być dozwolony w drugą i czwartą niedziele miesiąca, i w te poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia.



Śniadek bez ogródek mówił, że rozumie rozgoryczenie koleżanek i kolegów z "Solidarności". A nawet więcej: że na miejscu Piotra Dudy mówiłby pewnie podobnie. – Ja powtarzałam, że gdybym był w sytuacji związku, który walczy o swoje, to pewnie też bym w podobnym tonie się wypowiadał. Ale jednak z pewną klasą, której sądzę tutaj brakuje – tłumaczy nam Janusz Śniadek, poseł PiS.

Mówiąc o braku klasy zapewne poseł PiS ma na myśli ostre wypowiedzi Piotra Dudy. Szef "Solidarności" wprost stwierdził, że w obecnym kształcie projekt ustawy nie jest już ich, i nie jest już obywatelski, ale PiS-owski. Wytknął, że do tej ustawy posłowie Prawa i Sprawiedliwości wraz ze Śniadkiem na czele, podchodzą koniunkturalnie. Wyraźnie podkreślił, że "Solidarność" nie przyznaje się już do ustawy, która "stanowi głęboką rysę na współpracy Solidarności z Prawem i Sprawiedliwością". Dodał, że nadszedł już czas, by skarcić rząd PiS za to, że "oszukał" Solidarność. – Przed wyborami mówili co innego, teraz mówią co innego – mówił Piotr Duda w mediach. – W tej retoryce o jeden krok za daleko kolega Piotr się posunął – komentuje Śniadek.

Jest też kolejna szpila, jaką "S" wbiła PiS w ostatnich dniach. Członkowie nauczycielskiej "S" wystosowali apele do parlamentarzystów – ze szczególnym uwzględnieniem członków PiS. Ich zdaniem zmiany w ustawie o finansowaniu zadań oświatowych, która już trafiła do Senatu, wyraźnie pogorszą sytuację nauczycieli. Sprawę opisywała "Gazeta Wyborcza". Tak więc to już otwarta krytyka minister Zalewskiej.

"Kłótnia w rodzinie"

Dotychczas "Solidarność" była bardzo blisko PiS, a jej przewodniczący na każdym kroku demonstrował swoje poparcie dla Zjednoczonej Prawicy. Można rzec, że partię rządzącą traktował bezkrytycznie. Uczestniczył w marszach poparcia dla rządu, uważał nawet, że należy Lechowi Wałęsie odebrać tytuł honorowego członka "S". A wszystko dlatego, że ten stwierdził, że zablokuje przemarsz uczestników miesięcznicy smoleńskiej. I z drugiej strony: NSZZ "Solidarność" także mogła liczyć na wsparcie PiS. – PiS realizuje program, który również "Solidarności" jest bliski sercu. Przecież wiek emerytalny, to był postulat "S". Kolejny: 500+, przecież "S" zawsze stawiała na rodzinę – mówi nam senator PiS, Stanisław Kogut.

Dodaje, że podobnie, jak Piotr Duda jest zwolennikiem wszystkich wolnych niedziel. – W roku 80' walczyliśmy o wolne soboty, a wszystkie niedziele były wolne. Jestem katolikiem, a trzecie przykazanie mówi: "pamiętaj, abyś dzień święty święcił". W związku z tym, jestem ogromnym zwolennikiem, by wszystkie niedziele były wolne. Pan wicepremier Morawiecki mówił, że go stać, by wszystkie niedziele były wolne – wylicza Kogut. I uważa, że potrzebny jest w tej sprawie dialog. Wtedy wszystko wróci do normy. – Sądzę, że pan przewodniczący na pewno nawiąże kontakt i będzie dialog z prezesem PiS, który jest bardzo rozsądnym człowiekiem – mówi Kogut. Takiego obrotu spraw życzyłby sobie zapewne także Tadeusz Cymański. Dziś w RMF FM przyznał, że "zbiera podpisy pod 4 niedzielami". – Piotr Duda po nas pojechał i miał rację – zaznaczył.

Ze strony przewodniczącego "S" padają mocne słowa, ale mało kto wierzy, że mogą one wpłynąć na relacje "S" z PiS. – To jest spór czy kłótnia w rodzinie. Solidarność nadal trzyma parasol nad rządem PiS. To potyczki w ramach jednego obozu. Solidarność jest bardzo mocno przyklejona do PiS. Nie widzę żadnych przesłanek do tego, by miało tam nastąpić poważne pęknięcie nastąpić – zaznacza nam Robert Tyszkiewicz z PO. Jego zdaniem "S" realizuje charakterystyczną dla siebie strategię – na progu nadchodzących kampanii wyborczych, próbuje jak najwięcej ugrać. – Myślę, że pan Piotr Duda zostanie przywołany do porządku. Wielu jego związkowych kolegów czerpie profity ze współpracy z PiS, wiec myślę, że tutaj wszystko rozejdzie się po kościach – uważa Tyszkiewicz.

Janusz Śniadek powtarza kilkukrotnie, że interesy Polski i związku są zbyt ważne, by mogło dojść do konfliktu. – Jeśli coś tu może ucierpieć, to nasze osobiste relacje, moje i Piotra Dudy. Interesy związku i Polski są zbyt poważne, by je mieszać. Mam na myśli też próby robienia zakładnikami tych posłów, parlamentarzystów, którzy byli i są członkami "S". Te stwierdzenia uważam za przekraczanie granic – mówi nam Śniadek.

Szorstka relacja

Tylko że relacje na linii Duda-Śniadek od dawna nie były poprawne. W 2010 roku dotychczasowy szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" zastąpił Janusza Śniadka w fotelu przewodniczącego związku. I zapewniał wówczas, że "odseparuje S od polityki". – Jakby ich relacje były dobre, to Duda nie kandydowałby przeciwko Śniadkowi. Te rany już pewnie się zabliźniły, ale to był duży konflikt – mówi jeden z senatorów, prosząc o anonimowość. Dodaje, że 18 lat temu Duda musiał sobie poradzić ze zwolennikami Śniadka w Komisji Krajowej, którzy już "podzielili łupy, rady nadzorcze, hotele". – Krew się trochę polała, trochę "śniadkowych" ludzi musiało szukać pracy – mówi nasz informator.

Jerzy Borowczak z PO powtarza, że Śniadkowi zależy na realizacjach a nie na relacjach. – On chce, by to, co ustalił z władzą, zostało zrealizowane. A jeśli władza tego nie chce, to Piotr Duda mówi wprost: nie będzie sielanki. Jemu nie zależy na dobrych układach z władzą, jemu zależy na głosie swoich reprezentantów, członków związku – mówi Borowczak.
Jerzy Borowczak
Platforma Obywatelska

Ta relacja przestała być sielanką, kiedy NZZ Solidarność postawił postulat jeśli chodzi o emerytury. Już wtedy Duda mówił, że postulaty Solidarności nie zostały zrealizowane i teraz, kiedy mówimy o wolnych niedzielach, finansowaniu edukacji, wiem, że są takie grupy nacisku, które odwiedzają biura PiS.

Borowczak z Platformy Obywatelskiej podkreśla, że Duda to nie Śniadek, i nie jest człowiekiem "zgniłych kompromisów". – Piotr Duda to człowiek doświadczony, zdeterminowany. Te wszystkie zobowiązania, które złożył czy prezydent, czy prezes PiS, zapewniam, że przewodniczący Solidarności, je wyegzekwuje. Na pewno nie odpuści. To jest człowiek konkretny i jak się na coś umawia, to to wyegzekwuje – powtarza Borowczak. A co jeśli żadna ze stron nie odpuści? – Może wrócić do sytuacji, gdy związek to związek, a rząd to rząd, i nie będzie tu żadnych koleżeńskich relacji – mówi Borowczak. Z Piotrem Dudą nie udało nam się skontaktować. A Marek Lewandowski, rzecznik "Solidarności", nie chce sprawy komentować na łamach naTemat.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...